W Galerii Miejskiej we Wrocławiu zobaczyć wiewiórkę można uciekającą niczym Julia Roberts z filmu "Runaway Bride" ("Uciekająca panna młoda"); otoczonego przez półnagie kobiety niedźwiedzia w kagańcu przywodzącym na myśl rytuały BDSM, a także modernistyczne budowle zawieszone w pustej przestrzeni obok kobiecej postaci, zmysłowej i erotycznie przyodzianej w suknię dekorowaną niczym waza grecka motywem nagich antycznych kochanków.
Za pomocą pasteli olejnych na papierze w kształcie zwojów, przypominających chińskie rysunki tuszem na jedwabiu, poznańska artystka Monika Szwed tworzy oniryczny, fantasmagoryczny, osobliwy świat marzeń i wyobrażeń współczesnej kobiety. Patrząc na te prace, zgromadzone w salach wrocławskiej Galerii Miejskiej widzimy sceny, które wyglądają jak zaszyfrowane kobiece opowieści o dojrzewaniu i codzienności upragnionej czy raczej wyzwolonej. Przywodzą na myśl przesłanie osiemnastowiecznej ryciny z cyklu "Kaprysy" autorstwa Francisca Goyi "Gdy rozum śpi budzą się upiory".
Monika Szwed pokazuje co dzieje się, gdy wyłączymy racjonalne rozumowanie i zatopimy się w ukrytych głęboko brutalnie szczerych pragnieniach, zdzierających z człowieka jego powierzchowny, kulturowy kamuflaż. "Lost control" to stan nie tylko wściekłości (choć jego efektem bywa sięgnięcie po karabin i strzelanie do niewidzialnych prześladowców, tak jak to robi jedna z postaci kobiecych pokazanych przez poznańską artystkę w pracy "Wiosny nie będzie II"), co pozbycie się zahamowań w sferze zmysłowości i cielesności skonfrontowanej z religią ("Konsekracja dziewic").
Świat kobiet jest tu animalistyczny i zwierzęta go wypełniają - zarówno pojedyncze, dzikie, choć nie pozbawione smyczy czy łańcuchów, jak i występujące gromadnie, w stadzie, uwolnione i wolność zwiastujące. Poznańska artystka pokazuje pragnienie wolności kobiety, jej prawdziwą naturę zwykle ukrytą i stonowaną i rzadko pokazywaną otoczeniu. Bohaterka tych prac jakby uświadamiała sobie, jaka jest naprawdę, gdy zdejmuje ugrzecznione i uprzejme przebranie, które pozwala jej funkcjonować w społeczeństwie niechętnym buntowniczkom i indywidualistkom.
Mam wrażenie, że obecność w niektórych scenach modernistycznej architektury czy mebli jest znakiem, że choć mieszczański, pełen dekoracji i bibelotów budynek mógłby być wymarzonym domem współczesnej kobiety, to zamieszkuje ona modny, zimny, surowy i linearny budynek, czysty niczym idee Bauhausu... Budynek, który najczęściej opuszcza, wyrywając się na wolność, siadając na huśtawce, niczym dziecko spragnione swobody i pozbawione dozoru rodziców. Kobieta marzy też o miłości i nieskrępowanym konwenansami romansie, o byciu uwodzoną i pożądaną...
Monika Szwed wykorzystując symbolikę zwierząt, pokazuje w swoich pracach fragmenty surrealistycznej niepokojącej rzeczywistości. "Lost control" to wystawa opowiadająca codzienność realną i nadrealną mieszające się ze sobą w życiu i marzeniach współczesnej kobiety. Zwierzęta pojawiają się tu niczym na obrazach dawnych mistrzów, takich jak słynna akwarela z wiedeńskiej Albertiny pt. "Młody zając" Albrechta Durera czy "Dama z gronostajem" Leonarda da Vinci eksponowana w Muzeum Książąt Czartoryskich w Krakowie. Gdy spojrzymy na prace Moniki Szwed z punktu widzenia symboliki zwierzęcej dostrzeżemy niuanse łączące np. kobietę i wiewiórkę, kobiety i niedźwiedzie albo zająca czy sarny.
Według J.C.Coopera, autora książki "Zwierzęta symboliczne i mityczne" zając jest zwierzęciem lunarnym, symbolizującym następujące po sobie śmierć, ponowne narodziny, odmładzanie się i zmartwychwstanie. Współczesna kobieta w ciągu cyklu życiowego wielokrotnie przeżywa takie emocje, które związane są ze śmiercią i odradzaniem się, zmianą życia, upadkiem i stratą, ale i ponownym stawaniem się, przekształcaniem życia dotychczasowego w zupełnie inne, diametralnie różne. Co ciekawe, według J.C.Coopera, zając jest nie tylko symbolem płodności, ale i przebiegłości, a nawet zmiany płci. Te cechy pojawiają się w życiu współczesnej kobiety, jako nastolatki, matki, kobiety sukcesu rywalizującej z mężczyznami, a czasem także jako osoby zastanawiającej się nad swoją osobowością, tożsamością seksualną i przynależnością do określonej płci.
Podobnie wiewiórka - motyw pojawiający się często w twórczości Moniki Szwed - w mitologii norweskiej reprezentuje szybkość, a także bywa symbolem gromadzenia, planowania, oszczędzania, zabezpieczania się przed ciężkimi czasami, czyli reprezentuje przyziemną, realistyczną naturę kobiety.
Natomiast wilk, również obecny w pracach poznańskiej artystki, jest symbolem niszczącej siły zła, bywa jednak kojarzony nie tylko ze śmiercią, ale także z duchem opiekuńczym. Oczywiście wszystkie te rozważania można pogłębić i przeanalizować w kontekście namalowanych przez Monikę Szwed kompozycji. Patrząc na te prace, choć tak duże, wielowątkowe i tajemnicze, i zawierające stosunkowo niewiele elementów zawieszonych w pustej przestrzeni, warto zagłębić się w ich świat "po kawałku", rozważając namalowane sceny.
Ekspozycja ta jest interesującym przyczynkiem do poznania prywatnego, niezwykle wnikliwie przedstawionego świata wypełniającego wyobraźnię współczesnej kobiety.
Wystawa czynna do 11 maja



Komentarze
Prześlij komentarz