Przejdź do głównej zawartości

Posty

Jordaens, następca Rubensa

Malarstwo flamandzkie epoki baroku jest szczególnie interesujące dla współczesnego odbiorcy, nastawionego na sztukę tradycyjną, doskonałą pod względem warsztatowym i atrakcyjną tematycznie. Ceny osiągane przez obrazy i grafiki flamandzkie na aukcjach  budzą podziw, a czasem wręcz osłupienie. Tytuł niekwestionowanego króla sztuki epoki baroku dzierży od dawna Peter Paul Rubens. Co ciekawe, mimo iż ideał piękna we współczesnym świecie daleki jest od wszechobecnych w  jego malarstwie krągłości, rumianości i cielesnej obfitości, to wyrafinowanie zestawów kolorystycznych, fascynująco wierne odtworzenie tkanin, futer, kapeluszy i biżuterii na obrazach Rubensa do dziś zjednuje mu ogromną rzeszę miłośników, wpatrujących się nieprzytomnym wzrokiem w obrazy w salach wiedeńskiego KHM, madryckiego Prado czy w jego rodzinnej (choć nie z urodzenia, gdyż urodził się w Siegen w Westfalii) Antwerpii. Fascynacja współczesnych miłośników sztuki...

Ławeczkomania, czyli czar nieruchomych postaci

Od lat 90. XX w. w różnych polskich miastach można natknąć się na ławeczki z rzeźbami przedstawiającymi znane osoby. Najczęściej odlane w brązie, naturalnej wielkości siedzące figury zdobią chodniki, parki, skwerki i inne miejsca związane z biografiami owych postaci.  W 1999 roku na Piotrkowskiej  w Łodzi odsłonięto ławeczkę Juliana Tuwima, która stanęła przed pałacem Juliusza Heinzla i zapoczątkowała Galerię Wielkich Łodzian. Co prawda idąc tą nieskończenie długą ulicą od strony łódzkiej katedry należy liczyć się z pokonaniem całkiem niezłego dystansu, ale  warto - aby zobaczyć to łódzkie dzieło autorstwa Wojciecha Gryziewicza, i zgodnie z legendą potrzeć nos  słynnego poety, bo można zapewnić sobie w ten sposób wyjątkowe szczęście. Ławeczki można znaleźć i w innych miastach - jest ich ponad pół setki. W Częstochowie w październiku odsłonięto ławeczkę przedstawiającą odtwórcę roli Janosika. Rzeźbiarska podobizna aktora Mark...

Usta Kupidyna, czyli o Mitoraju

Gdy w październiku zmarł 70-letni rzeźbiarz Igor Mitoraj, w Pietrasanta ogłoszono jednodniową żałobę, a burmistrz  wygłosił mowę ku czci tego polskiego artysty, który na swoje miejsce do życia i pracy wybrał to właśnie włoskie miasteczko. Autor monumentalnych posągów z marmuru karraryjskiego, wielkich mitologicznych głów, obandażowanych, kalekich, ale ze śladami doskonałej (choć uszkodzonej) urody dzielił życie między Włochy a Francję, gdzie od lat 80. miał swoją pracownię. Jak to się stało, że ten nieślubny syn oficera Legii Cudzoziemskiej, urodzony w Rudawach, a potem wykształcony na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych u jednego z najbardziej awangardowych profesorów tej uczelni, jakim niewątpliwie był Tadeusz Kantor, osiadł z dala od Polski i zyskał ogromną sławę poza granicami kraju, w Polsce zaś do dziś traktowany jest z pełną rezerwy estymą, albo przeciwnie - z odrazą, której wyrazem stały się oskarżenia o megalomanię, a nawet o szerzenie...

Brama miłości

Brama, która niegdyś wiodła do ogromnej, liczącej 99 komnat, rezydencji znajduje się dziś przy chorzowskim ZOO. Rezydencja ta to wspaniały XIX- wieczny pałac zbudowany w Świerklańcu dla największej miłości arystokraty i milionera hrabiego Guido Henckela von Donnersmarck. Dla prawdziwej femme fatale  - markizy Blanki de Paiva, która była pierwszą żoną właściciela rezydencji, zwanej Małym Wersalem. Układ architektoniczny pałacu  przypomina wersalskie założenie pałacowo-ogrodowe określane  jako "entre cour et jardin", czyli "między dziedzińcem a ogrodem", i miał ukochanej Guida przypominać architekturę Paryża, z którym tak trudno było się jej rozstać. Kim była owa dama, która zginęła podobnie jak Isadora Duncan uduszona przez szal, który wplądał się w gałęzie podczas konnej przejażdżki? Urodziła się w biednej żydowskiej rodzinie, która przeniosła się do Rosji prawdopodobnie z Polski. Była córką krawca i miała na imię ...

Barokowa perełka i współczesny gniot

Idąc od strony Wawelu, trasą świętego Stanisława, po kilku minutach znaleźć się można na Skałce. Na terenie  jednej z najpiękniejszych barokowych świątyń Krakowa, do której przylega klasztor św. Pawła Pustelnika. W należącej od XV wieku do ojców paulinów bazylice pod wezwaniem Michała Archanioła i św. Stanisława, jak pisano w kronikach, doszło w średniowieczu do straszliwego morderstwa. Król Bolesław Szczodry oskarżył biskupa Stanisława ze Szczepanowa o zdradę i - gdy jego słudzy odmówili - za pomocą miecza osobiście go poćwiartował. Szczątki  biskupa wrzucono do sadzawki, którą dziś można obejrzeć na dziedzińcu przed kościołem. Jak było naprawdę, tak do końca nie wiadomo, bo według niektórych legend  mordu dokonano na Wawelu, gdzie też w istocie ostatecznie spoczęły szczątki biskupa męczennika. W każdym razie do świątyni na Skałce zaczęli napływać pielgrzymi, którzy chcieli zobaczyć miejsce kaźni biskupa Stanisława. Pod naporem pątników ówczesny kośció...

Stąpając po Galicji

Po raz pierwszy w życiu stąpałam w ten sposób po Galicji. Po małych miasteczkach i dużych, bogatych miastach, które pod rządami cesarza Franza Josepha II, tkwiły w marazmie i jak urzeczone zwracały się ku sielskim czasom dobrobytu i spokoju, mimo iż pod spodem kryły się występek, zbrodnie, szpiegostwo, rozbudowany aparat policyjny. Wszystko to co można zobaczyć w filmie Istvana Szabo "Pułkownik Redl". Na wystawę "Mit Galicji" w Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie wiodą wypolerowane schody wspaniale oświetlonej klatki schodowej. W jednej z pierwszych sal na podłodze można zobaczyć, a nawet poczuć pod stopami, mapę Galicji i Lodomerii. Niezwykłe wrażenie. Przygotowywana przez 4 lata ekspozycja "Mit Galicji" miała na celu zaprezentowanie czterech różnych spojrzeń na "galicyjskość": austriacki, polski, ukraiński i żydowski. Nieobeznanego z historią widza wprowadzają w temat ogromne plansze - wystawa ta jest bowiem w znacznej mier...

Matejko przy Barbakanie

Równo rok po odsłonięciu pomnika przedstawiającego Jana Matejkę, spacerując po krakowskich Plantach, natrafiłam na to budzące kontrowersje dzieło. 12 listopada 2013 roku obok Barbakanu od strony ulicy Basztowej ustawiony został pomnik siedzącego w fotelu Matejki autorstwa profesora ASP w Krakowie Jana Tutaja. Okazją była 175 rocznica urodzin autora "Bitwy pod Grunwaldem" i "Hołdu Pruskiego" oraz 120 rocznica jego  śmierci. Miejsce wybrano ponoć nieprzypadkowo - wszak niedaleko mieści się muzeum - Dom Jana Matejki, a także plac oraz Akademia Sztuk Pięknych w Krakowie nosząca imię  artysty,  gloryfikującego wielkie momenty w dziejach naszego kraju, malarza który słynął z uwielbienia dla historii Polski.  Autor pomnika, Jan Tutaj, miał nieco ekscentryczny pomysł na tę rzeźbiarską kompozycję, a mianowicie posągowego Matejkę umieścił  w ramie, czyli tam gdzie zwykle znajdowały się matejkowe obrazy. Sprawia to dość osobliwe wrażenie. I to ...