BIOTOP Iwony Ornatowskiej-Semkowicz

 


Iwona Ornatowska-Semkowicz, zanim stała się graficzką łączącą akwafortę i akwatintę z technikami własnymi, studiowała malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie u profesora Adama Marczyńskiego. Dyplom z wyróżnieniem otrzymała w 1975 roku. Dyplomowi towarzyszył aneks z pracami graficznymi powstałymi w pracowni profesora Mieczysława Wejmana. Potem przez wiele lat zajmowała się niemal wyłącznie grafiką.

Najnowsza wystawa artystki w Galerii Floriańska 22 jest jednak wyraźnym krokiem ku malarstwu, choć większość prezentowanych prac to  pod względem technicznym grafiki. Cykl Biotop to seria dużych prac o specyficznych formatach - wąskich i wydłużonych niczym monumentalne japońskie zwoje pokryte drzeworytami. Motywy floralne dominują w tych na poły abstrakcyjnych pracach nasyconych przez artystkę subtelnymi szarościami i zieleniami, z których wyłaniają się liście, kwiaty i łodygi wyrastające wprost z powierzchni wody. 

Twórczość od zawsze jest swoistym papierkiem lakmusowym, pokazującym jak artysta reaguje na otaczającą rzeczywistość. W abstrakcyjno-wodnych klimatach prac Iwony Ornatowskiej-Semkowicz objawia się nam świat postpandemiczny, zniszczony wojną w Ukrainie i dramatyczną sytuacją uchodźców z wojennej  pożogi. Świat, który niszczeje, upada, zanika. Człowiek pozostawia po sobie zgliszcza. Panoszą  się chwasty, zdziczałe krzewy, połamane rachityczne drzewa odsłaniające gruzy. Trawy, łodygi i  pływające liście w pracach Iwony Ornatowskiej-Semkowicz mają w sobie coś z silnych i opornych na wszystko giętkich form uwiecznianych na przełomie XIX i XX wieku przez Stanisława Wyspiańskiego. Ta młodopolska roślinność, którą można znaleźć w pastelach, w zielniku i projektach dekoracji ściennych Wyspiańskiego, wciąż w jakiś podskórny sposób przenika krakowskie poszukiwania podejmowane przez współczesnych artystów.

Jest  też w  pracach  Iwony Ornatowskiej-Semkowicz coś z klimatu malarstwa prerafaelitów, a zwłaszcza wodnych fascynacji angielskiego malarza Johna Everetta Millaisa, który uwiecznił tonącą Ofelię w otoczeniu nenufarów. 

Grafiki tworzące  cykl Biotop pulsują od ukrytych emocji, schowanych głęboko pod elegancką wyrafinowaną "powierzchownością". Te rośliny nie poddają się, trwają, mimo iż na logikę powinny ulec degradacji. W świecie pozbawionym ludzi, wykwitają wspaniałymi formami. Jak lilia, która zdaje się żywić upadkiem. Świat roślin zastępuje świat ludzi, którzy zniknęli. 



Nie sposób nie pomyśleć tu o Ukrainie i jej pięknych pejzażach, uwiecznianych także przez polskich artystów jak np. Leon Wyczółkowski, którego "Orka na Ukrainie" powstała w 1892 roku podczas pobytu artysty w majątku Branickich w Stawiszczach. Dziś są to  tereny, gdzie trwa wojna, zabytki wypełniające stare miasta zostały zbombardowane, a pola i łąki szpecą leje po bombach. 


W pracach Iwony Ornatowskiej-Semkowicz gdzieś głęboko dostrzec można ślady oddziaływania sytuacji, jaka od kilku miesięcy zmieniła rzeczywistość w naszej części Europy. 
Grafiki prezentowane na wystawie w Galerii Floriańska 22 to nie są słodkie widoczki z urokliwego Podlasia, miejsca, gdzie artystka ostatnio szuka inspiracji i ciszy, w której jej twórczość rozkwita. Biotop to mistrzowski pokaz umiejętności warsztatowych, które krakowska artystka łączy z niebywałą kreatywnością, która sprawia, że każda z jej wystaw jest zupełnie odmienna, pełna odrębnych rozważań i  za każdym razem innych form. Form, które są coraz bliższe malarstwu, podczas gdy grafiki stają się coraz bardziej nasycone kolorem. 

Klimat tych prac najlepiej oddają słowa Dantego z "Boskiej komedii": 

"Tam gdzie najniższe miejsce na ostrowie, 
Gdzie brzeg wysepki ciągle fale piorą, 
W miękkim namule wyrasta sitowie, 
Roślina, liściem obrosła i korą, 
Nie zdoła w grunt ów zapuścić korzeni, 
Bo ją bijące fale wnet rozbiorą" 
(tłum. Edward Porębowicz). 

To fragment z  dantejskiego Czyśćca, a więc aluzja, do miejsca, gdzie mówiąc metaforycznie, dziś się znajdujemy. Już nie Raj, jeszcze nie Piekło. Pomiędzy. Przestrzeń, w której żyjemy, w zawieszeniu, czekając na rozstrzygnięcie naszej sytuacji. Tymczasem natura nie próżnuje. Przebija się przez gruzy i wyłania na powierzchnię. Rozkwita, choć nie wiadomo, czy przetrwa. 
Warto obejrzeć tę ekspozycję, bo  Iwona Ornatowska-Semkowicz niezbyt często prezentuje swoje prace, a jak można się było przekonać w ostatnich latach, każda z jej ekspozycji staje się artystycznym wydarzeniem. 

Wystawa czynna będzie do 5 lipca. 

Ekspozycja  zorganizowana w ramach 3. edycji Krakowskich Spotkań Artystycznych 2022 TERYTORIA.

pod patronatem Artystycznego spojrzenia 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O malarstwie Waldemara Libery

Jubileuszowa premiera we Wrocławskim Teatrze Lalek – zapowiedź

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"