Przejdź do głównej zawartości

"Powstawanie obrazu to przygoda; jest wynikiem szybkiego, emocjonalnego gestu lub długą wędrówką poszukiwań znaków, światła, przestrzeni, nastroju" - wywiad z krakowską artystką Ewą Ławrusiewicz


W cyklu Wywiad z artystą - Ewa Ławrusiewicz


Artystyczne spojrzenie: W galerii Floriańska 22 już wkrótce obejrzymy Pani wystawę o tajemniczym tytule "Niemiejsca. Przestrzenie. Znaki. Gesty", chciałabym zapytać o te tytułowe "niemiejsca". Czym są i gdzie się znajdują?

Ewa Ławrusiewicz: NIEMIEJSCA - to przestrzenie wyobraźni - zapamiętane momenty pejzaży, które zostały gdzieś tam w podświadomości. Usiłuję je urealnić na płótnie poprzez gesty i znaki. Szukanie przestrzeni widzialnych i niewidzialnych. To też mój własny, wewnętrzny pejzaż. Niekiedy, zdziwiona, później napotykam go w naturze.


Artystyczne spojrzenie: W Pani twórczości widać przenikanie się muzyki i malarstwa. Czy traktuje Pani obie te dziedziny równorzędnie, czy też jedna z nich jest dla Pani ważniejsza? 

Ewa Ławrusiewicz: Muzyka i malarstwo. Jeżeli w odbiorze moich obrazów jest odczuwalne przenikanie jej, to widocznie ta muzyka, która kiedyś była ważniejsza, została gdzieś we mnie. Teraz i od wielu, wielu lat w tym miejscu jest malarstwo, to rodzaj podróży w iluzję przestrzeni.

Artystyczne spojrzenie: Swój dyplom na Akademii Sztuk Pięknych zrobiła Pani u wybitnej kolorystki związanej z kapistami, profesor Hanny Rudzkiej-Cybisowej, dlaczego zatem swoją drogę twórczą kontynuowała Pani w nurcie abstrakcyjnym. Jaka była prof. Hanna Rudzka-Cybisowa dla swoich studentów - dawała wolną rękę do własnych poszukiwań?

Ewa Ławrusiewicz: Pani profesor Hanna Rudzka-Cybis była niezwykłym profesorem. Wymagająca, ale też wyrozumiała. Starała się zrozumieć problemy uczniów, nie tylko malarskie. Wzbudzała respekt nasz, ale  też miała duże poczucie humoru. Miałam szczęście uczestniczyć w niezapomnianych spotkaniach w pracowni u pani profesor i słuchać barwnych opowieści z jej pobytu w Paryżu i związku z Grupą Kapistów. Przekazała nam swoje credo malarstwa - grę kolorów. A obraz był rozstrzygnięty po malarstwu. Kontynuowałam to po dyplomie (z wyróżnieniem). Rok po dyplomie wyjechałam do Paryża i tam chłonęłam sztukę. To był czas przerwy w malowaniu, ale też czas na przemyślenia twórcze. W konsekwencji to skłoniło mnie do późniejszych poszukiwań, decyzji i zbliżenia się do abstrakcji, których impulsem jest natura i wszechświat.

Artystyczne spojrzenie: Czy malując żywioły odwołuje się Pani do konkretnych sytuacji? Co jest dla Pani impulsem do powstania obrazu?


Ewa Ławrusiewicz: Impulsem do powstania obrazu jest zobaczenie i transpozycja tego poprzez szukanie znaków wypowiedzi, harmonii, rytmu, gestu. Morze, jego żywioły, bezkres i zmienność światła są dla mnie inspiracją. To natura, którą trudno oddać taką, jaka jest  naprawdę, skłania mnie do wyrażenia abstrakcyjnego.


Artystyczne spojrzenie: Czy podczas malowania słucha Pani muzyki? Jeśli tak, to jakiej?

Ewa Ławrusiewicz: Muzyka w pracowni jest zawsze i jest ona różna - od klasyki po współczesność. Wybór uzależniam od mojego nastroju i obrazu. Lubię też ciszę. Bo cisza też jest muzyką.

Artystyczne spojrzenie: Jaki moment podczas pracy uważa Pani za najprzyjemniejszy - tuż po ukończeniu obrazu, a może  w trakcie malowania?

Ewa Ławrusiewicz: Lubię moment powstawania obrazu - bo choć zaplanowany - to do końca niewiadomy. To emocja, to trwanie w czasie. A kiedy uznać, że koniec? Zawsze pozostaje pytanie: "a może jeszcze nie"? Nie zawsze te decyzje poprawek wychodzą na dobre.


Artystyczne spojrzenie: Jak długo trwa zwykle malowanie jednego obrazu? Czy zdarza się Pani "porzucać" pracę, by wrócić do niej za jakiś czas, czy też pracuje Pani bez przerwy aż do ukończenia?

Ewa Ławrusiewicz: Trudne pytanie. Powstawanie obrazu to przygoda; jest wynikiem szybkiego, emocjonalnego gestu lub długą wędrówką poszukiwań znaków, światła, przestrzeni, nastroju. "Porzucanie" pracy zdarza się. To czekanie na wyschnięcie, postawienie decydującej plamy, a także potrzebny dystans czasu, aby spojrzeć krytycznie

Artystyczne spojrzenie: Pani prace mają, moim zdaniem, niezwykle poetycki klimat, czy inspiruje Panią poezja? Ma Pani swoich ulubionych poetów?

Ewa Ławrusiewicz: Lubię poezję. Często mnie inspiruje, ale też często obrazy mnie prowokują do poszukiwań atmosfery, nie tylko w poezji. Trudno wymienić "naj", bo bliski mi jest Kawafis i Śliwiak i Baudelaire i Zagajewski i Dante. A Saint-Exupery? Conrad?A haiku?! Wszystko ma swój czas i powód.

Artystyczne spojrzenie: Brała Pani udział w  ekspozycjach o tematyce marynistycznej, czym dla Pani, krakowianki z urodzenia i zamieszkania, jest morze, czy tylko miejscem fascynacji, a może i tęsknoty?

Ewa Ławrusiewicz: Morze to miejsce emocji i fascynacji. No i tęsknot. To uczestnictwo w wielu plenerach nadmorskich. Morze południa - turkusowe, ale północne - to dynamika, niezwykłe światło - żywioł. To mnie podnieca i inspiruje.

Artystyczne spojrzenie: Wielokrotnie brała Pani udział w wystawach polskich i zagranicznych, była też Pani uhonorowana licznymi nagrodami. Którą z nich uważa Pani za najcenniejszą?

Ewa Ławrusiewicz: Każda nagroda jest miła i niespodziewana. Wybiorę wystawy, które może nie owocowały nagrodami, ale były ważne w mojej drodze artystycznej i dostarczyły mi wspaniałych przeżyć, wzruszeń i satysfakcji. Te w Krakowie - galeria Piano Nobile, Muzeum Historyczne Kamienica Hipolitów, we Włoszech - Rzym, Mediolan, Pietrasanta, i wielokrotnie Paryż.

Artystyczne spojrzenie: Dziękuję, że zgodziła się Pani odpowiedzieć na moje pytania.

Rozmawiała: Ewa Mecner

Wystawa Ewy Ławrusiewicz czynna będzie w Galerii Floriańska 22 w Krakowie od 22 kwietnia do 20 maja.

Ekspozycja pod patronatem


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O malarstwie Waldemara Libery

Ekspresjonistyczne, mroczne portrety Waldemara Libery można obecnie oglądać w krakowskiej galerii Floriańska 22 na wystawie "Whateverities of 3D". Postacie, w większości o zdeformowanych twarzach, często z zaciśniętymi ustami i zamkniętymi oczami, zdają się być namalowane zgodne z twierdzeniem słynnego francuskiego ekspresjonisty rosyjskiego pochodzenia Chaima Soutine'a "Deformacja to życie". Waldemar Libera, urodzony  w 1983 roku w Tarnowie, ukończył Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Nowym Wiśniczu i historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jest twórcą poruszającym się w szeroko pojętym nurcie ekspresjonistycznym. W jego pracach dopatrzyć się można fascynacji przedwojennymi ekspresjonistami (Kokoschka, Kirchner, Nolde, Rouault), ale też  rozwijającym się po II wojnie światowej abstrakcyjnym ekspresjonizmem spod znaku Bacona i de Kooninga. Bacon jak się wydaje najsilniej oddziałał na Waldemara Liberę, na jego sposób postrzegania postaci ludzkiej...

Jubileuszowa premiera we Wrocławskim Teatrze Lalek – zapowiedź

    2026 to dla Wrocławskiego Teatru Lalek bardzo ważny – jubileuszowy – rok, w którym obchodzone jest 80-lecie WTL. Teatr chce uczcić nie tylko  swoją długą historię jako instytucji, lecz przede wszystkim osiem dekad ciągłego rozwoju, konsekwentnego budowania programu  artystycznego i pracy na rzecz misji edukacyjnej i społecznej.  Premiera „Wyobraź sobie…” wraz z uroczystą Galą i otwarciem 8. Przeglądu Nowego Teatru dla Dzieci to kluczowe wydarzenia obchodów. Ten jubileuszowy program ma być przede wszystkim spotkaniem: mieszkańców Wrocławia, obecnych i byłych pracowników, współpracowników i przyjaciół  Wrocławskiego Teatru Lalek, a także przedstawicieli władz oraz zaproszonych gości.  W trakcie uroczystej Gali zostaną uhonorowani pracownicy, których wieloletni wysiłek i zaangażowanie stworzyły fundamenty artystycznej tożsamości teatru. O spektaklu: WYOBRAŹ SOBIE... adresowany jest dla dzieci powyżej 9 roku życia. W zapowiedzi spektaklu czytamy:...

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...