Przejdź do głównej zawartości

Byli słodcy, ale zwariowali



 "Złote płyty" w Teatrze Muzycznym Capitol obejrzałam nie zaraz po premierze w lutym, ale na zakończenie sezonu teatralnego 20 czerwca. I popłakałam się. Ze śmiechu. Na widok Frank (doskonała Emose Uhunmwangho) opisującej fotografię waginy najeżdżanej przez Drużynę Pierścienia. Emose jest po prostu stworzona do takich ról. Absurdalne wywody, pseudonaukowe objaśnienia, profesorski look (kok, okulary, fioletowy bezrękawnik, poważna mina), cała tona poliestru w ubraniu ustawiają  spektakl w specyficznym świecie kosmicznego szaleństwa okraszonego muzyką z lat 70. i modą z czasów, gdy Carl Sagan (postać autentyczna) dostaje zlecenie od NASA na wybranie materiału na Złote płyty, które wraz z voyagerem 1 i voyagerem 2 (bezzałogowymi sondami kosmicznymi wystrzelonymi  w rzeczywistości w 1977 r.) polecą w kosmos, aby pozaziemskie cywilizacje mogły się dowiedzieć, kim są Ziemianie. 

Odbywają się sparodiowane posiedzenia, wzorowane jak sądzę na autentycznych amerykańskich uniwersyteckich naradach, gdzie poprawność polityczna wiedzie prym i nie pozwala pokazywać jacy my ludzie na Ziemi jesteśmy naprawdę. Jeden z uczestników Tim (Albert Pyśk) mówi o innych cywilizacjach, że to ufole, a wtedy słyszy, że to określenie jest rasistowskie. Wszystkie obrady nadzoruje GÓRA, która dzwoni i poucza uczestników obrad, że nie mogą pokazywać Ziemian w złym świetle (zatem żadnych wojen i obozów koncentracyjnych, żadnej brutalności i nagości, choć po pewnym czasie zwierzchnicy uznają, że "pindole mogą być"). Na Złotych płytach ma być wszystko to co rzekomo chcieliby sobie kosmici obejrzeć i czego dowiedzieć się o Ziemianach. Tyle że trzeba to poddać cenzurze. 

Uczestnicy narad kłócą się, wkurzają i obrażają. Pojawia się i love story i zdrada (Carl i Ann, i ich miłość od pierwszego wejrzenia i to na oczach współmałżonków), jest bójka (fantastycznie zabawna, rozegrana w zwolnionym tempie, gdy górująca wzrostem nad Carlem/Rafałem Derkaczem, Helena Sujecka jako Ann, w spodniach dzwonach i falbaniastej koszuli, z lokami a' la Christine Paul - Podlasky z "Misia", czyli filmowa kochanka Ochódzkiego, wyglądająca jak uosobienie hipisowskiej mody, dostaje w nos od żony Carla). Miłość wybucha między bohaterami nagle i szaleńczo. 

Na scenie mimo podejmowania poważnych tematów astronomiczno-naukowo-kosmicznych wszystko tonie w oparach absurdu, tak że widzowie nie przestają się śmiać przez cały spektakl. Poważny jest tu tylko początek, gdy oglądamy prezentację planet i zastanawiamy się, co się za chwilę stanie, bo przy długim stole tkwi tylko nieporuszona sytuacją tajemnicza Frank...

Temat wiodący w "Złotych płytach", zdawałby się niezwykle intrygujący, ale i drażliwy, bo czy faktycznie istnieją inne, bardziej rozwinięte cywilizacje i czy są inteligentne na tyle, abyśmy my ludzie ich zainteresowali, zostaje podany lekko i z poczuciem humoru. Hity muzyczne z repertuaru m.in. Kate Bush, The Beatles i Chucka Berry'ego (rewelacyjny końcowy "Johnny B. Good" - bisowany!) wplecione w fabułę w ciekawej aranżacji Antonisa Skoliasa i Zuzanny Skolias-Pakuły, nadały temu kosmicznemu musicalowi energii i tonu zabawowego. Bo też nie jest to  wcale naukowa opowieść o planetach i gwiazdach, ale świetny rozrywkowy musical o miłości, zdradzie i kłamstwach; musical, w którym żartuje się ze wszystkiego. Z bufonowatych zwierzchników z NASA (kontaktuje się z nimi telefonicznie Dick, znany też jako Dick Black, wielbiciel  śmieciowego jedzenia - zagrany oszczędnie przez Michała Zborowskiego), z wychodzenia podczas obrad do toalety (a dzieją się w niej naprawdę odlotowe rzeczy!), z romansowania i uprawiania seksu w biurze. 

To spektakl, w którym kosmici po zapoznaniu się z zawartością złotych płyt mówią o Ziemianach, że "byli słodcy, ale zwariowali". I coś w tym jest. Ludzie, którzy dopatrują się w nagości gwiezdnych wojen nie są tak do końca normalni, a w każdym razie nie są na pewno zbyt poważni, choć sami siebie tak traktują. Polecam "Złote płyty" na poprawę humoru. Znakomity spektakl i po prostu dobra zabawa. 

REALIZATORZY

scenariusz i reżyseria : Mateusz Pakuła
muzyka i aranżacje: Antonis Skolias i Zuzanna Skolias-Pakuła
kierownictwo muzyczne, produkcja nagrań: Antonis Skolias
kierownictwo wokalne: Zuzanna Skolias-Pakuła
scenografia i kostiumy: Justyna Elminowska
choreografia: Mikołaj Karczewski
reżyseria świateł: Paulina Góral
projekcje video: Olga Balowska
asystent reżysera: Rafał Derkacz
przygotowanie wokalne: Magdalena Śniadecka, Karina Reske-Chojnacka
projekt plakatu: Jakub Woynarowski

W nagraniach muzyki udział wzięli: Rafał Szumny (keyboard), Jacek Długosz (gitary), Szymon Frankowski (gitara basowa), Antonis Skolias (perkusja, wokale), Zuzanna Skolias-Pakuła (wokale)

 

OBSADA

Carl: Rafał Derkacz

Linda: Katarzyna Pietruska

Ann: Helena Sujecka

Tim: Albert Pyśk

Frank: Emose Uhunmwangho

Dick: Michał Zborowski

FOTO: Jan Kowalewski/Katarzyna Pietruska

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O malarstwie Waldemara Libery

Ekspresjonistyczne, mroczne portrety Waldemara Libery można obecnie oglądać w krakowskiej galerii Floriańska 22 na wystawie "Whateverities of 3D". Postacie, w większości o zdeformowanych twarzach, często z zaciśniętymi ustami i zamkniętymi oczami, zdają się być namalowane zgodne z twierdzeniem słynnego francuskiego ekspresjonisty rosyjskiego pochodzenia Chaima Soutine'a "Deformacja to życie". Waldemar Libera, urodzony  w 1983 roku w Tarnowie, ukończył Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Nowym Wiśniczu i historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jest twórcą poruszającym się w szeroko pojętym nurcie ekspresjonistycznym. W jego pracach dopatrzyć się można fascynacji przedwojennymi ekspresjonistami (Kokoschka, Kirchner, Nolde, Rouault), ale też  rozwijającym się po II wojnie światowej abstrakcyjnym ekspresjonizmem spod znaku Bacona i de Kooninga. Bacon jak się wydaje najsilniej oddziałał na Waldemara Liberę, na jego sposób postrzegania postaci ludzkiej...

Jubileuszowa premiera we Wrocławskim Teatrze Lalek – zapowiedź

    2026 to dla Wrocławskiego Teatru Lalek bardzo ważny – jubileuszowy – rok, w którym obchodzone jest 80-lecie WTL. Teatr chce uczcić nie tylko  swoją długą historię jako instytucji, lecz przede wszystkim osiem dekad ciągłego rozwoju, konsekwentnego budowania programu  artystycznego i pracy na rzecz misji edukacyjnej i społecznej.  Premiera „Wyobraź sobie…” wraz z uroczystą Galą i otwarciem 8. Przeglądu Nowego Teatru dla Dzieci to kluczowe wydarzenia obchodów. Ten jubileuszowy program ma być przede wszystkim spotkaniem: mieszkańców Wrocławia, obecnych i byłych pracowników, współpracowników i przyjaciół  Wrocławskiego Teatru Lalek, a także przedstawicieli władz oraz zaproszonych gości.  W trakcie uroczystej Gali zostaną uhonorowani pracownicy, których wieloletni wysiłek i zaangażowanie stworzyły fundamenty artystycznej tożsamości teatru. O spektaklu: WYOBRAŹ SOBIE... adresowany jest dla dzieci powyżej 9 roku życia. W zapowiedzi spektaklu czytamy:...

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...