Ekspozycja "Ponad granicami" w galerii Pryzmat to prezentacja dzieł graficznych, rysunkowych, malarskich i obiektów przestrzennych. Wystawa ta towarzyszy Międzynarodowemu Triennale Grafiki 2021. W przestronnej sali na Łobzowskiej 3 w Krakowie możemy obejrzeć prace artystów prezentujących swoje, w znakomitej większości, najnowsze, dzieła, będące refleksją nad światem wciąż zdominowanym przez pandemię i kryzys, światem, w którym istnienie sztuki zdaje się być ratunkiem przed ostatecznym zwątpieniem, a artysta może schronić się we własnej, prywatnej rzeczywistości, ale czy pozwoli mu to przetrwać, uchroni przed depresją lub poczuciem bezsensu? Ponad granicami unoszą się te same lęki. Niezależnie od tego, gdzie znajduje się artysta, wciąż otoczony jest światem zmagającym się z problemami wywołanymi przez pandemię covid19. W 2020 roku świat stanął w miejscu, artyści zamknięci w swoich pracowniach doświadczyli kurczenia się przestrzeni, jaką zawsze mieli do dyspozycji. Na wystawie w Pryzmacie znamienny jest tryptyk Barbary Grzybowskiej-Flores "Chwilowy zanik przestrzeni". Kobieta umieszczona w klaustrofobicznym kadrze, wypełnia go całą sobą. Ma na sobie pomarańczowy obcisły golf, buty na obcasach i żółte majteczki. Jest uwięziona w domu, tak jak my wszyscy stłoczeni w mieszkaniach podczas lockdownu, gdy większość czasu spędzaliśmy jako obserwatorzy wydarzeń, a nie ich uczestnicy. O czym wtedy myśleliśmy? O co się modliliśmy? Aby nie zachorować, aby covid nie dopadł naszych najbliższych, aby to się już skończyło... Kolejne fale zachorowań wywołały depresję u wielu ludzi. Na fotografii Herve Passota widzimy "Szamana" z wytatuowanymi na palcach trzema szóstkami, symbolem szatana, z dziwnymi roślinami i zwojami sznurka oplatającymi zwierzęcą rogatą czaszkę. W czasach pandemii ludzie wierzyli w różne zaklęcia, gusła, słuchali wypowiedzi, w których zalecano, by modlić się, zamiast leczyć, i by nie wierzyć w skuteczność maseczek i szczepionki.
Na fotografiach autorstwa kuratora wystawy Jakuba Zdejszego widzimy niewyraźne zamglone postaci, portrety osób, które rozpływają się niczym wspomnienia o dawnym życiu. Te "Obrazy pamięci" powstały co prawda jeszcze przed pandemią, w 2019 roku, ale pasują do klimatu czasu lockdownu, dominującego na wystawie.
Znamienne są też tytuły prac Teresy B. Frodymy, znakomitej krakowskiej graficzki, kuratorki ekspozycji prezentowanej w Pryzmacie ("tu i ówdzie..." z cyklu Wspomnienia (Dzienniki) czasów pandemii" - litografie powstałe w 2020 roku). Świat zdaje się istnieć gdzie indziej, tam gdzie nie mogliśmy pójść, gdzie zabroniono nam wkraczać...
W prezentowanej na wystawie pracy Karola Gawrońskiego świat podzielony jest na wysepki, na których każdy żyje sam, pogrążony we własnych myślach. Również kolaż cyfrowy Juana Pedrosa Tapii Garcii ("Płytki") ma charakter klaustrofobiczny. Artysta umieszcza postać ludzką w wyklejonym obrazkami kobiet wnętrzu, w którym nawet okna są zamknięte i przypominają iluzjonistyczne malowidło.
Mężczyzna w czarnym płaszczu i marynarskiej koszulce niedbale oparty o ścianę nonszalancko trzyma ręce w kieszeniach, jakby nie obchodziło go otoczenie i to że nie może wyjść z tego pomieszczenia. Ma wokół siebie dziesiątki obrazków, jak te które można obejrzeć w Internecie. Może się nimi bawić, ale widać, że jest znudzony i ma dość. Chętnie by wyszedł, poimprezował, ale przecież nawet (pseudo)drzwi są wytapetowane obrazkami i nie mają klamek. Trochę jak w kultowym już i przerażająco profetycznym filmie "Seksmisja" Machulskiego. Prawdziwy świat jest gdzie indziej, tam gdzie toczy się prawdziwe, nie wirtualne życie.
Na wystawie w Pryzmacie są też przejmujące szklane prace Lilli Kulki, a także tkaniny Moniki Bogusławskiej - Bączek przemyślnie przywieszone do ściany i udrapowane na manekinie.
Większość prac ma charakter melancholijny, pełen stłumionych uczuć ("Okno" Manuela Sabalczyka jest wręcz depresyjne) i pokazuje obraz świata z pozycji wycofanego obserwatora, nie uczestnika. Człowiek jest tu głównym bohaterem wielu prezentowanych prac, ale nie jest postacią radosną, pełną nadziei i optymizmu. Wręcz przeciwnie. To istota, która jakby cudem uszła z życiem, i wciąż jest pełna lęków i zahamowań. Zastanawia się, czy normalne życie wciąż istnieje i na nowo uczy się funkcjonowania w nowej rzeczywistości. "Ponad granicami" to dla mnie tytuł świadczący także o przekraczaniu całkiem realnych granic. Świat zmniejszył się do rozmiarów monitora, na którym wciąż pojawiają się nowe urzekające egzotyczne wizje - wakacji, morza, plaży, zabytków widzianych z okien hoteli i pensjonatów. Tyle że to świat w cieniu pandemii, z wyraźnie zaznaczoną granicą podziału na świat zaszczepionych i antyszczepionkowców, na tych, którzy zbili fortuny na pandemii i bankrutów, ale też na te kraje, które wciąż zmagają się z kolejną falą zachorowań i te (pozornie) bezpieczne... Prace pokazywane "Ponad granicami" zmuszają widza do refleksji nad tym co się tak naprawdę wydarzyło wraz z pojawieniem się pandemii, jak zmieniliśmy się i jak zmieniła się nasza rzeczywistość. Warto przemyśleć te subtelnie zarysowane przez artystów problemy.
Wystawa czynna do 14 lipca.







Komentarze
Prześlij komentarz