Przejdź do głównej zawartości

Wiwisekcja przemocy w Teatrze Muzycznym Capitol


 

"Gry wstępne" w reżyserii Wiktora Rubina, na podstawie scenariusza Jolanty Janiczak to  historia oparta na faktach. Spektakl, którego premiera odbyła się 25 stycznia na Scenie Ciśnień Teatru Muzycznego Capitol we Wrocławiu to mroczna, niemal psychopatyczna opowieść o naiwnych blogerach podróżujących po Stanach Zjednoczonych szlakiem parków narodowych, a także trzech kobietach - ofiarach przemocy i ich partnerach-mordercach. Ta cienka niebieska  linia oddzielająca to co jeszcze normalne i dopuszczalne od tego co zbrodnicze i przemocowe stała się w tym spektaklu kunsztownie wykreowaną pięciolinią - brawurowo zagraną balladą o przemocy, która rodzi się powoli, podsycana chorobliwą  miłością matki i coraz większym wyalienowaniem chłopaka, nie mającego przyjaciół samotnika, którego całym światem jest jego dziewczyna.

Znakomita jest w tym spektaklu Katarzyna Pietruska grająca nie tylko kochającą i wspierającą  matkę  Patty (młoda aktorka Paulina Walendziak wciela się w rolę zdeterminowanej blogerki chcącej podbić świat wyjątkowo realistycznie - aż ma się ochotę krzyknąć: "Uciekaj od tego chłopaka!, "Ratuj się!", gdy zabawne przekomarzanki pary zmieniają się niespodziewanie w pełne brutalności kłótnie), ale  równocześnie - po zmianie peruki - staje się matką Brada, psychopatycznie zapewniającą syna, że z miłości pomoże mu w razie czego ukryć ślady zbrodni. "Gry wstępne" zaczynają się od zaginięcia Patty, zaledwie kilka tygodni po wyruszeniu w podróż relacjonowaną w social mediach. Nagle spektakl staje się filmem, a raczej teatrem, drogi, w którym bohaterowie ruszają w podróż, podczas której nic nie idzie tak jak powinno. Podróż Patty i Brada to powolne objawianie się różnic temperamentów i narastanie spirali przemocy. Para naiwnych blogerów rusza starym vanem (na scenie od początku widzimy takie samochodowe "truchło") w podróż, która nie jest rozkoszną instagramową historyjką, gdzie piękne krajobrazy i serduszka przesyłane są internetowym obserwatorom, lecz natrafianiem na katastrofy w różnych częściach kraju, który tylko pozornie jest tak spokojnym, urokliwym i bezpiecznym miejscem. Patty jest czyścioszką, przeszkadza jej nawet niewielki bałagan robiony przez Brada. Nieustannie sprząta i poprawia to co jej chłopak nabałaganił. Nieustannie strofowany Brad jest coraz bardziej wkurzony. Kocha Patty, ale nie radzi sobie z sytuacją. Rafał Derkacz grający Brada znakomicie pokazuje jak taki maminsynkowaty samotnik,  tworzący do szuflady nieśmiały artysta wykonujący z uporem maniaka nikomu niepokazywane upiorne rysunki i  szukający swojej drogi życiowej, nagle staje się nieobliczalnym i niebezpiecznym przemocowcem. Scena duszenia Patty jest w tym spektaklu wyjątkowo wstrząsająca, bo w tle dodatkowo widzimy czas, odliczany od początku aktu agresji do śmierci dziewczyny.

Gry wstępne Patty i Brada początkowo są lekko niepokojące. Dopiero po jakimś czasie skazani na siebie zakochani zaczynają ze sobą walczyć, najpierw werbalnie, a potem dochodzi do regularnego bicia. Paulina Walendziak grająca Patty ma w sobie coś co przyciąga widza, który kibicuje jej i ma nadzieję, że uda jej się przerwać ten coraz bardziej chory związek. To jak szybko zmienia się pełna życia, ciekawa świata młoda blogerka w dżinsach z otworami w kształcie serduszek na kolanach i z czerwonym plecakiem - serduszkiem ze skrzydełkami, pełna miłości i nadziei, jest po prostu przerażające. Wyobrażenia Patty o tym jak funkcjonuje świat social mediów są naiwne i pełne stereotypów. Dziewczyna rusza w świat z chłopakiem, którego tak do końca nie zna i początkowo bardzo mocno go idealizuje, choć dostrzega sygnały, że z nim jest coś nie tak, że on nie ma żadnych przyjaciół, i  interesuje się dziwnymi  rzeczami i osobliwymi miejscami. Patty słucha go, ale go nie słyszy albo go nie rozumie. Rafał Derkacz doskonale pokazał tę powolną przemianę i coraz mocniej ujawniającą się osobowość ukształtowaną przez bezkrytycznie zakochaną w nim matkę."Czy da się coś z nas ocalić?" monologuje Patty coraz bardziej przerażona zachowaniem Brada."Bez ciebie jestem nikim", przyznaje Brad. To się nie może skończyć dobrze. Kiedy Patty uświadamia sobie, co się między nimi dzieje, jest już za późno.

Muzyka na żywo Krzysztofa Kaliskiego (i momentami z towarzyszeniem także Rafała Derkacza) sprawia, że akcja zatopiona jest w coraz bardziej przerażającej historii, tym okrutniejszej, że nie odosobnionej. Parze głównych bohaterów towarzyszą trzy postacie -  Desdemona (Helena Sujecka, nie do poznania w makabrycznym makijażu), Carmen (Katarzyna Granecka) oraz Anna Mendieta (Julia Wrona). Dwie pierwsze postaci są fikcyjne, a ostatnia żyła naprawdę i była zamordowaną przez partnera artystką wizualną. Songi tych trzech postaci opowiadają o tym jak żyły i jak zginęły, zabite przez partnerów, którzy odziani w czarne eleganckie garnitury cały czas śpiewają o swych ukochanych partnerkach...

"Gry wstępne" są musicalem na temat niezwykle poważny i wciąż aktualny, ale przecież z takich tematów także słynie Teatr Muzyczny Capitol (choćby "Priscilla, Królowa Pustyni", w której Rafał Derkacz rewelacyjnie  zagrał rolę naiwnego marzyciela). Songi w "Grach wstępnych" prowadzą akcję i ją komentują. Kostiumy Marty Szypulskiej to prawdziwy odjazd - zwłaszcza te zaprojektowane dla postaci Desdemony, Carmen i Any Mendiety, tworzących swoisty chór grecki, śpiewający i tańczący ze swymi eleganckimi partnerami. W tych kostiumach znajdziemy i elementy stylu gothic i industrial, a także coś z hip-hopu. Niezwykłe są też stroje Patty i Brada, bo stanowią mieszankę stylową, odzwierciedlającą ich charaktery, temperamenty i fascynacje. Rudowłosa Patty i jej serduszka jest bardzo daleko od Brada, pozującego na wycofanego ekscentrycznego artystę (muzyka, fotografa i rysownika), który w rzeczywistości jest zafascynowany tym co  mroczne.

"Gry wstępne" to spektakl o zdegenerowanej miłości i zbrodni, która ją wieńczy, gdy ofiara bagatelizuje niebezpieczeństwo i lekceważy sygnały ostrzegawcze. Świat widziany przez Patty jest piękny, urzekający i przyciągający, a relacje w social mediach zdają się olśniewające i bezpieczne. Natomiast świat Brada jest raczej światkiem, w którym istnieją tylko jego oczekiwania, jego pragnienia, coraz bardziej zaborcza miłość do Patty i jego próby zamknięcia jej w swojej własnej ograniczonej rzeczywistości. To  wiwisekcja przemocy, która pojawia się w sytuacji, gdy para zostaje sam na sam ze sobą i swoimi fobiami czy obsesjami. To właściwie pierwszy tak poważny i mroczny spektakl, jaki widziałam w Teatrze Muzycznym Capitol. Musical o miłości, przemocy i zbrodni, która dzieje się także w świecie rzeczywistym, wszak scenariusz oparty został na faktach.

Realizatorzy:

reżyseria: Wiktor Rubin
scenariusz, dramaturgia i współpraca reżyserska: Jolanta Janiczak
muzyka: Krzysztof Kaliski
scenografia i projekcje video: Łukasz Surowiec
kostiumy: Marta Szypulska
choreografia: Magda Jędra
reżyseria świateł: Monika Stolarska
asystent reżysera: Hubert Michalak
asystentka kostiumografki: Natalia Dziarczykowska
inspicjenci i suflerzy: Małgorzata Szeptycka, Hubert Michalak, Wojciech Kupczyński, Agata Jaszke


Obsada:

Brad: Rafał Derkacz
Carmen: Katarzyna Granecka
Strażnik/Świadek/Głos: Bartosz Picher
Matka Patty, Matka Brada: Katarzyna Pietruska 25 I, 29 I, 13-16 III / Agnieszka Kwietniewska (gościnnie) 26 I, 28 I, 20-23 II
Desdemona: Helena Sujecka
Patty: Paulina Walendziak (gościnnie)
Ana Mendieta: Julia Wrona (Studium Musicalowe Capitol)
Głos męski: Michał Zborowski
Mężczyzna: Hubert Michalak

Muzykę na żywo wykonuje Krzysztof Kaliski.

Foto: Łukasz Giza

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jubileuszowa premiera we Wrocławskim Teatrze Lalek – zapowiedź

    2026 to dla Wrocławskiego Teatru Lalek bardzo ważny – jubileuszowy – rok, w którym obchodzone jest 80-lecie WTL. Teatr chce uczcić nie tylko  swoją długą historię jako instytucji, lecz przede wszystkim osiem dekad ciągłego rozwoju, konsekwentnego budowania programu  artystycznego i pracy na rzecz misji edukacyjnej i społecznej.  Premiera „Wyobraź sobie…” wraz z uroczystą Galą i otwarciem 8. Przeglądu Nowego Teatru dla Dzieci to kluczowe wydarzenia obchodów. Ten jubileuszowy program ma być przede wszystkim spotkaniem: mieszkańców Wrocławia, obecnych i byłych pracowników, współpracowników i przyjaciół  Wrocławskiego Teatru Lalek, a także przedstawicieli władz oraz zaproszonych gości.  W trakcie uroczystej Gali zostaną uhonorowani pracownicy, których wieloletni wysiłek i zaangażowanie stworzyły fundamenty artystycznej tożsamości teatru. O spektaklu: WYOBRAŹ SOBIE... adresowany jest dla dzieci powyżej 9 roku życia. W zapowiedzi spektaklu czytamy:...

„Natchnienie jest czymś ulotnym” – wywiad z krakowską malarką Ewą Kutermak-Madej

Artystyczne spojrzenie: Pochodzi Pani z rodziny artystycznej, czy zawsze wiedziała Pani, że będzie malarką?  Nie chciała się Pani zbuntować? Ewa Kutermak-Madej: Rzeczywiście pochodzę z rodziny artystycznej. Mój ojciec był pedagogiem ASP. Uczył rysunku i malarstwa na Wydziale Architektury Wnętrz ASP w Krakowie. Nie wyznaczało to jednak moich przyszłych wyborów. Od wczesnego dzieciństwa towarzyszyłam Tatusiowi, dzierżąc szkicownik, w wypadach na łono natury i biorąc udział w plenerach, które prowadził dla studentów. Zapełnione szkicowniki nie były początkiem dalszej drogi.  Od 4 roku życia brałam udział w teatrzyku, który prowadził znany aktor Jan Niwiński. Z tej „stajni” wyrośli znani aktorzy Monika Niemczyk, Ryszard Filipski, poetka Halina Poświatowska, Mietek Grąbka, Anna Dymna, Jan Frycz.   Nie zdecydowałam się na tę drogę pomimo albo dlatego, że w wieku 9 lat zagrałam główną rolę w „Cudzie w Alabamie” w Starym Teatrze. Świadomie myśląc o przebytyc...

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...