Przejdź do głównej zawartości

WARTO ZOBACZYĆ w polskich muzeach i galeriach, odc.61


Wrzesień to powakacyjny wysyp wernisaży i wiele wystaw, które jeszcze w sierpniu, u schyłku wakacji, zgromadziły mnóstwo widzów, znudzonych upałami i oczekujących bardziej intelektualnej rozrywki. Zarówno małe jak i większe galerie zaserwowały nam prawdziwe niespodzianki. W galerii Arttrakt we Wrocławiu pojawiła się działająca we Francji artystka Katarzyna Mądalska i jej niezwykła nasycona mistycyzmem i kolorami Rosario di Santa Caterina, ekspozycja kolaży, wielkoformatowych prac artystki, która już po raz drugi gości w tej niewielkiej galerii mieszczącej się na rogu ulicy Ofiar Oświęcimskich i placu Solnego.


Artystka wykorzystuje symbolikę religijną, aby mówić o sprawach bardziej osobistych. W pracach tych przewija się motyw multiplikowania postaci kobiecej (w taki sposób, że przywodzi na myśl plafony włoskich kościołów albo dzieła włoskich mistrzów doby renesansu jak np. Michał Anioł czy Rafael) i przemyślnie udrapowanych tkanin przesłaniających postacie i stwarzających atmosferę tajemniczości. Ekspozycja czynna jest do 10 października. 


Drugą z polecanych przeze mnie wystaw jest najnowsza prezentacja w Galerii Miejskiej we Wrocławiu, gdzie na wystawie "www.warsztat i wyobraźnia" znajdujemy wspaniałe, barwne, ale i czarno-białe dzieła pięciu wybranych artystów szkła i grafików wrocławskich, którzy zwabili na jak zawsze muzyczny wernisaż  tłum ledwie mieszczący się w tej przecież niemałej galerii z rozbudowaną częścią piwniczną. Jak zawsze zachwyciły mnie szklane arcydzieła Małgorzaty Dajewskiej, której twórczość obserwuję od lat i która coraz bardziej mnie intryguje, zwłaszcza pomysłowością w kreowaniu kolejnych abstrakcyjnych szklanych rzeźb, tworzących przemyślne układy i instalacje  (warto przyjrzeć się zwłaszcza  "stołowi" z jej pracami w dolnej części galerii). I wspaniała młodsza artystka szkła można by powiedzieć "narracyjnego" czy "figuralnego", Pati Dubiel, z jej nieokiełznaną wyobraźnią, pełnymi humoru dziełami, skontrastowanymi z zawieszonymi tuż obok (można by nawet powiedzieć, że puentującymi jej rozbuchaną wyobraźnię, zaklętą w niewielkich stosunkowo szklanych realizacjach) surrealistycznymi czarno-białymi wyrafinowanymi pracami graficznymi Przemysława Tyszkiewicza (w ubiegłym roku w sierpniu można było zobaczyć jego indywidualną postpandemiczną ekspozycję "Dekompresja" w galerii Sztuka na Miejscu i nie były to bynajmniej płaskie grafiki, ale i szklane przestrzenne dzieła trójwymiarowe!). Artyści biorący udział w wystawie w Galerii Miejskiej we Wrocławiu to: Małgorzata Dajewska, Pati Dubiel, Agata Gertchen, Anna Janusz-Strzyż, Agnieszka Leśniak-Banasiak, Vinicius Libardoni, Christopher Nowicki, Wojciech Peszko, Beata Stankiewicz-Szczerbik, Przemysław Tyszkiewicz. W Galerii Miejskiej wystawę, na której "rozmawiają", dialogują, a nawet przekomarzają się szklane i graficzne prace wrocławskich artystów, można oglądać do 17 października.


Trzecia z polecanych na wrzesień wystaw to prezentacja retrospektywna "Metaobszary" Dobiesława Gały, krakowskiego artysty, którego poprzednią wystawę miałam okazję obejrzeć w Willi Decjusza w Krakowie. Tym razem pokaz prac na poły rzeźbiarskich, na poły płaskorzeźbionych, hybrydowo łączących różne formy - malarstwo, rzeźbę, rysunek, w niezwykle pięknej aranżacji w Muzeum Śląskim. Artysta zastosował różnorodne techniki własne -  zabiegi termiczne i chemiczne, wykorzystał też tradycyjny ołówek, grafit i pigmenty, stwarzając wrażenie głębi i dostrzegalne wybarwienia, opalizowania widoczne, gdy patrzy się pod pewnym kątem na te prace. Ta wystawa wygląda mrocznie, kosmicznie, galaktycznie i zaciekawia techniką. To właściwie jak twierdzi artysta "rysowane lub malowane płaskorzeźby". Wielkie jarzące się w półmroku abstrakcyjne koła i formy podłużne, wyglądają jak wydrapane w mieniącym się  kruszcu przypominającym antracyt albo jakiś inny minerał. Na wystawie pośrodku sal znajdują się wygodne miękkie ławeczki, na których można przysiąść i powpatrywać się w te wiry, kłęby i sploty materii z daleka, ale i potem podejść do prac i przyjrzeć się z bliska spękaniom, lśniącym i rozbłyskującym  niczym barwne komety. Wystawa czynna do 15 października.

Czwarta z wystaw, jakie warto zobaczyć we wrześniu, to pokaz również w Muzeum Śląskim w Katowicach, ale tym razem w Galerii Sztuki Nieprofesjonalnej. Dwadzieścia jeden artystek z kolekcji własnej muzeum prezentuje prace, które były formą odskoczni od najczęściej niełatwego życia, choroby, wykluczenia społecznego czy braku akceptacji przez rodzinę. Patrząc na te zróżnicowane dzieła można by się zastanawiać, jak to możliwe, że każda z tych artystek miała swój własny indywidualny styl, po którym można poznać ich prace, odróżniające się od innych bardzo specyficznymi walorami. Niektóre realistyczne, inne niezwykle graficzne, wyglądające wręcz na ilustracje książkowe, a jeszcze inne religijne - wszystkie one mają w sobie indywidualny tytułowy "Pierwiastek żeński", choć tytuł jest nieco mylący, bo tak samo mogliby malować panowie, artyści nieprofesjonalni, których obraz wiszą dosłownie naprzeciwko, w sali z malarstwem Erwina Sówki, Pawła Wróbla cy Jana Nowaka. Warto poczytać słowa artystek namalowane niczym cytaty z dzieł znanych mistrzów na ścianach galerii."Jako lekarz byłam bezsilna - malując jestem wszechwładna" - to cytat z Haliny Dąbrowskiej. "Nałóg ten od dziecka idzie za mną do starości, pozbyć się go nie można. Człowiek musi malować" - słowa  Marianny Wiśnios. Halina Dąbrowska namalowała najbardziej przejmujący na tej wystawie portret staruszki na krakowskiej ulicy Kanoniczej i podwójny portret starych ludzi w tajemniczych  wysokich roślinach, który klimatem przypomina obrazy Celnika Rousseau. Wystawa czynna do 7 stycznia 2024 roku. 



Piąta wystawa polecana na wrzesień to górska malarska wędrówka krakowskiej artystki Beaty Zuby w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha - "Przenikanie góry". Beata Zuba jest malarką, której prace i rozwój twórczości obserwuję od wielu lat i uważam, że jej wielkoformatowe ekspozycje docenione w Japonii, gdzie były już pokazywane w 2021 roku, to mistrzostwo samo w sobie. Górskie klimaty ewokują wieloznaczność i uniwersalność tych wyobrażonych miejsc, które powstają z inspiracji wieloletnim obcowaniem z górami. Ich wspaniała powierzchnia, gęsta materia, szorstkość i gra świateł, jaka jest możliwa do zaobserwowania w Tatrach czy Alpach, została przez artystkę przekształcona w uniwersalną opowieść, bynajmniej nie baśniową czy idylliczną, ale groźną i niedostępną, wywołującą doznania i refleksje bliskie każdemu, kto kiedykolwiek był w górach i stał patrząc na nie urzeczony, ale i wspinał się na ich szczyty, nie bez mozolnego wysiłku. Aranżacja wystawy "Przenikanie góry" wykorzystuje specyficzne oświetlenie wielkich i małych górskich portretów (bo bynajmniej  nie są to klasyczne pejzaże, ale raczej próba ujarzmienia góry jako indywidualnego motywu ikonograficznego, niemalże świętego, stąd być może ta fascynacja japońskich odbiorców twórczością Beaty Zuby, a projekt zawieszenia przez artystkę flagi z  Czerwoną Górą na Kopcu Kościuszki jest nawiązaniem do idei Świętej Góry Fudżi w Japonii, do której pielgrzymuje tysiące Japończyków). Jednak wystawa "Przenikanie góry" to nie tylko sala wypełniona malarskim  mierzeniem się z tajemnicami górskich szczytów (warto zwrócić uwagę na to, iż jedna z prac jest niepowtarzalna, bo jej krawędzie zostały domalowane na ścianach sali i znikną wraz z demontażem wystawy w październiku). W ogrodzie przy Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej w Krakowie znajdują się wizerunki górskich obrazów Beaty Zuby na tkaninie; otoczone zielenią, nawiązują do plenerowej ekspozycji artystki w Kioto i Tatsune (na znajdującej się piętro wyżej w Pawilonie Europa-Daleki Wschód wystawie związanej z tym polsko-japońskim projektem, są prezentowane 4 prace Beaty Zuby). Przenikanie góry z krajobrazem i architekturą, ze światłem i zmiennością pór roku (wystawa otwarta latem, zostanie zamknięta jesienią) dokonuje się w ogrodzie przy Mandze każdego dnia - gdy zmienia się pogoda, pora dnia... To po prostu trzeba zobaczyć. Najlepszą okazją będzie wybranie się do muzeum albo spacer z artystką po wystawie, który odbędzie się 1 października albo po indywidualnym umówieniu - w terminie do 22 października, kiedy to po raz ostatni będzie można zobaczyć te prace. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O malarstwie Waldemara Libery

Ekspresjonistyczne, mroczne portrety Waldemara Libery można obecnie oglądać w krakowskiej galerii Floriańska 22 na wystawie "Whateverities of 3D". Postacie, w większości o zdeformowanych twarzach, często z zaciśniętymi ustami i zamkniętymi oczami, zdają się być namalowane zgodne z twierdzeniem słynnego francuskiego ekspresjonisty rosyjskiego pochodzenia Chaima Soutine'a "Deformacja to życie". Waldemar Libera, urodzony  w 1983 roku w Tarnowie, ukończył Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Nowym Wiśniczu i historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jest twórcą poruszającym się w szeroko pojętym nurcie ekspresjonistycznym. W jego pracach dopatrzyć się można fascynacji przedwojennymi ekspresjonistami (Kokoschka, Kirchner, Nolde, Rouault), ale też  rozwijającym się po II wojnie światowej abstrakcyjnym ekspresjonizmem spod znaku Bacona i de Kooninga. Bacon jak się wydaje najsilniej oddziałał na Waldemara Liberę, na jego sposób postrzegania postaci ludzkiej...

Jubileuszowa premiera we Wrocławskim Teatrze Lalek – zapowiedź

    2026 to dla Wrocławskiego Teatru Lalek bardzo ważny – jubileuszowy – rok, w którym obchodzone jest 80-lecie WTL. Teatr chce uczcić nie tylko  swoją długą historię jako instytucji, lecz przede wszystkim osiem dekad ciągłego rozwoju, konsekwentnego budowania programu  artystycznego i pracy na rzecz misji edukacyjnej i społecznej.  Premiera „Wyobraź sobie…” wraz z uroczystą Galą i otwarciem 8. Przeglądu Nowego Teatru dla Dzieci to kluczowe wydarzenia obchodów. Ten jubileuszowy program ma być przede wszystkim spotkaniem: mieszkańców Wrocławia, obecnych i byłych pracowników, współpracowników i przyjaciół  Wrocławskiego Teatru Lalek, a także przedstawicieli władz oraz zaproszonych gości.  W trakcie uroczystej Gali zostaną uhonorowani pracownicy, których wieloletni wysiłek i zaangażowanie stworzyły fundamenty artystycznej tożsamości teatru. O spektaklu: WYOBRAŹ SOBIE... adresowany jest dla dzieci powyżej 9 roku życia. W zapowiedzi spektaklu czytamy:...

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...