Czerwiec, miesiąc tuż przedwakacyjny, to czas, gdy warto zajrzeć do muzeów i galerii, zwłaszcza tych, które otoczone są zielenią ogrodów, kwitnącymi krzewami lub mają porośnięte roślinami patio. Podczas spaceru można w samym sercu Krakowa natknąć się na Wenecję, Japonię, a nawet na książęcą kolekcję pełną największych i najbardziej topowych nazwisk nie tylko autorów prac, ale i przedstawionych postaci. Pierwsza z polecanych na czerwcowe spacery po przybytkach sztuki wystaw znajduje się w miejscu otoczonym pięknym ogrodem z lapidarium, starymi drzewami i rzeźbami, a także piękną kawiarenką, na ścianach której wiszą urokliwe fotografie. To Pawilon Józefa Czapskiego, biały i lekki, dwupiętrowy budynek, zbudowany kilka lat temu przy nobliwym krakowskim pałacu mieszczącym muzeum numizmatyczne imienia Emeryka Hutten-Czapskiego.
Na pierwszym piętrze otwarto w Pawilonie Czapskiego niezwykle barwną i ekscytującą ekspozycję przygotowaną jako wybór 60 dzieł sztuki nowoczesnej z prywatnej kolekcji księcia Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego. To wystawa pt."Sztuka nowoczesna z Kolekcji Książąt Lubomirskich".
Co prawda zbiory Książąt Lubomirskich znane są raczej ze sztuki dawnej, ale ta ekspozycja wabi widza nazwiskami tej rangi co Picasso, Dali, Warhol czy Banksy albo ekscentryczny i kontrowersyjny Damien Hirst, którego "Scull" (Czaszka), tęczowa niczym sukienka kuratorki Anny Budzałek na oprowadzaniu dla mediów, ukrywa się tuż obok prac najbardziej tajemniczego artysty świata, czyli Banksy'ego. Mnie jednak bardziej zaintrygowały dwa awangardowe meble projektu Le Corbusiera (podobno niezwykle wygodne, o czym zapewniał właściciel kolekcji), a także kolorowe dzieła Corneille'a i Karela Appela, artystów związanych z grupą CoBrA. Na wystawie nie zabrakło też ikony pop-kultury, czyli filmowej gwiazdy Marilyn Monroe (niestety nie tej uwiecznionej przez Andy Warhola) i szeregu grafik Salvadora Dali. Ekspozycja czynna jest do 16 października. Wstęp płatny.
Druga z polecanych przeze mnie wystaw znajduje się w Galerii Floriańska 22 w Krakowie, gdzie prosto z Nowego Jorku na wernisaż przyjechała pochodząca z Krakowa, ale od lat mieszkająca w Wiedniu malarka Urszula Leszczyńska-Radel, która wniosła w mury starej nobliwej kamienicy przy krakowskim Rynku powiew wielkiego świata i olśniewające obrazy, pełne abstrakcyjnych widoków dawnej weneckiej architektury pałacowej otoczonej wodą i prześwietlonej słońcem przenikającym przez jej ażurowe mury.Osiemnaście obrazów Urszuli Leszczyńskiej-Radel ogląda się niczym kolejne odsłony tajemniczej Serenissimy. Po zwiedzeniu wystawy można odpocząć na patio, gdzie w upalny dzień bujne krzewy hortensji otaczają kamienne mury obrośnięte gęstym bluszczem. To taki urokliwy spokojny zakamarek, zielony i melancholijny niczym wystawa w galeryjnej sali na pierwszym piętrze. Ekspozycja LIVING IN VENICE czynna jest do 15 czerwca. Wstęp wolny.
Trzecia wystawa to japońskie barwne widowisko niczym z drzeworytów japońskich mistrzów. Ekspozycja malarstwa Joanny Karpowicz w galerii Artemis prezentuje Anubisa i yokai, którzy wędrują i uczestniczą w uroczystościach (lisie wesele!), prowadząc nas w głąb swego świata, składając przy tym hołd wyrafinowanym grafikom Hokusaia i Hiroshige, których dzieła w ostatnich latach mogliśmy obejrzeć w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha czy w krakowskim Muzeum Narodowym. Duchy, zjawy, postacie na poły ludzkie, na poły zwierzęce, wspaniałe tradycyjne stroje, lampiony i nasycone mocne kolory dominują w dużych, malarskich, niezwykle teatralnych scenach stworzonych przez Joannę Karpowicz. Co ciekawe, widok z galeryjnego okna doskonale wkomponowuje się w scenerię i klimat wystawy krakowskiej artystki.To po prostu trzeba zobaczyć. Ekspozycji towarzyszy pięknie wydany katalog, z którego sprzedaży dochód zasili psi azyl. Wystawa czynna jest do 25 czerwca. Wstęp wolny.
Czwarta z interesujących wystaw znajduje się również w Krakowie, w Galerii Pryzmat, przy Łobzowskiej 3. Można tu obejrzeć ekspozycję "Granice książki. Książka artystyczna" zorganizowaną w ramach 3 edycji Krakowskich Spotkań Artystycznych TERYTORIA. To pokaz różnorodnych książkowych przedstawień - zarówno tradycyjnych, jak i fotograficznych (doskonałe prace znakomitego krakowskiego fotografa Jacka Marii Stokłosy), ale i książkowych instalacji, wśród których przyciągają wzrok oszałamiające "Dzienniki Minotaura" Andrzeja Bednarczyka. Są połączeniem grafiki, rzeźby, piśmiennictwa, poezji i wielu innych nie nazywalnych form, tworzących jednolity hermetyczny świat, w którym niczym w Gesamtkunstwerku stapiają się emocje, przeżycia i kreacje artysty, o niczym nie ograniczonej szalonej wyobraźni. Na tym przykładzie widać najlepiej, że tytułowe granice książki nie istnieją. Jak zawsze mój podziw budzi też praca graficzki i kuratorki wystawy Teresy B. Frodymy, zwisająca ze ściany i zakończona niezwykle pracochłonną formą stojącą. Na tej ekspozycji warto przyjrzeć się też niewielkim wytwornym zielonym "Botanical tales" Agnieszki Łakomej i książkowym "rzeźbom" Grażyny Brylewskiej. Wystawa czynna będzie do 30 czerwca. Wstęp wolny.
Na ostatnią z wystaw do obejrzenia w czerwcu zachęcam wybrać się do Miejskiej Galerii Sztuki MM w Chorzowie, gdzie prezentowana jest prezentacja grafiki i rysunku Piotra Szurka, artysty związanego z Uniwersytetem Artystycznym w Poznaniu i Uniwersytetem Zielonogórskim. W Chorzowie obejrzeć można jego autoportrety wykonane techniką wklęsłodruku, a także rysunki. Najstarsza z prac wykonana została w 2012 roku. Mroczne, demoniczne głowy na czarnym lub czerwonym tle robią wstrząsające wrażenie nie tylko dzięki przenikliwej analizie (a nawet samoanalizie) ludzkiej kondycji, ale też zastosowanym przez artystę formatom.
Wielkie, dominujące wizerunki artysty, wyłaniają się z plątaniny kształtów, linii, kresek, gwałtownych, pozornie niedbałych gestów, ale prezentowane są również drobne czerwone zarysy, na pierwszy rzut oka trudno rozpoznawalne w wąskich niewielkich pracach umieszczonych na ściankach łączących salę główną galerii i mniejszą salę z rysunkami. Te prace są prawdziwe do bólu, ekspresyjne, dramatyczne, pozbawione wszelkich upiększeń, niełatwe w odbiorze, ale przede wszystkim szczere.Warto je obejrzeć, bo nieczęsto dziś taka sztuka gości w galeriach. Ekspozycja czynna będzie do 27 czerwca.







Komentarze
Prześlij komentarz