Gruzja jest egzotycznym miejscem, z którego pochodzi między innymi jeden z najpopularniejszych w Polsce pisarzy Grigorij Szałwowicz Czchartiszwili, lepiej znany jako Boris Akunin (ur.1956), twórca serii kryminałów retro, których bohaterem jest ekscentryczny detektyw Erast Fandorin. Akunin to japonista, eseista i tłumacz z języka japońskiego, a także od wielu lat żyjący na emigracji przeciwnik Putina.
Z Gruzją kojarzy się także postać malarza Niko Pirosmanaszwili (1862-1918), urodzonego w Mirzani, a zmarłego w Tbilisi. Te dwie zdałoby się tak odległe od siebie czasowo i różniące się kulturowo postacie (Niko był twórcą malarstwa prymitywistycznego, barwnych scen z życia codziennego Gruzji, natomiast Akunin jest wybitnym intelektualistą, erudytą bawiącym się słowami i portretującym w swoich książkach specyficzne obyczaje i policyjne działania detektywów na przełomie XIX i XX wieku, ale i później, rozwiązujących kryminalne zagadki za czasów komunistycznej władzy), stanowić mogą jak sądzę symbol dwoistości historii i kultury gruzińskiej.
Z jednej strony mocno zanurzonej w rodzimym folklorze i zwyczajach, z drugiej zafascynowanej nowoczesnością, która wraz z nowymi kierunkami w sztuce XIX i XX wieku wkradła się i na stałe zagościła w twórczości wielu gruzińskich artystów, w Polsce niemal zupełnie nieznanych. Tym ciekawszym projektem jest podjęta przez wrocławską Galerię Miejską próba pokazania czternastu artystów reprezentujących współczesne malarstwo gruzińskie.
Na wystawie zatytułowanej "W lustrach Zachodu/współczesne malarstwo gruzińskie" w Galerii Miejskiej obejrzeć możemy zarówno postimpresjonistyczne obrazy podejmujące tematy klasyczne (portret, pejzaż, martwa natura, akt), jak i prace awangardowe, stanowiące efekt oddziaływań sztuki zachodnioeuropejskiej. W salach galerii przy Kiełbaśniczej widać jak bardzo malarstwo gruzińskie zwrócone jest ku Francji i jej sztuce, zarówno tej z przełomu XIX i XX wieku, jak i z okresu międzywojennego, kiedy to dominowały takie kierunki jak ekspresjonizm, kubizm czy surrealizm. W niektórych pracach możemy dostrzec koloryt lokalny - nasycony, egzotyczny, pełen wyrazistych postaci krajobraz, ale i poetyckie intymistyczne obrazy wnętrz mieszkalnych, odwołania do mitologii, akty, a nawet nawiązania do twórczości Pabla Picassa. Czternastu artystów różnych generacji, tworzących w różnych stylach i podejmujących różne tematy przyciąga widza niczym detektywistyczne opowieści Akunina o Eraście Piotrowiczu Fandorinie.
W Galerii Miejskiej znajdziemy tajemnicze statki rodem z powieści przygodowych, nostalgiczne martwe natury widziane z obu stron mokrej od deszczu szyby, hiperrealistyczne portrety gałązek mandarynki, które jakby zsunęły się z jednego obrazu i wypełniły drugi, połączony z nim krawędzią. Są również na tej wystawie akty kobiece, w tym jeden szczególny, z ciemnowłosą dziewczyną ukrywającą twarz w pościeli; obraz, który przypomina akty pędzla Goyi.
Najbardziej kolorową pracą na wystawie są "Marzyciele" Lado Sharashidze, która przedstawia parę młodych ludzi leżących na łące pełnej stokrotek. Ten obraz kojarzy mi się z "Rajskimi ptakami" Wojciecha Siudmaka, polskiego artysty od lat mieszkającego w Paryżu (więc znów ta Francja, można by było rzec), a obecnie mającego swoją indywidualną ekspozycję w Willi Caro w Gliwicach, gdzie właśnie te magiczne, surrealistyczne ptaki eksponowane są w jednej z sal. Z kolei "Stary port" pędzla Sergo Gogoladze wiszący we wrocławskiej galerii przywodzi na myśl obrazy francuskiego malarza fowisty Maurice'a Vlaminka; natomiast inny obraz batumskiego malarza, specyficznie wykadrowany "Portret statku", ma w sobie też coś z demonicznego symbolizmu rosyjskiego malarza Michaiła Wróbla (1856-1910).
Na wrocławskiej wystawie obejrzeć też można picassowskie w klimacie "Medytacje" pędzla Giorgiego Bolkvadze, kojarzące się z pracami Picassa (Hiszpana, który wszak większość życia spędził we Francji), które powstały w tzw.okresie błękitnym. I chociaż w Galerii Miejskiej są też prezentowane bardzo klasyczne, urokliwe pejzaże (np. "Kościół" Geli Meskhi, "Jesień" Jemala Gorgiladze) czy awangardowe eksperymenty malarskie (Akaki Jashi) to mnie najbardziej zachwyciły niebieskie, niepokojące, nadrealistyczne prace Mai Chkoni oraz obrazy Iriny Toronjadze, kojarzące się twórczością ekspresjonisty Emila Noldego i malarstwem Niko Piromanaszwili.
W Galerii Miejskiej można zapoznać się z nieznanym, magicznym światem malarstwa gruzińskiego, które co prawda przegląda się w lustrach Zachodu, ale ma też swój oryginalny, niezwykle piękny, nieco baśniowy klimat. Warto zanurzyć się w tej sztuce, która odległa jest atmosferą od tego czym żyją obecnie mieszkańcy Gruzji.
Ekspozycja czynna jest do 22 września





Komentarze
Prześlij komentarz