![]() |
| Foto: dzięki uprzejmości Zamku Królewskiego na Wawelu |
Znajdujący się nieopodal Lwowa we wsi Hodowica późnobarokowy kościół projektu lwowskiego architekta Bernarda Meretyna olśniewał w XVIII w. zespołem rzeźb przyciągających wzrok wiernych złotymi szatami figur przedstawiających postacie o ekspresyjnych twarzach. Gdy w grudniu 2022 roku na Wawel dotarły rzeźby z Hodowicy, przechowywane od wielu lat w salach Oddziału Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki – mieszczącego się w dawnym kościele klarysek we Lwowie, gdzie w latach 90. XX w. zorganizowano Muzeum Johanna Georga Pinsla (kościół hodowicki został zrujnowany i od 1961 roku jest nieczynny), dzieła te trzeba było poddać gruntownej konserwacji.
Obecnie można obejrzeć w Krakowie efekty tej konserwacji. Abraham, Samson, Matka Boska Bolesna, Święty Jan oraz aniołowie, w pięknej polichromii i złoceniach, lśnią w sali Zamku Królewskiego na Wawelu, tworząc rzeźbiarskie theatrum autorstwa Johanna Georga Pinsla zgromadzone na wystawie "Ekspresja. Lwowska rzeźba rokokowa".
Dzieła hodowickie wcześniej eksponowano w paryskim Luwrze, Pałacu Zimowym w Wiedniu i Pałacu Książąt Litewskich w Wilnie. Obecnie po raz pierwszy prezentowane są na Wawelu. Prócz nich można w Zamku Królewskim obejrzeć eksponaty ze zbiorów wawelskich, wrocławskich i lwowskich. Na wystawie znalazły się też plansze z archiwalnymi zdjęciami oraz współczesna fotografia ruin hodowickiego kościoła.
W drugiej mniejszej sali znajduje się bardziej kameralna część ekspozycji z zawieszonym na ścianie krucyfiksem wypożyczonym z kościoła Bożego Ciała we Wrocławiu oraz gablotą, w której umieszczono przykładowe narzędzia pracy snycerza, a także wydruki 3D powstałe na podstawie skanów oryginalnych bozzetti autorstwa Pinsla, znajdujących się obecnie w Bawarskim Muzeum Narodowym w Monachium.
Kim był Johann Georg Pinsel? To tajemnicza postać – artysta, po którym nie zachowało się zbyt wiele śladów archiwalnych. Dopiero w 1993 roku ustalone zostały jego imiona i orientacyjna data śmierci. Żył krótko, zaledwie 40 lat (zmarł w 1761 roku). Pochodził prawdopodobnie z terenu Niemiec, Austrii, Czech lub Moraw. Działał na terenie południowo-wschodniej Rzeczypospolitej, gdzie pozostawił po sobie rzeźby z kamienia i drewna. Około 1750 roku swój warsztat miał w Buczaczu. Przez dziesięć lat współpracował z architektem Bernardem Meretynem. Ze względu na połączenie naturalizmu i ekspresjonizmu wywodzącego się ze sztuki późnego gotyku, badacz jego twórczości, profesor Jan K.Ostrowski, nazwał Pinsla prawnukiem artystycznym Wita Stwosza i najwybitniejszym rzeźbiarzem w sztuce polskiej między Witem Stwoszem a Xawerym Dunikowskim.
Na wawelskiej wystawie, na II piętrze Zamku Królewskiego, prezentowane są niemal wszystkie zachowane rzeźby z Hodowicy. W centrum pierwszej sali znajduje się krucyfiks z figurą Chrystusa w typie Christo morto, autorstwa Macieja Polejowskiego, artysty pracującego w warsztacie Pinsla (sam krzyż jest dodany później, gdyż oryginalny pozostał w ruinach hodowickiej świątyni). Towarzyszą mu figury Matki Boskiej Bolesnej i św. Jana oraz aniołów adorujących, klęczących na postumentach (były one pierwotnie ustawione po bokach niszy z krucyfiksem znajdującym się w górnej partii ołtarza głównego).
Na wawelskiej wystawie prezentowana jest również pełna dramatyzmu grupa Ofiara Abrahama. Składa się z: postaci Abrahama – najbardziej ekspresyjnej ze wszystkich rzeźb ołtarza głównego, która jest figurą dynamicznie skręconą podczas zamachu, przedstawioną z uniesionym mieczem – i Izaaka klęczącego na stosie. Warto przyjrzeć się długiej, mistrzowsko wyrzeźbionej brodzie Abrahama, fryzurze ze szrafowanymi ("gniecionymi") lokami, sandałom z rzemieni zakończonych kokardą oraz mieczowi zwieńczonemu motywem rocaille'a z lwią główką. Rzeźba przedstawiająca Abrahama nie jest kompletna – brak mu palców, w większości u lewej dłoni. Natomiast Izaak przedstawiony został ze związanymi z tyłu rękami, w przepasce biodrowej, na którą nałożono wierzchnią szatę. Izaakowi brak części lewej stopy, brzegów szat, a srebrzenia na stosie, na którym jest ułożony, są wytarte.
Figura przestawiająca Samsona przeznaczona była do oglądania z ukosa. Patrząc na tę muskularną postać starotestamentowego sędziego spoglądającego do tyłu, z twarzą ustawioną niemal profilowo do widza, lwa początkowo można potraktować jak gigantyczny skomplikowany ornament, i dopiero gdy się przyjrzymy dokładniej, widzimy jego rozwartą paszczę. Lwia grzywa łączy się ze stylizowanymi ognistymi językami albo ornamentalną dekoracją typową dla rokoka.
Warto wspomnieć, że plakieta stanowiąca element kosza podwieszonej wysoko ambony również nie była przeznaczona do oglądania z bliska. A jednak artysta zadał sobie wiele trudu, by wyrzeźbić każdy szczegół, tak jakby wierni mogli go dokładnie obejrzeć...
Eksponaty, które w obliczu toczącej się na terytorium Ukrainy wojny, są niczym przeniesione z lepszej przeszłości, rzeźbiarskie symbole innego świata, jego piękna, wyrafinowania i subtelności, jakie cechowały hodowicką świątynię i jej wyposażenie, to prawdziwe osiemnastowieczne arcydzieła. Warto je obejrzeć, gdy bezpieczne, z dala od zniszczeń wojennych na Ukrainie, znalazły czasowe schronienie w pięknych salach wawelskiego zamku."Udostępnione na wawelskiej wystawie zabytki stanowią o wyjątkowości sztuki kręgu lwowskiego w skali europejskiej, a udzielenie im bezpiecznego schronienia przed wojną wywołaną przez Rosję było dla nas czymś oczywistym", powiedział dyrektor Zamku Królewskiego na Wawelu profesor Andrzej Betlej. "Wystawa rzeźb Johanna Georga Pinsla – ten misteryjny spektakl – idealnie wpisuje się w refleksyjną atmosferę nadchodzących świąt Wielkiej Nocy".











Komentarze
Prześlij komentarz