Indywidualna wystawa grafiki wrocławskiego artysty Pawła Frąckiewicza w Galerii Miejskiej we Wrocławiu ma klimat prawdziwie magiczny. Wykonane różnymi technikami graficznymi (litografia, algrafia, druk cyfrowy, rysunek piórem, ołówkiem, czarną i białą kredą) prace pokazują szczególne miejsca. Są w nich tajemnicze surrealne drzewa z powykręcanymi, jakby kolczastymi gałęziami i korzeniami, niczym element z marzeń sennych albo baśni braci Grimm (trochę groźne, trochę złowieszcze, unoszące się i wynurzające z tła, jak z morza). Seria Drzewa wykonana jest techniką druku UV na drewnie ("Drzewo leżące 1 - wariant 1"). Artysta inspiruje się naturą, otaczającą go przyrodą w jej unikalnym kształcie. Zatrzymuje magiczne chwile, gdy przyroda wytwarza niepokojące formy, jakie znaleźć można wokół nas, gdy dokładnie obserwujemy otoczenie. Innym cyklem są Księżyce, których sierpy, ostre i świetliste, wynurzają się z ciemności, w której majaczą drewniane geometryczne struktury - gęsto splecione, kanciaste, najeżone drewnianymi kołeczkami. Podobne formy znajdują się w cyklu Byków, które wypełniają drugą salę w górnej części galerii. Te byki są gigantyczne i nieruchome, statyczne i pełne siły. Wyglądają jak uwięzione w drewnianych lub metalowych konstrukcjach, które je otaczają, mitologiczne taurosy.
Tytuł wystawy "Podróż do Taurydy" jest nieco mylący bo dziś Taurydę kojarzymy raczej z Półwyspem Krymskim i zamieszkującymi ją ludźmi, natomiast artysta sięgną głębiej do mitologii i te byki są raczej stworzeniami z terenu wyobrażonego, wyabstrahowanego ze współczesnych kontekstów. To duże monumentalne przedstawienia, których głównym bohaterem jest byk. Jak pisze J.Cooper w "Zwierzętach symbolicznych i mitycznych": "Otaczany był szacunkiem i wielbiony od najdawniejszych czasów. Oddawano mu cześć z racji jego pożyteczności, niespożytej siły i żywotności.W wielu wczesnych cywilizacjach był uważany za inkarnację boga. Symboliczne znaczenie byka ma charakter ambiwalentny - w jednych kulturach był uosobieniem męskiej siły prokreacji, solarnej mocy twórczej, wojowniczości, godności i boga niebios; w innych reprezentował ziemię i wilgoć oraz życiodajny deszcz, tym samym związany był z lunarną Wielką Matką".
Wystawa we wrocławskiej galerii to miejsce, gdzie można obejrzeć zarówno prace refleksyjne, pełne zachwytu nad ciszą, pustką (seria księżyców i drzew), ale też nad siłą pochodzącą z pradawnych źródeł i odwołującą się do piękna rodem z dawnych grafik (wszak byki te mogłyby być ozdobą dawnych ksiąg ilustrowanych przez takich mistrzów jak choćby Albrecht Duerer, którego nosorożec wzbudza do dziś podziw współczesnych miłośników sztuki). Jednak byki na obrazach Pawła Frąckiewicza zdają się być zwierzętami, które oddziałują swoją wielkością (wydaje się, że rozsadzają ramy, mimo że narysowane misterne metalowe (?) konstrukcje wokół nich, w jakiś sposób sprawiają, że wyglądają jak uwięzione czy zatrzymane w kadrze). Są piękne, nieruchome i groźne, budzą podziw i lęk, choć mają czasem intrygujące floralne dodatki i "szyny", na których są ustawione. Jest w nich jakaś pierwotność i surrealna statyczność. Nie są realistyczne ani upozowane. Działają samą swoją obecnością. Być może stoją u bram mitycznej Taurydy, która pojawia się w tytule wystawy?
Wystawa czynna jest do 14 czerwca.
Komentarze
Prześlij komentarz