Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą pantomima

Seks, bójki i Prodigy

Dorastający chłopak, w czerwonej koszuli, w skejtowskich spodniach, z grzywką przysłaniającą oczy, ma niemal przyrośnięte do głowy słuchawki, z którymi się nie rozstaje nawet podczas snu. Stoi nieruchomo w wodzie odwrócony do widzów tyłem. Wokół niego pulsuje lustro wody, rzucając cienie na ściany postindustrialnego wnętrza. To pierwsze sceny spektaklu LITTLE. "Jezioro" w Piekarni pomieściło 5 ton wody. Aktorzy podczas spektaklu nie wychodzą z niej zbyt często. Woda jest jednym z bohaterów spektaklu. Staje się tłem i sceną, na której  rozgrywa się akcja, cofając nas w czasie, do lat dziewięćdziesiątych. To powrót do przeszłości, która nigdy nie minęła. Jezioro jest też miejscem nieustającego koncertu Prodigy, brytyjskiego zespołu techno, który w 1994 roku wydał kultowy drugi studyjny album "Music for the Jilted Generation". W Polsce zyskał on status złotej płyty. To właśnie tego słucha zbuntowany chłopak i jego kumple dresiarze, gdy po raz pierwszy próbują używek, t...

"Złe baśnie" w Piekarni

Premiera spektaklu "Złe baśnie" w reżyserii i adaptacji Marcina Libera, na podstawie "Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm" w wyborze i przekładzie Elizy Pieciul-Karmińskiej , z niemal całą obsadą Wrocławskiego Teatru Pantomimy ukrytą pod niesamowitymi makijażami i kostiumami (scenografia i kostiumy są dziełem Mirka Kaczmarka) jest jak bankietowe ciasteczko - słodkie w środku, a czarne i brudzące na zewnątrz. Aby delektować się tym co jest w środku, musimy się pobrudzić. Ten spektakl w każdym z nas zostawia ślad. Surrealistyczna, piekielna, black metalowa stylizacja, zachwyciła by zapewne Salvadora Dali i Ozzy'ego Osbourne' a, którego koncertowo sparodiował fenomenalny Jan Kochanowski jako Ksiądz. Ten spektakl to baśń dla niegrzecznych nastolatków i szalonych pięćdziesięciolatków, dla których "Piekło już płonie" i gotowi są rzucić się w koncertowy wir metalowych dźwięków (bez obawy - przed spektaklem rozdawane są...

Kłamstwa nas definiują, czyli małpi biznes

  Premierowy spektakl "Autentik" przygotowany został  przez Teatr imienia Jana Kochanowskiego  i Wrocławski Teatr Pantomimy, w reżyserii Norberta Rakowskiego, dyrektora opolskiego teatru.  Opolski spektakl miał swoją premierę  20 września, a wrocławski  3 października. To spektakl krótki, bo zaledwie 60-minutowy, za to mocno nasycony refleksjami, drażliwymi, egzystencjalnymi i intymnymi pytaniami oraz różnorodnymi odniesieniami - od skomplikowanej (żeby nie powiedzieć wręcz toksycznej) relacji guru biotechnologii ze współpracownikami, po małpie modyfikacje.  Scenografia Marii Jankowskiej jest dość oszczędna. W centrum sceny we wrocławskiej Piekarni ustawiono wielką klatkę wypełnioną trocinami. Najpierw oglądamy w niej tańczącego do muzyki płynącej, jak się domyślamy, ze słuchawek, Samuela (znakomity Kamil Brzeziński, który do końca spektaklu pojawia się nie pokazując twarzy przysłoniętej długimi ciemnymi włosami). To postać wyobcowana, żyjąca we własny...

Mecz w Piekarni

Spektakl FRENCH OPEN dla   Wrocławskiego Teatru Pantomimy wyreżyserował Cezary Tomaszewski. "Wspaniale", pomyślałam. Uwielbiam  jego "Priscillę. Królową Pustyni", którą podobnie jak kilka lat temu musical "Gracjan Pan", oglądałam w Teatrze Muzycznym Capitol. Będzie szaleństwo, muzyka, dzikie stroje i dzikie sytuacje. Tak to sobie wyobrażałam. O naiwności!  Zaledwie kilka dni wcześniej podczas meczów Finału Ligi Konferencji  grupa krewkich  kibiców z Hiszpanii zdemolowała wrocławski Rynek i plac Solny, a  nawet porwała  flagi Europejskiej Federacji Piłkarskiej i maszty, na których były zawieszone. Oj, działo się we Wrocławiu...  A w Piekarni na Nadodrzu  emocjonująco, choć dużo bezpieczniej, zapowiadała się rekonstrukcja półfinałowego meczu Roland Garrosa (2024), który sensacyjnie wygrała w ubiegłym roku nasza narodowa tenisowa ikona Iga Świątek, pokonując waleczną Japonkę haitańskiego pochodzenia Naomi Osakę. Mecz tenisowy wywołał wielkie emo...

Danse macabre, czyli taneczny maraton teatru pantomimy

  Kto nie słyszał o filmie "Czyż nie dobija się koni?" w reżyserii Sydneya Pollacka, z porażającą wręcz rolą Jane Fondy (nominacja do Oskara!), na podstawie bestsellerowej książki Horace'a McCoya, ten powinien udać się do Wrocławskiego Teatru Pantomimy, gdzie w szaleńczym maratonie tanecznym, trwa walka o życie i dolary, a zmagają się zdesperowani uczestnicy przybyli do Kalifornii w poszukiwaniu pracy i sposobu na przetrwanie. W czasach wielkiego kryzysu gospodarczego (1929-1933)  popularnym sposobem na zarobienie kilku groszy były maratony taneczne - trwające wiele dni zmagania ze zmęczeniem i chęcią odpoczynku.  W czasach, gdy ludzie tracili ziemię zadłużając się w bankach, a  dorodne kalifornijskie pomarańcze polewano naftą, żeby utrzymać ich ceny na opłacalnym poziomie, Amerykanie w poszukiwaniu pracy ruszali na parkiety, które w myśl zasady panem et circenses, czyli chleba i igrzysk, przyciągały wielu obserwatorów żądnych widoku słaniających się ze zmęczenia zaw...