Przejdź do głównej zawartości

Żywiołowe odkrycia w Operze Wrocławskiej

 


Wspaniały premierowy wieczór, pełen baletowej magii i ekscytującej muzyki odbył się 2 października w ramach VI edycji Festiwalu Opery Współczesnej. Na zakończenie tegorocznych Operowych Odkryć już po raz czwarty w Operze Wrocławskiej pokazano "Żywioły".

Rewelacyjna okazała się zwłaszcza pierwsza część tego dwugodzinnego spektaklu. Prezentowana jako druga etiuda "Dinner" w choreografii Agaty Załuskiej do fantastycznej muzyki Damiana Dziweńki, z pełnym energii tancerzem Javierem Gutierezem Cuervo (niezapomniany Puk w balecie 'Sen nocy letniej') i pozostała piątka rewelacyjnie przygotowanych tancerzy (kierownictwo baletu Małgorzata Dzierżon) dała niemal teatralny show na deskach wrocławskiej opery.

Jedenaście osobnych, oryginalnych etiud baletowych i jedenaście utworów muzycznych to jak sądzę doskonały przegląd tego czym młodzi tancerze i kompozytorzy najbardziej się interesują, i tego co jest najbliższe ich wrażliwości.

W niektórych utworach zabrzmiał jazz i swing, w innych można było wychwycić echa rytmów hiszpańskich i francuskiej muzyki kabaretowej, a nawet... techno. Muzycznie był to prawdziwie wyrafinowany koktajl, w którym rytmy argentyńskiego tanga przeplatały się z muzyką filmową, która skojarzyć się mogła z serialem "Babylon Berlin" i z Moka Efti Orchestra.

"Żywioły IV" to nie tylko spora dawka postmodernistycznych dźwięków, ale i zachwycające oświetlenie wydobywające sylwetki z mroku (reżyseria świateł Kamil Jach), w także taniec odmieniany przez wszystkie nawet najbardziej nieprawdopodobne sytuacje choreograficzne - taniec na stojąco, siedząco, w powietrznych akrobacjach, w parach i solo, a nawet w grupie (składającej się z pięciu lub sześciu tancerzy i tancerek).

Było awangardowo, ale i klasycznie. Nawiązywano do różnych stylistycznie baletowych poszukiwań, sięgano po intrygujące odniesienia znane z historii choreografii światowej, wykorzystywano muzyczne improwizacje. Tancerze przełamywali schematy i zaskakiwali wykorzystywaniem w tańcu przedmiotów i elementów strojów. Na deskach Opery Wrocławskiej odtworzono m.in. kawiarnię, salon w stylu biedermeier, kosmiczną przestrzeń rodem z filmów science-fiction.

Podczas prezentacji tych 11 utworów widzowie oglądali taneczne bójki męskie i damskie, błąkających się w mroku tańczących książkoholików i młodych ludzi uzależnionych od telefonów komórkowych i zahipnotyzowanych głosem AI.

Z ciemności sceny wynurzały się krwiste słońca i pełne namiętności gesty tancerzy, którzy zdawali się przekraczać granice i możliwości ciał poddających się wymyślnym układom choreograficznym, zdawać by się mogło, z beztroską lekkością, choć nie oszukujmy się - z pewnością okupioną wielogodzinnymi próbami i ćwiczeniami.

W tym baletowym wieczorze każdy z widzów mógł znaleźć to co najbardziej do niego przemawiało i muzycznie i baletowo. Była i klasyka i teatralna ekstrawagancja, były nieustannie zmieniające się ruchy i wyrafinowane dźwięki przenoszące tancerzy w inne epoki.

Nad całością choreograficznych scen panowała, choć przesadnie nie dominowała, świetnie przygotowana orkiestra pod dyrekcją Jakuba Grzybowskiego, pozwalająca wybrzmieć m.in. solowemu występowi wiolonczelistki Anny Rodak w etiudzie ILLUSORY (choreografia Sava Cebanu, muzyka Amelia Mleczko).

2 października z ogromną przyjemnością obejrzałam tę żywiołową czwartą odsłonę Wieczoru choreografów i kompozytorów. Aż chciałoby się powtórzyć to doświadczenie. I jak zapowiada Opera Wrocławska wiosną 2027 roku Wieczór młodych choreografów i kompozytorów ponownie zagości w gmachu przy ul. Świdnickiej.

Foto: Karpati i Zarewicz

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jubileuszowa premiera we Wrocławskim Teatrze Lalek – zapowiedź

    2026 to dla Wrocławskiego Teatru Lalek bardzo ważny – jubileuszowy – rok, w którym obchodzone jest 80-lecie WTL. Teatr chce uczcić nie tylko  swoją długą historię jako instytucji, lecz przede wszystkim osiem dekad ciągłego rozwoju, konsekwentnego budowania programu  artystycznego i pracy na rzecz misji edukacyjnej i społecznej.  Premiera „Wyobraź sobie…” wraz z uroczystą Galą i otwarciem 8. Przeglądu Nowego Teatru dla Dzieci to kluczowe wydarzenia obchodów. Ten jubileuszowy program ma być przede wszystkim spotkaniem: mieszkańców Wrocławia, obecnych i byłych pracowników, współpracowników i przyjaciół  Wrocławskiego Teatru Lalek, a także przedstawicieli władz oraz zaproszonych gości.  W trakcie uroczystej Gali zostaną uhonorowani pracownicy, których wieloletni wysiłek i zaangażowanie stworzyły fundamenty artystycznej tożsamości teatru. O spektaklu: WYOBRAŹ SOBIE... adresowany jest dla dzieci powyżej 9 roku życia. W zapowiedzi spektaklu czytamy:...

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...

„Natchnienie jest czymś ulotnym” – wywiad z krakowską malarką Ewą Kutermak-Madej

Artystyczne spojrzenie: Pochodzi Pani z rodziny artystycznej, czy zawsze wiedziała Pani, że będzie malarką?  Nie chciała się Pani zbuntować? Ewa Kutermak-Madej: Rzeczywiście pochodzę z rodziny artystycznej. Mój ojciec był pedagogiem ASP. Uczył rysunku i malarstwa na Wydziale Architektury Wnętrz ASP w Krakowie. Nie wyznaczało to jednak moich przyszłych wyborów. Od wczesnego dzieciństwa towarzyszyłam Tatusiowi, dzierżąc szkicownik, w wypadach na łono natury i biorąc udział w plenerach, które prowadził dla studentów. Zapełnione szkicowniki nie były początkiem dalszej drogi.  Od 4 roku życia brałam udział w teatrzyku, który prowadził znany aktor Jan Niwiński. Z tej „stajni” wyrośli znani aktorzy Monika Niemczyk, Ryszard Filipski, poetka Halina Poświatowska, Mietek Grąbka, Anna Dymna, Jan Frycz.   Nie zdecydowałam się na tę drogę pomimo albo dlatego, że w wieku 9 lat zagrałam główną rolę w „Cudzie w Alabamie” w Starym Teatrze. Świadomie myśląc o przebytyc...