Kontrowersyjna, erotyczna, po raz pierwszy z udziałem sekslalki Emmy, należącej do Gosi Wojas, polskiej artystki wizualnej mieszkającej w Los Angeles, która wypożyczyła ją do spektaklu "Deus sex machina", przygotowanego na podstawie reportażu Ewy Stusińskiej - zagrana 11 września premiera we Wrocławskim Teatrze Współczesnym była szokująca i niemal pornograficzna. Tomasz Taranta w duecie z rudowłosą seksrobocicą (jej głosem mówi Dominika Probachta) i z małą, choć znaczącą rolą Ziny Kerste, w pierwszej części spektaklu, pokazał, że naprawdę jest aktorem, który wiarygodnie i w sposób bardzo zniuansowany potrafi zagrać wszystkie lęki, traumy, dziwactwa i uzależnienia, jakich doświadcza współczesny incel. Zmodyfikowany tytuł spektaklu "Deus sex machina" odnosi się do teatralnego zabiegu polegającego na boskiej interwencji w sytuacji bez wyjścia. Kiedy nie wiadomo jak rozwiązać dany problem pojawia się pomoc "z góry". We wrocławskim spektaklu takim pojawiając...
Blog o sztuce, teatrze i wydarzeniach kulturalnych