Przejdź do głównej zawartości

Posty

Lubomir Tomaszewski w Polsce jest znany głównie jako designer, twórca porcelanowych figurek i dwóch przepięknych serwisów do kawy Ina i Dorota, które były wielokrotnie nagradzane, a po latach wciąż budzą zachwyt nowoczesnymi kształtami, wspaniałymi kolorami i prawdziwie rzeźbiarskim wdziękiem. Kiedy w 1966 r. polsko-amerykański artysta, po 9 latach projektowania dla warszawskiego Instytutu Wzornictwa Przemysłowego, gdzie współpracował z takimi projektantami jak Henryk Jędrasiak, Mieczysław Naruszewicz czy Hanna Orthwein, w poszukiwaniu sławy i wolności pojechał do Nowego Jorku, był już twórcą jednoznacznie kojarzonym z  doskonałym polskim designem. W 1962 r. zdobył złoty medal na I Międzynarodowych Targach Form Przemysłowych w Paryżu, pokazując swój serwis do kawy Dorota, który po latach stanie się ozdobą kolekcji Victoria&Albert Museum w Londynie. Jego pracami zachwyciła się w latach 60. Aileen O. Vanderbilt, prezes Rady Amerykańskiej Sztuki i  Rzemiosła...

"Obrazom nadaję eteryczności i lekkości" - wywiad z Lubomirem Tomaszewskim

Artystyczne spojrzenie: Rzeźba, malarstwo, ceramika – która z tych dziedzin jest dla Pana najważniejsza?    Lubomir Tomaszewski: Niezależnie od tego jakich form wyrazu używam – rzeźby, malarstwa, ceramiki – najważniejsze jest dla mnie, aby przekazać w twórczości siebie jako człowieka. Co jest mi najbliższe? To trudno orzec. Z dziedzinami mojej twórczości jest tak jak z dziećmi; jak ma się trójkę, to które kocha się najbardziej? Wszystkie kocha się jednakowo. Uwagę koncentruje się w danym momencie na tym, które jest najbliżej nas, które nas w danym momencie absorbuje. I tak jest też ze mną. Pracując nad trzema wymiarami (rzeźbami czy porcelanowymi figurkami) oddaję się temu bezgranicznie. Ale gdy tworzę obrazy ogniem i dymem również zatracam się i oddaję całego siebie. Natomiast prawdą też jest, że już  kiedy miałem kilka lat i usłyszałem od  wuja: „Lubek, ty jesteś urodzonym rzeźbiarzem”, to te słowa zapamiętałem na całe życie. Artystyczne spojrze...

„Nie opowiadam o harmonii tego świata” – wywiad z wrocławską artystką Karoliną Jaklewicz

W cyklu Wywiad z artystą - Karolina Jaklewicz Artystyczne spojrzenie: Pani najnowsza wystawa w krakowskiej galerii ZPAP „Pryzmat” pokazuje prace abstrakcyjne, niezwykle minimalistyczne i oszczędne, a jednak budzące w odbiorcy przyjemność swoją „czystą i piękną formą”. Zastanawiam się, jak to się stało, że zainteresowała Panią abstrakcja? Karolina Jaklewicz: To nie ja zainteresowałam się abstrakcją, tylko abstrakcja mną. Może zbyt długo stałam na wietrze i nadmorski pejzaż stał się trzema prostokątami. Skondensował się i tak już zostało. Zostało mi kondensowanie rzeczywistości do granic języka geometrii. A wspomniana przez Panią "czysta i piękna forma" wcale nie jest tak przyjemna jak może się wydawać. To pierwsze wrażenie, potem robi się mniej miło. Bo nie opowiadam o harmonii tego świata, ale o jego pęknięciu i dekonstrukcji. O tym do czego doprowadzają prawdy jedynie słuszne. Posługiwanie się formami abstrakcyjnymi nie wyklucza tej sztuki z dialogu ...

WARTO ZOBACZYĆ odc.5, czyli wrzesień w galeriach i muzeach

Wrześniowy odcinek cyklu WARTO ZOBACZYĆ poświęcony będzie ekspozycjom prezentującym teatr, modę i film. We Wrocławiu warto odwiedzić wystawę "Moda i kino" otwartą niedawno w Pawilonie Czterech Kopuł. Dla miłośników filmów nakręconych w latach 1960-1980 we wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych wystawa będzie ekscytującą wyprawą  do historii polskiej kinematografii. Zwiedzający zobaczyć mogą prace najlepszych polskich projektantów pracujących w WFF: Lidii i Jerzego Skarżyńskich, Janiny Koźmińskiej, Barbary Ptak, Magdaleny Tesławskiej czy Alicji Wasilewskiej. Warto przypomnieć, że budynek, w którym obejrzeć można wystawę, przez kilkadziesiąt lat należał do wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych, a w jego wnętrzach były kręcone i montowane filmy, znajdowały  się tu również magazyny i rekwizytornie. W 2009 r. został przekazany Muzeum Narodowemu we Wrocławiu, w latach 2013-2015 został odrestaurowany i odzyskał swą pierwotną funkcję wystawienniczą. Na wystawi...

New Deal Wojtka Ulricha w Awangardzie

Wojtek Urlich od ponad 20 lat mieszka za granicą, dzieląc czas między Meksyk i Stany Zjednoczone. Po ukończeniu wrocławskiej ASP w 1987 r. oraz pracowni A.R. Pencka w Dusseldorf Kunstakademie w roku 1992, wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie zamieszkał w Nowym Jorku. Jego prace prezentowane były na Biennale w Pekinie i na Documenta w Kassel. Po raz pierwszy  możemy je oglądać w Polsce na dużej ekspozycji we wrocławskiej galerii Awangarda BWA. Wystawa New Deal swój tytuł zawdzięcza artyście, który jest wnikliwym obserwatorem i krytykiem rzeczywistości, postrzeganej przez pryzmat współodczuwającej jednostki. Jednostki, która widzi więcej niż zwykły fotografujący i podziwiający egzotykę turysta. Wojtek Urlich obserwuje i utrwala niewygodne "drugie dno", kryjące się za fasadami, iluzjami i pięknymi widoczkami egzotycznych rajów. Pokazuje to co nie bardzo chcemy widzieć. Uwiecznia dzieci w szwalniach, które ponad siły i za marną zapłatę pracują, aby europejsc...

"Nie jestem emigrantem. Uciekłem z domu” – wywiad z Wojtkiem Ulrichem

W cyklu Wywiad z artystą - Wojtek Urlich   Artystyczne spojrzenie: Pana wystawa w BWA WROCŁAW ma tytuł „New DEAL”, co to znaczy? Wojtek Urlich: Określeniem „New Deal” nazywano program reform ekonomiczno- społecznych wprowadzony  przez F.D. Roosevelta w latach 1933-1939. Miał on na celu przeciwdziałanie skutkom kryzysu, który  ma wiele analogii z naszą dzisiejszą sytuacją. Zasadniczą rolę odgrywa tu kryzys rzeczywistości, którego siłą jest permanentny kryzys. Ale myślę, że  jest nadzieja, bo "wystarczy wszystko tylko trochę  przesunąć, a  wszystko pozostanie tak jak było, nic się nie zmieni, ale nic nie będzie tak jak kiedyś".   Artystyczne spojrzenie: Kim jest, Pana zdaniem, artysta współczesny i czy uważa Pan, że w naszych czasach artysta ma wpływ na rzeczywistość? Wojtek Urlich: Kim jest współczesny artysta? Nie mam pojęcia, ale wiem, co powinno go cechować. Odwaga, niezłomność, prawdomówność, religijność, stronienie...

Beaty Cedrzyńskiej metafizyczne oblicza osobności

Twórczość gdyńskiej artystki Beaty Cedrzyńskiej to próba uzyskania odpowiedzi na pytanie o piękno człowieka, jego wewnętrzny świat, delikatną obecność duszy, którą każdy chroni w sobie, aby nie zostać zranionym, odkrytym, aby zachować swoją "osobność". Bo w gruncie rzeczy każdy z nas jest outsiderem, każdy tworzy swój wewnętrzny świat, w którym czuje się bezpiecznie i pokazuje swoją prawdziwą twarz. W pracach wykonanych techniką rysunku Beata Cedrzyńska podejmuje próby uchwycenia piękna, kruchego i niewyraźnego. Oblicza jakie możemy oglądać wpatrując się w prace eksponowane  na wystawie "Osobność" w krakowskiej galerii Floriańska 22, to wyłaniające się zza mglistej zasłony, niewyraźne kontury  człowieka, który wygląda jak postać istniejąca zarówno w przeszłości jak i teraźniejszości. Niczym przybysz z minionych epok, z czasów starożytnych, gdzie wyłaniał się na malowidłach antycznych, silny, niezależny, ale i nieuchwytny, bohater rysunków gdyń...