Foto: Łukasz Giza Panta rhei, jak twierdził Heraklit. Wszystko płynie, zmienia się, przekształca. To co stare odchodzi zastępowane przez to co nowe. Film Federico Felliniego z 1983 roku "E la nave va" nie jest najwybitniejszym dziełem tego reżysera. "La dolce vita", "8 i 1/2" czy "Rzym" to klasyki, które moim zdaniem mniej się zestarzały niż przesadnie wystylizowany mocno teatralny "A statek płynie". Film Felliniego sprzed 40 lat, jest nieco wymęczoną ramotką, obrazem dekadenckiego odchodzenia w przeszłość pewnych postaw, struktur społecznych, charakterystycznych mód i trendów, których świadomość przemijania i obumierania mają odchodzące w przeszłość wyższe sfery. Fellini pokazuje śmierć opery, tej najbardziej włoskiej ze sztuk i ludzi, którzy kurczowo trzymają się dawnego porządku, kultywują swoje chimeryczne zachowania, pełne fanaberii megalomańskie poglądy i narcystyczne postrzeganie rzeczywistości, poprzez pryzmat własnych zachcia...
Blog o sztuce, teatrze i wydarzeniach kulturalnych