Przejdź do głównej zawartości

Posty

"Podróż do Edo", czyli o kolekcji Jerzego Leskowicza

W warszawskim Muzeum Narodowym można obejrzeć pokaźny zbiór drzeworytów z ogromnej kolekcji Jerzego Leskowicza na wystawie Podróż do Edo. Japońskie drzeworyty ukiyo-e z kolekcji Jerzego Leskowicza . Ekspozycja w warszawskim muzeum prezentuje najznamienitszych twórców japońskich epoki Edo - od Hokusaia po Hiroshige. Przechadzając się po muzealnych salach można zapoznać się z właściwie wszystkimi aspektami życia codziennego dawnych mieszkańców Japonii. Ruszając z zachodu na wschód przemierzamy Japonię od Kioto do Edo, czyli obecne Tokio, które niegdyś było siedzibą szogunów. Oglądamy cztery pory roku, góry (w tym najsłynniejszą górę Fuji, na którą podobno choć raz w życiu musi się wdrapać każdy Japończyk), rzeki, ludzi zamożnych i biedaków, ich codzienne zajęcia i rozrywki takie jak teatr, a więc również niezwykle interesujące dla Europejczyków postacie japońskich aktorów. Drzeworyty z ich wizerunkami zafascynowały również ponad sto lat temu Feliksa Mangghę Jasieńskiego, któr...

Wywiad z malarzem – Łukasz Stokłosa

W cyklu Wywiad z artystą   –  Łukasz Stokłosa Artystyczne spojrzenie: Kiedy pojawiła się w Pana życiu myśl o zostaniu artystą? Czy już w dzieciństwie? Łukasz Stokłosa:  Od wczesnego dzieciństwa lubiłem tworzyć i wykorzystywałem do tego właśnie media plastyczne. Poważnie o zajęciu się sztuką zacząłem myśleć mniej więcej na początku liceum, wtedy też postanowiłem zdawać na ASP. Artystyczne spojrzenie: Jakie były Pana fascynacje malarskie, jacy mistrzowie, style, może konkretne obrazy, które wywarły na Pana wpływ? Łukasz Stokłosa: Jednym z moich ulubionych jest Velazquez, uwielbiam też Caspara Davida Friedricha, którego długo nie doceniałem, a okazał się jednym z najważniejszych dla mnie malarzy. Ze współczesnych bardzo lubię Marlene Dumas czy Neo Raucha. Ważna jest też dla mnie Nan Goldin. Można by wymieniać, ale powiedzmy, że ta reprezentacja mniej więcej zarysowuje rejony sztuki, które mnie inspirują. Artystyczne spojrzenie: C...

Zmysłowy dotyk kobiecości w galerii Socato

Rzadko się zdarza bym miała ochotę dotknąć rzeźby. W dodatku rzeźby o kobiecych kształtach tak niedzisiejszych, tak pozbawionych idealnych proporcji, jakie królują obecnie w mediach i jakie lansowane są w internetowych rankingach. Bo czy ktoś w naszych czasach nastawionych na wieczną młodość i  urodę a' la Barbie  fascynuje się prehistoryczną Wenus z Willendorfu, z wielkim kamiennym biustem i kształtach więcej niż obfitych? Albo czy ktoś dziś ma ochotę popatrzeć na kobiecą sylwetkę taką jaka jest naprawdę - niewyretuszowana w Photoshopie, nieupiększona fantazją artysty, z autentycznym ciałem i właściwymi mu niedoskonałościami? A jednak. Młoda artystka z Poznania Martyna Pająk, laureatka VI edycji Przeglądu Młodej Sztuki Świeża Krew, który od kilku lat organizuje wrocławska galeria !Socato, to utalentowana rzeźbiarka, absolwentka wydziału rzeźby i form przestrzennych poznańskiego Uniwersytetu Artystycznego, której prace oglądałam z zachwytem. Te nieidealne  ...

Barokowa dama z nutami

W Muzeum Historii Katowic w ramach  cyklu Galeria jednego obrazu można oglądać co jakiś czas obrazy z kolekcji prywatnych, które zwykle nie opuszczały wcześniej  mieszkań właścicieli. Obecnie na parterze katowickiego muzeum można obejrzeć dzieło przypisywane holenderskiemu malarzowi Janowi Gerritszowi van Bronckhostowi . Ten mało znany dziś malarz i miedziorytnik urodził się w Utrechcie w 1603 r., a zmarł w Amsterdamie w 1661 r. Kształcił się we Francji. Studiował witrażownictwo w 1620 r. w Arras, a przez kolejne dwa lata kontynuował edukację w Paryżu. Potem wrócił do rodzinnego Utrechtu, gdzie w 1639 r. został przyjęty do gildii malarzy. Od 1647 r. związany był z Amsterdamem, gdzie tworzył grafiki, malował obrazy, projektował witraże oraz wykonywał wielkoformatowe dekoracje (jego dziełem są np. malowidła na prospekcie organowym w Nowym Kościele oraz w amsterdamskim ratuszu). Na jego twórczość duży wpływ wywarli caravaggioniści z ich fascynacją efektami światło...

Złodziej obrazów w Galerii Miejskiej - wystawa Andrzeja Jarodzkiego

Jest jednym z najbardziej znanych wrocławskich artystów, choć pochodzi z krakowskiej Nowej Huty. Działania awangardowe, performansy, vlepki, szablony, obiekty sztuki, które bywały "aresztowane" i zdumiewające pomysły, które udało mu się zrealizować (jak wznosząca się ku niebu zardzewiała lokomotywa ustawiona przy Muzeum Współczesnym Wrocław, która budziła i wciąż budzi wiele emocji). A przy tym niemal dziewiętnastowieczna malarska sprawność techniczna, doskonały warsztat, obrazy malowane realistycznie, choć o nadrealistycznej zawartości. Miłość do samolotów, pociągów, swobody i niezależności. Uwielbienie dla przestrzeni, dla lotu, bezkresu, który można przemierzać dzięki niewyczerpanej wyobraźni. Wszystko to w jednym człowieku, w Andrzeju Jarodzkim , który jest dla mnie uosobieniem sztuki Wrocławia, tak ściśle z tym miastem związanym, że właściwie trudno oddzielić twórcę od miejsca. Obrazy Andrzeja Jarodzkiego można poznać od razu. Lubi zaglądać do wrocławskic...

Kobieta, dziecko i światłocień - wystawa grafiki Doroty Nowak

Prace katowickiej graficzki Doroty Nowak można oglądać w Galerii Ateneum, która znajduje się w Śląskim Teatrze Lalki i Aktora w Katowicach. Na scenie przy ul. 3 Maja 25  zwykle prezentowane są  spektakle dla dzieci, choć jest tam również scena dla dorosłych. O Galerii Ateneum mieszczącej się na piętrze teatru w szarej sali, do której wchodzi się po schodkach, niewiele osób wie, a szkoda, bo prezentacje jakie się tam odbywają są wyjątkowo interesujące. Przykładem może być ubiegłoroczna (otwarta niemal równo rok temu, w lutym 2016 r.) wystawa utalentowanego młodego grafika z Tychów Kamila Kocurka, również absolwenta katowickiej Akademii Sztuk Pięknych. Najnowsza ekspozycja "Natura światła" prezentuje dzieła Doroty Nowak , pochodzącej ze Szczyrku artystki związanej z katowicką ASP(dyplom w pracowni wklęsłodruku u prof. Jana Szmatlocha i w pracowni druku cyfrowego u prof. Adama Romaniuka), na co dzień zajmującej się grafiką warsztatową (drukiem wklęsłym, sitodr...

O czaszkach, kwiatach i śmierci na obrazach Macieja Bieniasza

W katowickim Muzeum Archidiecezjalnym na parterze oraz na piętrze można obejrzeć prace krakowskiego artysty Macieja Bieniasz a zatytułowane "Satis verborum" , co po łacinie znaczy: wystarczy słów. Ekspozycja pokazuje mało znane dzieła artysty, który przez wiele lat związany był z grupą WPROST. Nasycone elementami wanitatywnymi, ascetyczne, niemal monochromatyczne, kontemplacyjne obrazy i rysunki pokazują śmierć panoszącą się w scenach z udziałem przedmiotów zwyczajnych, używanych do zabawy, jedzenia, oglądania i ozdoby. Czaszka i bukiet kwiatów, umierające rośliny, owoce, karty do gry, stoły nakryte skromnie, tła, na których nic się nie dzieje, portrety trumienne z wizerunkami sławnych ludzi XX w. w miejsce zmarłych Sarmatów... Wszystko to skłaniać może do myślenia o rzeczach ostatecznych, o tym co w życiu ważne i na co powinniśmy zwracać uwagę w codziennej gonitwie. Skromność, subtelność użytych barw i precyzja realistycznie oddanych elementów tych kompozycji, ...