W listopadzie, gdy niesprzyjająca spacerom aura zdaje się już zapowiadać zimę, z jej deszczami, szarością i chłodem, a złota polska jesień jest już tylko wspomnieniem uwiecznionym na zdjęciach, warto skryć się w przytulnych i ciepłych muzeach i galeriach, w których króluje sztuka i piękno. Taka właśnie wystawa gości w krakowskim Artemisie."Czułość świata" Anny Karpowicz-Westner to malarska opowieść pełna nasyconych, ciepłych barw, melancholijnych postaci, tajemniczych nocnych pejzaży, aktów kobiet o zamyślonych twarzach i ingre'owskich kształtach. Niewielka galeryjna sala, dzięki pracom krakowskiej artystki wydaje się bardziej przestrzenna, jasna, świetlista. Dużych rozmiarów obrazy przenoszą nas w klimaty, jakie z upodobaniem malowali artyści związani z Ecole de Paris. To czarowne, doskonale wykreowane malarstwo robi wrażenie scen z jakiejś powieści albo sztuki teatralnej, której bohaterka jest piękna niczym antyczna bogini, umieszczona na tle wysmakowanego wnętrza lub postimpresjonistycznego krajobrazu. Dostrzec tu można aluzje do doskonałych górskich widoków Paula Cezanne'a, odrobinę kubistycznych wpływów w konstrukcji postaci i jarzących się fowistycznych barw drobnych elementów (książka, zarys góry), a także surrealistyczną senną atmosferę rodem z dzieł Paula Delvaux i Giorgio de Chirico. Te pozornie statyczne sceny sprawiają, że chce się je oglądać bez końca, aby wniknąć do beztroskiego świata przeszłości, gdzie dominuje spokój i łagodność. Ekspozycja czynna jest do końca listopada. Wstęp wolny.
Druga z polecanych przeze mnie do obejrzenia w listopadzie ekspozycji czynna jest w krakowskiej galerii Floriańska 22, która słynie ze znakomitych wystaw, skłaniających widzów do refleksji i przemyśleń. Do takich prezentacji niewątpliwie należą "Południki duszy" Aleksandry Rudzkiej-Miazga i Tomasza Długosza. Intelektualna, wyrafinowana rozmowa pary twórców, którzy dyskutują ze sobą o kondycji współczesnego człowieka za pomocą prac malarskich, graficznych i rysunkowych to prawdziwa uczta dla widza zmęczonego często banalnymi i wygładzonymi obrazami. W galerii Floriańska 22 znajdziemy sztukę inteligentnego dialogu, pełnego dramatycznych momentów, niełatwych pytań i eschatologicznych rozważań o relacjach międzyludzkich, samotności, traumatycznych czasach, gdy zło i ciemność zdaje się triumfować. To również wystawa pełna poezji, nieco marzycielska i abstrakcyjna (zwłaszcza prace architekta i artysty Tomasza Długosza), nad którą zdaje się unosić duch brytyjskiego malarstwa Francisa Bacona i abstrakcji Henry Moore'a. Wystawa czynna jest do 16 listopada. Wstęp wolny.

Trzecia ekspozycja, która warta jest obejrzenia to pokaz monumentalnych dzieł Ursuli von Rydingsvard w Muzeum Narodowym w Krakowie. To trzecia odsłona twórczości mieszkającej w Nowym Jorku, niemal 80-letniej amerykańskiej rzeźbiarki polskiego pochodzenia. Po prezentacji w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku i w warszawskich Łazienkach Królewskich zawitała do Krakowa. Krakowska ekspozycja "Ursula von Rydingsvard. Tylko sztuka" obejmuje zarówno pokaz plenerowy (przed fasadą gmachu głównego krakowskiego MN), jak i w salach na II piętrze w przestrzeni nowo zaaranżowanej Galerii Sztuki XX i XXI wieku otwartej w październiku. Fascynujące gigantyczne cedrowe rzeźby przypominające skamieniałe drzewa, wznoszące się i rozrastające ku górze, niczym pozostałości z czasów prehistorycznych, z epoki dinozaurów, wyglądają jak formy stworzone przez naturę – dziwne, niepokojące, urzekające skalą i użytym materiałem, budzące różnorodne skojarzenia, sytuując się pomiędzy tym co stworzone przez naturę – wszak powstały z drewna metodą niemal średniowiecznych żmudnych twórczych działań – a tym co wykonał człowiek. Wystawa czynna do 6 lutego 2022 r. Wstęp płatny.

Aby obejrzeć czwartą z polecanych przeze mnie wystaw trzeba wybrać się do Wrocławia, gdzie na parterze Muzeum Narodowego otwarto ekspozycję pod podchwytliwym tytułem "Wrocław według Bacha". Jednak nie o mistrza niemieckiego baroku, kompozytora niemieckiego Jana Sebastiana tu chodzi, lecz o twórcę zupełnie dziś zapomnianego Carla Daniela Davida Friedricha Bacha, znakomitego w swoich czasach artystę, kolekcjonera, rysownika, profesora pierwszej we Wrocławiu szkoły sztuk pięknych, która stała się pierwowzorem dzisiejszej ASP. Pod jego okiem trzej uczniowie (Heinrich Muetzel, Johann Heinrich Hillebrandt i Ernst Wiedemann) wykonali mnóstwo rysunków nieistniejącego dziś Wrocławia, uwieczniając miejsca, których od dawna już nie ma. Wszystkie te rysunki, a jest ich 191, zgrupowane były w 6 tekach i od lat znajdowały się w zbiorach wrocławskiego Muzeum Narodowego jako depozyt Muzeum Narodowego w Warszawie. Przed wystawą przeszły gruntowną konserwację. "Wrocław według Bacha" to szczególny spacer po Wrocławiu retro, pokazujący kościoły, place, kamienice z I połowy XIX wieku, czyli to wszystko, co istniało, zanim zbudowana została sieć tramwajowa i kolejowa, a wiele budynków wyburzono. Warto też zwrócić uwagę na należącą do Carla Bacha kolekcję obrazów dawnych mistrzów prezentowaną niegdyś w nieistniejącej dziś kamienicy Pod Palmami przy ulicy Szewskiej (zachwycał się nią m.in. Józef Wybicki, polityk i poeta, autor słów polskiego hymnu). Wystawa czynna jest do 27 lutego 2022 r.


Komentarze
Prześlij komentarz