WARTO ZOBACZYĆ w polskich muzeach i galeriach, odcinek 47

 


W maju pachnącym bzami i rozkwitającymi kasztanowcami chciałabym polecić wystawy czterech pań i dwóch panów. Artystów dobrze znanych, mających za sobą wiele sukcesów, ale mimo dojrzałego wieku młodych duchem i sztuką. Ekspozycje te łączą nie tylko lata doświadczeń prezentowanych na nich twórców, ale też przenikający widza obraz piękna, którego oblicza bywają różnorodne - zarówno pełne radości, koloru i optymizmu, jak i melancholii, urzeczenia urodą przemijającego świata i jego artystycznej niezwykłości.

Jako pierwszą polecam wystawę świętującego osiemdziesięciolecie Jana Dobkowskiego, który w galerii Artemis w Krakowie pokazuje swoje "Obrazy intuicyjne". Abstrakcyjne, bajecznie kolorowe, energetyczne (trudno oprzeć się ich radosnym "zmysłowym zderzeniom") dzieła nestora polskiego malarstwa, pokazane zostały po raz pierwszy. Powstały w 2018 roku i dopiero teraz zostały zaprezentowane publiczności. Perfekcyjnie wykonane abstrakcje geometryczne mają w sobie coś z bajecznego świata  obrazów Paula Kee.To sztuka o nieprzemijającej wartości, poetycka i urzekająca, dzięki soczystym kolorom, które w połączeniu z intrygującymi kształtami emocjonalnie oddziałują na widza. Wspaniale zaaranżowane w niewielkiej przestrzeni krakowskiej galerii Artemis "Obrazy intuicyjne" można oglądać do czerwca. Wstęp na wystawę jest wolny.

Druga z polecanych do obejrzenia w maju ekspozycji to "Nowe nadzieje" Izabelli Kierskiej w galerii Ryza, na Mikołajskiej 4 w Krakowie. Mnóstwo wiosennych obrazów, roślin, ale przede wszystkim półnagich pięknych kobiet sportretowanych wśród kwiatów, wykonanych techniką pastelu, można oglądać do 12 czerwca. To ekspozycja doskonała na nasze codzienne smutki i problemy, bo dzięki niej zapominamy o  chorobach, wojnie i uchodźcach, nie myślimy o ponurych dniach, lecz cieszymy się urokliwymi bezpretensjonalnymi portretami i kwietnymi obrazami. To pełna tytułowej nadziei wystawa, na której  urodziwe smukłe wielkookie młode kobiety trwają w świecie swoich fantazji w otoczeniu nigdy nie więdnących roślin. Wystawa Izabelli Kierskiej to zatrzymany w czasie świat młodości i marzeń, które budzą chęć do życia. Na ekspozycję wstęp jest bezpłatny.


Trzecia z wystaw, do obejrzenia których chciałabym szczególnie zachęcić, znajduje się w miejscu, gdzie już przed laty oglądałam obrazy właśnie Izabelli Kierskiej. To galeria Floriańska 22, która tym razem wypełniona jest dziełami Ewy Ławrusiewicz. Pełne mgły i chmur obrazy krakowskiej malarki przenika melancholia. Adekwatny do nastroju panującego podczas oglądania tych prac jest tytuł wystawy, NIEMIEJSCA.Przestrzenie.Znaki.Gesty, sugerujący, iż to wewnętrzne, kosmiczne obrazy, w których można dopatrywać się wybrzeży i skał widzianych z góry z samolotu albo krajobrazów z innych planet. Wpatrując się w te przestrzenie, abstrakcyjne, ale jakby pełne dźwięków, ma się wrażenie, że w ich wnętrzach kryje się szum wiatru albo falowanie i chlupot morza, które wielokrotnie uwieczniała Ewa Ławrusiewicz w swoich marinach. "Morze, jego żywioły, bezkres i zmienność światła są dla mnie inspiracją", mówi artystka. Tytuły poszczególnych obrazów prezentowanych w galerii Floriańska 22 odnoszą się do kwestii upływającego czasu, mijających chwil, powoli gasnącego piękna, świata, który znika niczym ukryte we mgle skaliste wybrzeże. Zaskakujące, że prace te wzbudziły we mnie pragnienie podróży, udania się samolotem gdzieś do Hiszpanii, gdzie skaliste wybrzeża oblewa woda, a czasem wszystko, i morze i plaża i skały, tonie we mgle, z której potem powoli wyłania się słońce. Ta cicha, kontemplacyjna wystawa warta jest obejrzenia. Wstęp jest wolny, a obrazy można oglądać do 20 maja.

Aby obejrzeć czwartą z polecanych na maj wystaw trzeba udać się do Chorzowa do Miejskiej Galerii MM, gdzie swoje papierowe obiekty zwisające z sufitu i poustawiane na stolikach prezentuje Maria Matyja-Rozpara na ekspozycji pt. ISKRY. Tajemnicze księgi, wiszące na ścianach papierowe obiekty, maleńkie budowle rzędami poustawiane niczym modele domków z dziwnego osiedla - to wszystko zachęca do przyjrzenia się z bliska strukturze roślinnego świata, w którym człowiek jest tylko gościem. Ta wystawa jest jak wejście w sam środek lasu, w którym drzemią uśpione przedmioty, będące pośrednikami między tym co nieożywione a tym co ożywione. Artystka jest tu niczym demiurg stwarzający obiekty, w których sztuka i natura splotły się w jedno. Ekspozycja czynna jest do 30 maja. Wstęp wolny.


Ostatnia z polecanych przeze mnie wystaw to druga odsłona pokazu "Eryka i Jan Drostowie. Polskie projekty. Polscy projektanci" w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. W ubiegłym roku czynna była w Muzeum Miasta Gdyni i miała wystrój aranżacji wnętrz niebieski (w nawiązaniu do koloru wody pobliskiego Bałtyku). We Wrocławiu głównym kolorem aranżacji ekspozycji jest zielony, co jest aluzją do przywoływania  ociągającej się wiosny (gdy otwierano wystawę pod koniec kwietnia we Wrocławiu było wyjątkowo chłodno). 


Szkła użytkowe i unikatowe projektowane w czasach PRL-u przez artystyczny tandem małżeński pochodzących z Opolszczyzny, absolwentów wrocławskiej PWSSP, Erykę Trzewik-Drost i Jana Sylwestra Drosta, w  większości wykonanych w hucie "Ząbkowice", ma z pewnością wiele osób w swoich domach. Szkło barwione, niesamowicie kolorowe i wyrafinowane, znów wraca do łask i osiąga na aukcjach wysokie ceny. Jest też niezwykle efektowne, a sfotografowane w różnych miejscach budynku wrocławskiego Muzeum Narodowego (sesja ta prezentowana jest w muzealnym korytarzu) robi niesamowite wrażenie czegoś wyjątkowo luksusowego i kosztownego. 

 


Warto obejrzeć te zestawy wymyślnych naczyń, pater, popielniczek w kształcie ptaszków (dla palących fajki!), figurek, wazonów i innych szklanych cudeniek, których dziś już się nie produkuje ze względu na koszty. Sędziwi, niezwykle skromni projektanci opowiadają o swoim życiu i pracy na filmie prezentowanym w ostatniej sali ekspozycyjnej na parterze wrocławskiego muzeum. Na wystawę wstęp jest płatny. Ekspozycję można oglądać do 28 sierpnia.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O malarstwie Waldemara Libery

Jubileuszowa premiera we Wrocławskim Teatrze Lalek – zapowiedź

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"