Przejdź do głównej zawartości

Pipilotti Rist, Basquiat i 544 kg złotych cukierków w Galerii Op_Enheim


                                                     Foto: Jerzy Dudzik


 Pipilotti Rist tak naprawdę nazywa się Elisabeth Charlotte Rist i jest szwajcarską artystką video, dzielącą życie między Zurych i Los Angeles i ta dwoistość łączy się w jej twórczości ze swobodą artystycznych kreacji. W galerii Op_Enheim mieszczącej się we Wrocławiu przy placu Solnym 4 na wystawie "Third Skin" jej instalacja "Emily, napiszę twoje imię wysoko na srebrnym ekranie" to prawdziwe cacko, całe lśniące i kruche - na szklanym stole z lustrzanym blatem, z którego zwisa 62 tysiące szklanych koralików znajdują się bowiem trzy monitory i małe kolorowe ceramiczne  zwierzątka, szklanki i inne bibeloty. Uwielbiam Pipilotti (jej przezwisko z dzieciństwa nawiązuje do postaci Pippi Langstrumpf, Fizi Pończoszanki czy właśnie Pipilotti z książki Astrid Lindgren,  w Polsce popularnej dzięki serialowi telewizyjnemu z Inger Nilsson w roli głównej).

 Jest artystką, zajmuje się performansem, muzyką i szeroko pojętymi zjawiskami kulturowymi takimi jak telewizja, moda, design, rzeźba i inne formy pop-artystyczne, które miesza, doprawia komicznymi prowokacjami, starając się wzbudzić w widzach refleksję na temat tego co nas otacza i co stara się przekazać w video-klipach, gdzie występuje ze swoją muzyczno-performerską grupą Les Reines Prochaines. 

Instalacja Pipilotti to tylko jedna z kilku wybranych prac na wystawie w kamienicy Op_Enheim, gdzie pokazano starannie wyselekcjonowane współczesne realizacje malarskie, fotograficzne, rzeźbiarskie i konceptualne pochodzące z kolekcji Eriki Hoffmann, które w znakomitej większości pokazywane są od 20 lat w jej wielkim lofcie mieszczącym się w dawnej berlińskiej fabryce oraz w Staatliche  Kunstsammlung w Dreźnie, któremu przekazała część swoich zbiorów. Kolekcja ta nakierowana na sztukę najnowszą, w tym północnoamerykańską i zachodnioeuropejską, głównie niemiecką, gromadzona była przez Erikę Hoffmann i jej męża Rolfa Hoffmanna w latach 60.i 70. XX, dzięki funduszom z ich doskonale prosperującej przez lata firmy odzieżowej. Ten wybór, który obecnie zobaczyć można w kamienicy rodziny Openheimów, nakierowany jest na podjęcie ważnych problemów współczesnych. 



To prace wyrafinowane, skłaniające do myślenia, czasem o zabarwieniu feministycznym czy politycznym lub społecznym, łączące w sobie autobiograficzne rozważania uznanych już dziś artystów z ich niezgodą na rzeczywistość pełną przemocy, wojen, przedmiotowego traktowania kobiet i ich postrzegania poprzez pryzmat wymogów ich nadmiernej seksualizacji, a także sławy i celebryckich ciągot ludzi współczesnych. 

Wystawę otwiera monumentalny (215 cm x 570 cm) obraz wykonany zwierzęcą krwią. To praca Felixa Droese "II świat. 13 czerwca 1989 r." zajmująca niemal całą ścianę pierwszej sali galerii. Przedstawia dwie postaci ściskające się za ręce, a może siłujące się, kto silniejszy, ten wygrywa. Data sugeruje polityczne spotkanie Gorbaczowa i Kohla, przywódców ZSRR i Niemiec, które stanowiło początek pieriestrojki i zmiany układu sił w Europie, co zaowocowało rozpadem Związku Radzieckiego. Na surowość kształtów postaci na obrazie być może wywarło wpływ zainteresowanie drzeworytem, zaś poglądy polityczne Droese'ego stanowią ważną część jego aktywności  i mają charakter antywojenny ( za udział w demonstracji przeciwko wojnie w Wietnamie został skazany na 7 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata) i proekologiczny. 

W pierwszej sali znajdziemy również rzeźbę "Bomba-wiolonczela" Madeleine Charlotte Moorman, która z uwagi na to, że była wiolonczelistką i miłośniczką muzyki awangardowej (nazywana jest nawet "Joanną d'Arc nowej muzyki"), często wykorzystywała ten muzyczny wątek w swoich pracach. Ta instalacja powstała z wykorzystanej autentycznej łuski pocisku pochodzącego z czasów wojny w Wietnamie, połączonej z elementami takimi jak smyczek czy struny. Moorman często współpracowała przy performansach z koreańsko-amerykańskim artystą Nam June Paikiem, nazywanym ojcem wideo artu.


W wymowie jej instalacja jest równie antywojenna jak słynne graffiti Banksy'ego "Bomb hugger no" z dziewczynką ściskającą w objęciach bombę, jakby chciała ją w ten sposób unieszkodliwić. W pierwszej sali galerii Op_Enheim znajduje się również niepozorny rysunek Jean-Michela Basquiata, ale jego wymowa gaśnie przy tych dwóch nasyconych znaczeniami pracach. Jeśli ktoś oczekiwałby szalonych ekspresjonistycznych lub komiksowych obrazów Basquiata z czasów, gdy malował dzieło w jedną noc i zachwycał Andy Warhola i środowisko nowojorskiej bohemy, to może być zawiedziony (przyznaję, że ja byłam!), ale już druga sala wystawy pokazuje ekscytujące, ironiczne i niebywale seksualnie dwuznaczne i szokujące prace Japończyka Nobuyoshi Arakiego (dziś będącego już 80-letnią ikoną ekstrawaganckiej i parapornograficznej fotografii japońskiej, wciąż uchodzącego za prowokatora), z nagimi modelkami ze sprytnie zamaskowanymi intymnymi częściami ciała, czasem powiązane sznurami w stylu popularnego w Japonii bondage. Araki to artysta, z którego twórczością warto się zapoznać, bo zmysłowość jego erotycznych fotografii ma swoje drugie dno i oscyluje na granicy pornografii, której chyba nigdy nie przekracza, choć niektórzy uważają, że jednak przekracza i to bardzo... Dość powiedzieć, że jego fotografie widnieją w popularnym hiszpańskim serwisie popkulturowym Cultura Inquieta (Kultura Zakazana) pod hasłem Erotica.  Nawiasem mówiąc dwie z prezentowanych prac należą do jego cyklu zatytułowanego Obsceniczności. 

Pośrodku drugiej sali wrocławskiej galerii znalazła się przypominająca nieco lalki Hansa  Bellmera instalacja Madeleine Berkheimer "Wolny dzień Cokkie" z 2001 roku. Artystka pokazuje jak daleko posunięta jest obecnie oczekiwana przez współczesnych mężczyzn seksualizacja kobiety uosobionej w postaci lalki w pończoszkach, z wyeksponowanym biustem, która zdaniem męskiego otoczenia powinna powabnie i kusicielsko wyglądać w każdych warunkach i w każdej sytuacji, nawet gdy jest w domu i sprząta...


Jednak najbardziej na tej wystawie poruszyło mnie pomieszczenie ze złotymi cukierkami, czyli instalacja nieżyjącego już artysty Felixa Gonzaleza-Torresa. Praca "Placebo - pejzaż - dla Roniego" powstała  w 1993 roku i artysta pozwolił, by wysypany w galerii stos lśniących słodyczy widzowie zjadali,częstując się cukierkami i patrząc na zawieszony na ścianie proporzec autorstwa Lawrence'a Weinera ONE DEAD ONE z 2001 roku - wykonany z płóciennego worka na zwłoki z zakładu pogrzebowego. Ta sala jest wstrząsająca. Mimo słodyczy cukierków patrzymy na dzieło zmarłego na AIDS artysty i myślimy o fałszywym blasku i pozłocie, która uwodzi i kusi, a w rezultacie przynosi śmierć. 


To swoiste memento mori przyszło mi na myśl, gdy w momencie gdy oprowadzające po wystawie niemieckie kuratorki mówiąc o tej realizacji Gonzaleza-Torresa wywołały niezamierzony efekt - niespodziewanie spadła bowiem z hukiem metalowa osłona pokrywająca pod szerokim oknem, z którego patrzyliśmy na pomieszczenie z 544 kilogramami cukierków w złotych papierkach, instalację elektryczną (?). 

Wystawa jest niezwykle ambitnym projektem przybliżenia widzom artystów, którzy zajmowali lub w dalszym ciągu zajmują się problemami i kwestiami takimi jak śmierć, brak sukcesów w życiu zawodowym, przegrana kariera, wojna, postrzeganie siebie w sposób daleki od konwenansów. Motywem przewodnim wystawy "Trzecia skóra" jest przekraczanie granic i ich ustalanie. Chodzi tu też o zacieranie granic między obrazami i rzeźbami, instalacjami i fotografiami.


Tytuł nawiązuje do słów kolekcjonerki Eriki Hoffmann, która twierdziła, że ubranie jest jej drugą skórą, a trzecią jej kolekcja otaczająca ją w domu - miejsce, w którym patrzy na zgromadzone obrazy, rzeźby i instalacje. Można sobie doskonale wyobrazić, że na krześle Tomasa Lochera z wierszem biegnącym przez oparcie i siedzisko, siada i myśli o tym, co jest napisane: "Wiesz, że to ja".

Wystawa czynna będzie do 14 stycznia 2024 roku

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O malarstwie Waldemara Libery

Ekspresjonistyczne, mroczne portrety Waldemara Libery można obecnie oglądać w krakowskiej galerii Floriańska 22 na wystawie "Whateverities of 3D". Postacie, w większości o zdeformowanych twarzach, często z zaciśniętymi ustami i zamkniętymi oczami, zdają się być namalowane zgodne z twierdzeniem słynnego francuskiego ekspresjonisty rosyjskiego pochodzenia Chaima Soutine'a "Deformacja to życie". Waldemar Libera, urodzony  w 1983 roku w Tarnowie, ukończył Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Nowym Wiśniczu i historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jest twórcą poruszającym się w szeroko pojętym nurcie ekspresjonistycznym. W jego pracach dopatrzyć się można fascynacji przedwojennymi ekspresjonistami (Kokoschka, Kirchner, Nolde, Rouault), ale też  rozwijającym się po II wojnie światowej abstrakcyjnym ekspresjonizmem spod znaku Bacona i de Kooninga. Bacon jak się wydaje najsilniej oddziałał na Waldemara Liberę, na jego sposób postrzegania postaci ludzkiej...

Jubileuszowa premiera we Wrocławskim Teatrze Lalek – zapowiedź

    2026 to dla Wrocławskiego Teatru Lalek bardzo ważny – jubileuszowy – rok, w którym obchodzone jest 80-lecie WTL. Teatr chce uczcić nie tylko  swoją długą historię jako instytucji, lecz przede wszystkim osiem dekad ciągłego rozwoju, konsekwentnego budowania programu  artystycznego i pracy na rzecz misji edukacyjnej i społecznej.  Premiera „Wyobraź sobie…” wraz z uroczystą Galą i otwarciem 8. Przeglądu Nowego Teatru dla Dzieci to kluczowe wydarzenia obchodów. Ten jubileuszowy program ma być przede wszystkim spotkaniem: mieszkańców Wrocławia, obecnych i byłych pracowników, współpracowników i przyjaciół  Wrocławskiego Teatru Lalek, a także przedstawicieli władz oraz zaproszonych gości.  W trakcie uroczystej Gali zostaną uhonorowani pracownicy, których wieloletni wysiłek i zaangażowanie stworzyły fundamenty artystycznej tożsamości teatru. O spektaklu: WYOBRAŹ SOBIE... adresowany jest dla dzieci powyżej 9 roku życia. W zapowiedzi spektaklu czytamy:...

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...