Przejdź do głównej zawartości

Pantomimiczne "Wieczne rodeo"





"Wieczne rodeo" w reżyserii Anny Karasińskiej debiutującej tym projektem we Wrocławiu to  niedługi (80 minut) performans zagrany przez niemal cały zespół Wrocławskiego Teatru Pantomimy z towarzyszeniem Dawida Sozańskiego i Wojciecha Rybickiego, którzy wystąpili gościnnie na deskach Piekarni. To był niesamowicie emocjonalny pokaz przygotowany na zakończenie sezonu teatralnego 2025/2026 we Wrocławskim Teatrze Pantomimy. 

A zaczęło się od tego, co zwykle bywa na końcu, czyli od ustawienia aktorów do wieńczących spektakl ukłonów, które wywołały u sprowokowanych do tego widzów, oklaski, śmiechy i uśmiechy. Bo było zabawnie. "Wieczne rodeo" to  żywiołowo zagrana opowieść pantomimiczna o życiu i jego doświadczaniu, o tym co nas spotyka złego i dobrego, co wywołuje w nas zachwyt i rozpacz, co nas unosi i daje chęć do życia, ale też co nas dołuje.
 
Ten intrygujący performans okazał się być opowieścią powracającą do początków pantomimy, ale i pantomimą klasyczną z dodatkiem muzyki, śpiewu (operowego i sakralnego - w tym również wyjątkowo poruszającego, jak i momentami rozśmieszająco fałszującego) oraz czytania, podśpiewywania i przerzucania się tekstami ze świata discopolowych przebojów. Nie zabrakło tu hitów Zenka Martyniuka, Akcentu i Boys, a wszystko to doprowadziło niczym kołysanka do ułożenia się pantomimicznego towarzystwa do finałowego snu... 

Na scenie Piekarni działo się emocjonalnie dużo, było zabawnie i szaleńczo. Skoro odbywało się gorące (we Wrocławiu upały były prawdziwie afrykańskie) rodeo to musiały być i ekstremalne końskie harce, pełne wolności (i swobody!), radości, miłości i namiętności. Właściwie wciąż, jak to w życiu, oglądaliśmy przeplatające się, a momentami nawet równocześnie pojawiające się, śmiechy i szlochy. Każdy z aktorów dawał z siebie wszystko - jednak  zupełnie wyjątkowa była tu Karolina Pewińska i jej  frenetyczno-orgazmiczne pantomimiczne pokazy, a także  rozbrykany, wytatuowany Wojciech Rybicki  tańczący "w poziomie" jakiś szalony breakdance i biorący w posiadanie scenę Piekarni. W scenie z  żywiołowym, choć chwilami "smutnym kowbojem", Dawidem Sozańskim, Rybicki uwodził publiczność okazując liryczne uczucia i  odczucia, bawiąc i wzruszając różnorodnością rodeowych scenek. 

Właściwie performans Anny Karasińskiej przełamany był na dwie części - tę pierwszą zaczynającą się od ukłonów, min i uśmiechów aktorów pantomimy, wypełniały pokazy pojedynczych "końsko-pantomimicznych" występów, podczas których każdy prezentował własną osobowość, indywidualność i charakter. To co działo się na cenie niezwykle trudne jest do zwerbalizowania i myślę, że aktorzy pod okiem reżyserki nadali swoim "pokazom" mnóstwo własnej inwencji i oryginalnych pomysłów, które publiczność przyjęła bez oporu, bo mentalne uczestnictwo w rodeo było też częścią doświadczeń widzów, kompletnie nie przygotowanych jednak na to, co się na scenie Piekarni będzie działo. 

Przez długi czas jedyne co wiedzieliśmy (i co czytaliśmy na plakatach reklamowych rozlepionych na wrocławskich słupach), to to, że będzie to spektakl niespodzianka. Dopiero krótko przed spektaklem pojawił się tytuł. Zaskakujący, ale i zaciekawiający.

Wchodząc na scenę zespół miał za sobą ułożone niedbale z tyłu kapelusze, które jak się potem okazało, posłużyły do  stworzenia kowbojskich występów. 
Scenografia była bardzo oszczędna; właściwie aktorzy byli tu wszystkim, całą  "treścią" - jako grupa, jako mimowie połączeni w pary, jako harcujący "końsko" kowboje i kowbojki, a także jako czytający discopolowe teksty aktorzy (co kojarzyło się z popularnymi w ostatnim czasie czytaniami performatywnymi). Artyści stworzyli własne  prezentacje, ale też stali się częścią szczególnej atmosfery, jaka zapanowała w Piekarni. Widownia reagowała, gdy do niej zwracali się poszczególni mimowie - mrugając, machając, popisując się. 

"Wieczne rodeo" przypominało życie, z huśtawką nastrojów i powtarzalnością gestów, z parodią prawdziwości i pozowaniem jak do zdjęcia, z odsłanianiem własnej wrażliwości i rozpaczy, ale też z dziecięcą potrzebą demonstrowania swojego JA. No i  z chrupaniem jabłek, z których nic nie zostaje, nawet pestki. 
Postacie  biorące udział w  spektaklu są spragnione przyjaźni i miłości, poklasku i docenienia, ale też  - w zależności od sytuacji - śmieszne i dziecinne, szczere do bólu i czasem niegrzeczne. 

"Wieczne rodeo" to pantomimiczny pokaz tego czego nie da się zwerbalizować. Można sięgnąć za pomocą ruchu, gestu i muzyki do świata, w którego funkcjonowaniu wszyscy uczestniczymy i który wszyscy mniej czy bardziej radośnie lub boleśnie odczuwamy. Anna Karasińska stworzyła spektakl-performans, w którym dzieje się wszystko, dzieje się naraz i co jakiś czas się powtarza - to co nas spotyka, co spotyka aktorów Teatru Pantomimy i samą autorkę koncepcji "Wiecznego rodeo". 


Premiera 26 czerwca 2026 r. w Centrum Sztuk Performatywnych Instytutu Grotowskiego

Reżyseria i koncepcja Anna Karasińska 
Reżyseria światła Szymon Kluz
Reżyseria dźwięku Konrad Błaszczyk
Asystentka reżyserki i produkcja Katarzyna Radomska
Inspicjentka Klaudia Jakubowska

Obsada
Agnieszka Charkot
Izabela Cześniewicz
Agnieszka Dziewa
Agnieszka Kulińska
Karolina Pewińska
Anna Nabiałkowska
Jan Kochanowski
Mateusz Wierzbicki
Dawid Sozański (gościnnie)
Wojciech Rybicki (gościnnie)

Foto: Natalia Kabanow


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jubileuszowa premiera we Wrocławskim Teatrze Lalek – zapowiedź

    2026 to dla Wrocławskiego Teatru Lalek bardzo ważny – jubileuszowy – rok, w którym obchodzone jest 80-lecie WTL. Teatr chce uczcić nie tylko  swoją długą historię jako instytucji, lecz przede wszystkim osiem dekad ciągłego rozwoju, konsekwentnego budowania programu  artystycznego i pracy na rzecz misji edukacyjnej i społecznej.  Premiera „Wyobraź sobie…” wraz z uroczystą Galą i otwarciem 8. Przeglądu Nowego Teatru dla Dzieci to kluczowe wydarzenia obchodów. Ten jubileuszowy program ma być przede wszystkim spotkaniem: mieszkańców Wrocławia, obecnych i byłych pracowników, współpracowników i przyjaciół  Wrocławskiego Teatru Lalek, a także przedstawicieli władz oraz zaproszonych gości.  W trakcie uroczystej Gali zostaną uhonorowani pracownicy, których wieloletni wysiłek i zaangażowanie stworzyły fundamenty artystycznej tożsamości teatru. O spektaklu: WYOBRAŹ SOBIE... adresowany jest dla dzieci powyżej 9 roku życia. W zapowiedzi spektaklu czytamy:...

„Natchnienie jest czymś ulotnym” – wywiad z krakowską malarką Ewą Kutermak-Madej

Artystyczne spojrzenie: Pochodzi Pani z rodziny artystycznej, czy zawsze wiedziała Pani, że będzie malarką?  Nie chciała się Pani zbuntować? Ewa Kutermak-Madej: Rzeczywiście pochodzę z rodziny artystycznej. Mój ojciec był pedagogiem ASP. Uczył rysunku i malarstwa na Wydziale Architektury Wnętrz ASP w Krakowie. Nie wyznaczało to jednak moich przyszłych wyborów. Od wczesnego dzieciństwa towarzyszyłam Tatusiowi, dzierżąc szkicownik, w wypadach na łono natury i biorąc udział w plenerach, które prowadził dla studentów. Zapełnione szkicowniki nie były początkiem dalszej drogi.  Od 4 roku życia brałam udział w teatrzyku, który prowadził znany aktor Jan Niwiński. Z tej „stajni” wyrośli znani aktorzy Monika Niemczyk, Ryszard Filipski, poetka Halina Poświatowska, Mietek Grąbka, Anna Dymna, Jan Frycz.   Nie zdecydowałam się na tę drogę pomimo albo dlatego, że w wieku 9 lat zagrałam główną rolę w „Cudzie w Alabamie” w Starym Teatrze. Świadomie myśląc o przebytyc...

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...