Obraz Rembrandta z kolekcji nowojorskiej prezentowany jest obecnie w jednej z sal skrzydła wschodniego na parterze Zamku Królewskiego na Wawelu; zupełnie inaczej niż na pokazie w Łazienkach Królewskich, gdzie otaczały go dzieła malarskie z czasów gdy należał do kolekcji króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Powstały w schyłkowym okresie twórczości holenderskiego mistrza "Jeździec polski", zwany też Lisowczykiem, pokazywany jest osobno, rozświetlony w owalnym drewnianym otoczeniu skupiającym wzrok widza na oświetlonym konnym portrecie młodego mężczyzny. Te dwie prezentacje to jedyne europejskie pokazy arcydzieła, które czasowo opuściło siedzibę The Frick Collection przy Fifth Avenue w Nowym Jorku. To tajemnicze, niezwykłe dzieło dopiero przy osobistym kontakcie widza pokazuje geniusz holenderskiego mistrza epoki baroku. Żadne zdjęcia nie oddają jego piękna i subtelności pędzla Rembrandta, podejmującego unikalny w swojej twórczości temat konnego portretu ("Jeździec polski" to jedno z 2 dzieł o tej tematyce - obok " Portretu Frederika Rihela" z londyńskiej kolekcji National Gallery). Nie da się ukryć, że podobnie jak "Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem" ze zbiorów Muzeum Książąt Czartoryskich i inne dzieła wypełniające sale muzeów nie tylko w Niderlandach, "Rembrandty" trzeba oglądać na żywo. Na nawet najlepiej wykonanych fotografiach nie sposób uchwycić kunsztu tego artysty.
– Pokaz dzieła Rembrandta będzie
wielkim świętem dla Zamku Królewskiego na Wawelu oraz wszystkich osób
interesujących się historią i sztuką. Mamy więc nadzieję, że wyjątkowa możliwość
kontaktu z tym słynnym arcydziełem – jaka nadarza się w Europie po raz pierwszy
od 111 lat – przyciągnie do królewskiej rezydencji na Wawelu
miłośników malarstwa i badaczy nie tylko z całej Polski, ale również spoza
granic naszego kraju – mówi dr hab. Andrzej Betlej, dyrektor Zamku
Królewskiego na Wawelu.
"Kozak na koniu" – pod takim
tytułem płótno Rembrandta trafiło do kolekcji Stanisława
Augusta Poniatowskiego, który umieścił je swoim pałacu w Łazienkach.
Michał Kazimierz Ogiński, ofiarodawca dzieła, pisał do króla: „Odsyłam Waszej
Królewskiej Mości Kozaka, którego Rembrandt osadził na koniu, zjadł ten koń
przez bytność swoją u mnie 420 guldynów niemieckich…”. W ten żartobliwy sposób
podał najprawdopodobniej cenę, za jaką obraz kupił, ale nie wspomniał ani
gdzie, ani od kogo. Dzieło Rembrandta pozostało własnością króla także po jego
abdykacji. Dopiero w 1814 roku nabył je Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki i
wkrótce odsprzedał biskupowi wileńskiemu Hieronimowi Stroynowskiemu. W rodzinie
zmarłego rok później hierarchy płótno pozostało do 1834 roku. Wtedy bratanica
biskupa Waleria Stroynowska wniosła je w posagu Janowi Feliksowi Tarnowskiemu.
W rodzinie Stroynowskich „Kozak na koniu” stał się portretem rodzinnym – Waleria widziała w nim bowiem podobiznę Stanisława Stroynowskiego, dowódcy legendarnego regimentu Aleksandra Lisowskiego. Być może w wyglądzie jeźdźca dostrzegano podobieństwo do lisowczyka opisanego przez kapelana tej formacji, franciszkanina Wojciecha Dembołęckiego. Określenie „lisowczyk” spopularyzował w 1842 roku Kajetan Koźmian, a romantyczną legendę utrwalił Rafał Stroynowski w artykule opublikowanym w 1856 roku w „Gazecie Warszawskiej”. Na wystawie w Amsterdamie w 1898 roku obraz figurował jednak z tytułem Jeździec polski. Badacze twórczości Rembrandta stosunkowo wcześnie zauważyli strój i uzbrojenie jeźdźca, niezwykłe i nieporównywalne z żadnymi innymi w jego twórczości. Nie da się ich wytłumaczyć tym, że malarz miał w pracowni liczne elementy orientalnych ubiorów i uzbrojenia, które często wykorzystywał w swoich kompozycjach. Zdzisław Żygulski jun. wykazał, że szczegóły ubioru, typ broni, sposób dosiadania konia i nawet rasa rumaka świadczą o tym, że jest to wizerunek oficera lekkiej kawalerii, i wysunął przypuszczenie, że Rembrandt sportretował konkretną osobę. Jak inaczej bowiem wytłumaczyć fakt, że malarz, nieznający polskich realiów, w tak spójny i realistyczny sposób odtworzył watowany i przeszywany żupan, spełniający funkcję „miękkiej zbroi”, skórzane buty, obcisłe czerwone spodnie, czapkę z futrzanym otokiem, zwaną kuczmą? Skąd wiedział, jak wyglądają nadziak – rodzaj młotka z kolcem, stanowiący jednocześnie znak oficerski, sajdak – łuk w łubiach, przytroczonych prawidłowo po lewej stronie, czy kołczan z pękiem strzał w zewnętrznej kieszeni po stronie prawej? Czy miał w swojej pracowni, wśród różnorodnych rekwizytów, szable? Jedna z nich, lepiej widoczna pod prawym kolanem, to koncerz, broń typowa dla husarii, ale używana też przez lekką kawalerię. Rękojeść drugiej szabli można dostrzec przy lewym boku konia. Niewielkie siodło, lamparcia skóra oraz rząd na konia, buńczuk z siwego włosia dopełniają całości, wyjątkowo jednorodnej tak pod względem formy, jak też funkcji i stylu. Wszystko to mogłoby wskazywać, że istotnie mamy do czynienia z „lisowczykiem”, gdyby nie fakt, że formacja ta, która wsławiła się nie tylko męstwem, lecz także gwałtami i grabieżami, została rozwiązana w 1635 roku, a obraz powstał około dwadzieścia lat później.
"Jeździec polski"
jest dziełem niejednorodnym. Być może pozostał nieukończony, a późniejsze
uzupełnienia zostały dodane już inną ręką w sposób nieodpowiadający pierwotnej
intencji artysty. Pewne niedoskonałości, które mogą być też skutkiem przemycia
obrazu czy też dodania wąskiego pasa płótna w dolnej partii, oraz niekonsekwencje,
zwłaszcza w sposobie malowania konia, budziły wątpliwości co do autorstwa
Rembrandta. Niemniej pozostałe partie kompozycji, zwłaszcza drobiazgowo
odtworzone elementy stroju i wyposażenia jeźdźca, na których malarz skupił
uwagę, ukazują mistrzostwo jego pędzla. Śmiało kładzione smugi czystego koloru,
rozjaśnione bielą partie, na które z lewej strony pada światło – jak błyszczący
metal rękojeści szabli czy nadziaka, strzały w kołczanie i lśniąca tkanina
żupana na prawym rękawie – przemawiają zdecydowanie za jego autorstwem.
"Obraz powstał w czasie, kiedy artysta namalował Pejzaż z zamkiem (Luwr, Paryż) i Pożegnanie Dawida z Jonatanem (Ermitaż, Petersburg). Cechą wspólną tych dzieł jest podobnie zakomponowany drugi plan, gdzie dominuje nieokreślona budowla o spłaszczonej kopule. Usytuowana na wzgórzu, z którego zbocza spływa niewielki wodospad tworzący wąski strumień pod nogami konia, odcina się ciemną plamą na tle jasnego nieba. Stanowi tło dla oświetlonej sceny głównej. Koń idzie wolno, a jeździec odwraca głowę, kierując wzrok gdzieś w dal. Powstanie obrazu przypada na schyłek błyskotliwej kariery malarskiej artysty. Rembrandt stoi w obliczu bankructwa, klienci, mimo że wciąż zamawiają u niego obrazy, nie są już tak liczni. Autoportrety z tego okresu ukazują twarz, na której upływający czas i troski pozostawiły głębokie ślady. W jakich okolicznościach namalował Jeźdźca polskiego? Czy jest to portret polskiego magnata, którego Rembrandt spotkał w Amsterdamie? A może w kostiumie alla polacca przedstawił syna marnotrawnego, który opuszcza domostwo ojca, przekraczając rzekę – symboliczną granicę między dawnym a nowym życiem?A może jest to miles christianus – rycerz chrześcijański, uzbrojony do walki z niewiernymi? Postać biblijna? Syn Tytus? Zapewne już się tego nie dowiemy…" - twierdzi Joanna Winiewicz-Wolska, kuratorka wystawy
Królewski Rembrandt na Wawelu. Jeździec polski ze zbiorów The Frick Collection w Nowym Jorku (18 08 - 16 10 2022)
Kuratorka: Joanna Winiewicz-Wolska
Koordynacja: Julianna Karp, Kama Guzik
Aranżacja: Bartosz Haduh
Kalendarium wydarzeń towarzyszących wystawie:
- 25 sierpnia, godz. 14.00–14.30 – Spotkanie z
kuratorką wystawy przy obrazie
- 2 września, godz. 17.00–20.00 – Królewski Open Mic na Wawelu
- 3 września, godz. 10.00–12.00 – Światło i
ruch | warsztaty artystyczne dla młodzieży i dorosłych
- 10 września, godz. 10.00–13.00 – Rozpisywanie obrazu |
warsztaty dramaturgiczne
- 15 września, godz. 18.00–19.00 – Wykład „Polski
Jeździec – niezwykłe dzieło Rembrandta”
- 20–23 września Dni otwarte dla nauczycieli
- 29 września, godz. 14.00–14.30 – Spotkanie z
kuratorką wystawy przy obrazie
- 2 października, godz. 10.00–11.00 – oraz 12.00–13.00 – Nasz Wawel waleczny | warsztaty
rodzinne
- 13 października, godz. 14.00–14.30 – Spotkanie z kuratorką wystawy
przy
obrazie - 14 października, godz. 17.00–19.00 – Światło i ruch |
warsztaty artystyczne dla młodzieży i dorosłych
- 15 października, godz. 11.00–12.00 – Znaki zwycięstwa i
chwały | spotkanie rodzinne
- 15 października, godz. 17.00–18.00 – Wokół Rembrandta |
czytanie performatywne
(mat.pras.)


Komentarze
Prześlij komentarz