Wystawa "Collage-klejone światy" wypełniająca przestronne sale Pawilonu Czterech Kopuł we Wrocławiu to prawdziwy kolażowy kalejdoskop. Są tu obrazy, rysunki, rzeźby, instalacje, fotografie, książki, z których każda w unikalny sposób wykorzystuje technikę kolażu, znaną od czasów starożytnych, ale rozpowszechnioną dopiero w XX wieku, dzięki kubistom George'owi Braque'owi i Pablowi Picasso; ich eksperymenty rozpowszechnili Kurt Schwitters i Max Ernst, dadaiści, zmierzający ku surrealizmowi, z upodobaniem łączący formy obrazu i słowa, wykorzystujący dialog sztuki i poezji, nasycający działania artystyczne sporą dawką ironii i humoru. Kolaż w okresie międzywojennym rozpropagowały pisma literackie, tomiki poezji i prasa.
Na wystawie w Pawilonie Czterech Kopuł pokazano 130 prac autorstwa 64 artystów. Połowa z eksponatów pochodzi ze zbiorów wrocławskiego Muzeum Narodowego, a połowa z innych kolekcji polskich."Inspiracją do powstania tej wystawy były nasze zbiory", mówi kuratorka Anna Chmielarz, której subiektywny wybór prac daje prawdziwy przegląd stylów, trendów i unikalnych autorskich metod, którymi twórcy kreowali swoje klejone światy. Są tu prace najwybitniejszych polskich i zagranicznych artystów współczesnych.
W jednej z sal mamy kolaż autorstwa Magdaleny Abakanowicz, pracę Tadeusza Kantora i kolażową pracę Zbigniewa Makowskiego. Są prace maleńkie i ogromne. Obrazy, instalacje, wideo arty i rzeźby. Fotomontaże i fotokolaże. W salach Pawilonu Czterech Kopuł można zagłębić się w to co znajduje się w nasyconych różnorodnymi treściami eksponatach. Niektóre choć powstały przed II wojną światową mają dziś szczególny, antywojenny, aktualny w obliczu wojny na Ukrainie, wydźwięk; inne odwołują się do ikonicznych obrazów zarówno dawnego malarstwa europejskiego jak i XX-wiecznej historii sztuki światowej.
W maleńkich kolażach zmarłego tragicznie polskiego artysty Jana Dziaczkowskiego odszukać można i przewrotnie użyty "Pejzaż zimowy" niderlandzkiego mistrza renesansowego Pietera Bruegela, i "Big Splash" hiperrealisty Davida Hockneya, a w pracach rollage'owych nestora czeskiego kolażu, mistrza poezji konkretnej Jiriego Kolara znajdziemy Madonnę z renesansowego tryptyku Quentina Massysa i dziewiętnastowieczny obraz "Rzeź na Chios" Eugene'a Delacroix.
Tej wystawy, przygotowywanej w ciągu trudnych dwóch pandemicznych lat, nie skonstruowano chronologicznie, zatem zwiedzać sale można równie swobodnie przemieszczając się po zakątkach, kameralnych zaułkach, w których umieszczono groteskowe, ironiczne i dowcipne prace na przemian z eksponatami o wydźwięku poważnym i dotyczącym istotnych kwestii społecznych i politycznych.
Ekspozycja ta stanowi dialog artystów z dziełami dawnymi i współczesnymi, jest też wyrazem swobody twórców, posługujących się często lżejszą formą i bardziej frywolną treścią. Słowem: z ekspozycji w P4K można dowiedzieć się niemal wszystkiego, co mieści się pod bardzo pojemnym określeniem kolażu, obejrzeć jak poszczególne prace wchodzą w reakcje i interakcje poprzez umieszczenie ich przez kuratorkę obok siebie, a czasem są też wychwycić mrugnięcia oka do widza, który może rozpoznać w kolażach prace innych artystów (np.w obrazie Wojciecha Ćwiertniewicza jest fragment obrazu Zbyluta Grzywacza, zaś w księdze artystycznej Zbigniewa Makowskiego znalazła się scena z "Europy po deszczu" Maxa Ernsta), które swobodnie dialogują ze sobą, tworząc nowy obszar do refleksji dla widza.
Niektóre prace (np. pomnik ręki Lenina dorobionej przez polskiego rzeźbiarza Krzysztofa Bednarskiego w fińskim parku) mają swoją szczególną historię, o której warto poczytać na objaśniających tabliczkach informacyjnych umieszczonych na wystawie, albo wziąć udział w oprowadzaniach organizowanych przez wrocławskie muzeum.
"Collage-klejone światy" to właściwie jeden wielki świat kolażu, w który wkraczamy przez salę z wideo-artem Shinjiego Ogawy na ścianach, a wychodzimy mijając rzeźby-manekiny pokryte kolażami autorstwa Karola Broniatowskiego.
Wystawa czynna jest do 15 stycznia 2023 roku







Komentarze
Prześlij komentarz