Najnowsza wystawa krakowskiej artystki Katarzyny Adamiak-Chase w Galerii M jest zatytułowana "Czułość i złość" i stanowić może pewne zaskoczenie dla wielbicieli talentu malarki, która już po raz drugi gości w niewielkiej wrocławskiej galerii. Ta ekspozycja prac niezwykle intymnych, zmysłowych, kobiecych, a nawet erotycznych ma charakter figuratywny. Kobiece ciało, delikatne i piękne, stłoczone w ciasnej przestrzeni wypełnionej innymi ciałami jest, jak się wydaje, na swój sposób odpowiedzią na wielość ról jakie kobieta odgrywać musi w dzisiejszych czasach. Te prace, w których linia, kreska, rysunek, stanowią podstawę kształtowania niezindywidualizowanej, symbolicznej niejako postaci, nadają jej wymiaru dekoracyjnego, ale i niepokojącego. Jest to istotna część stylu artystki, która ukończyła wydział grafiki na krakowskiej ASP, a dyplom obroniła w pracowni filmu animowanego u profesora Jerzego Kuci (2005 rok). Jej pracę dyplomową stanowił film poklatkowy zrealizowany w technice malarstwa olejnego. Przez długi czas zajmowała się malarstwem o charakterze abstrakcyjnym, w którym lekkość skłębionej materii zderzała się z analizą fragmentów natury (cykl Podróż na peryferiach kosmosu).
Prace z najnowszej wystawy w Galerii M nawiązują do tych obrazów z historii malarstwa, w których zmultiplikowane postaci kłębią się, ściśnięte mając do dyspozycji niewielką powierzchnię. Kobieta jako część kosmicznego świata pełnego ciał innych, podobnych sobie (a może będących kolejnymi wersjami samych siebie), zaskakująco bliskich, ocierających się w zmysłowych nagościach, drobnych postaci stworzonych niczym mondrianowskie drzewa linią wiodącą ku abstrakcji to także, przynajmniej w moim odbiorze, reakcja na pewne zmiany w naszej codzienności, wynikające z pojawienia się pandemii i lockdownu, który stłamsił, zamknął nas w mieszkaniach, ograniczając naszą wolność, przestrzeń życiową, swobodę. Tytułowa czułość w pracach krakowskiej artystki spotyka się z uczuciami gniewu, złości, nasycającej wszechświat, w którym funkcjonuje bohaterka malarstwa Katarzyny Adamek-Chase. Seria czerwonych osamotnionych rąk wykonujących różne gesty przywodzi na myśl prace Ewy Kuryluk z wystawy białych instalacji na jedwabiu prezentowanych obecnie w Pawilonie Czterech Kopuł. Ekspozycję "Czułość i złość" warto obejrzeć dla niezwykłej wrażliwości i wnikliwości artystki, jej emocjonalnego podejścia do kobiecości, która emanuje z tych prac. To już kolejna po czerwcowej prezentacji twórczości Małgorzaty Malwiny Niespodziewanej ("Siostry") znakomita wystawa krakowskiej artystki w Galerii M. Szkoda tylko, że i ta ekspozycja trwa tak krótko.
Wystawa czynna do 11 września

Komentarze
Prześlij komentarz