W cyklu Wywiad z artystą — Beata Zuba Jak to się stało, że flaga z Pani obrazem Czerwonej góry zawisła na Kopcu Kościuszki w Krakowie? Jak doszło do realizacji tego niezwykłego pomysłu i czy jeszcze kiedyś zamierza Pani powtórzyć tą akcję? Projekty artystyczne są ciekawe, jeżeli są prawdziwe. Jestem dziewczyną z Salwatora, tutaj się wychowałam i tu zostało moje serce, bije nieustająco tuż pod Kopcem Kościuszki. A Kopiec, to moja pierwsza Góra. Po prostu jest i zawsze była, odkąd pamiętam. Tutaj mama prowadziła mnie na spacer jeszcze w wózku, a potem ja mozolnie pchałam wózek z moim synem, kiedy zimową porą nie chciał spać, i dopiero na wyboistej, śnieżnej drodze wreszcie zasypiał, a wtedy ja też odnajdywałam spokój. Tutaj stawiałam swoje pierwsze narciarskie kroki na Dworskich Polach, aby później po wielu latach znowu tu wrócić w stanie wojennym, kiedy wszyscy krakowianie właśnie tutaj nartowali, bo nie można było opuszczać granic miasta. Na kopiec chodził...
Blog o sztuce, teatrze i wydarzeniach kulturalnych