W mocakowskiej Bibliotece Mieczysława Porębskiego otwarto niedawno intrygującą wystawę, na pierwszy rzut oka przypominającą te, jakie spotyka się w księgarniach, gdzie na stołach eksponowane są leżące obok siebie różnorodne książki. Tu jednak nie mamy do czynienia z różnorodnymi książkami, lecz z książkami o obwolutach artystycznych, utrzymanych w podobnym stylu, pomalowanych farbami, w jasnoróżowym kolorze, ozdobionych nowymi nazwami, a także kolażami, które niewątpliwie są dziełem jednego artysty, a raczej artystki. Jadwiga Sawicka, wybitna polska artystka po współczesnych interwencjach artystycznych w muzealnych salach wypełnionych obrazami sztuki dawnej (MN we Wrocławiu, Muzeum Ziemi Przemyskiej w Przemyślu), tym razem jako przedmiot analizy wzięła księgozbiór profesora Mieczysława Porębskiego, artysty, historyka sztuki, wykładowcy uniwersyteckiego.
Na drewnianym stole ustawionym pośrodku biblioteki zrekonstruowanej w jednym z mocakowskich pomieszczeń, można obejrzeć zbior książek, którym Jadwiga Sawicka zmieniła obwoluty, zupełnie odmieniając ich charakter. Duże namalowane litery, absurdalne, a może ironicznie nadane tytuły, przyciągają wzrok wchodzącego do tego pomieszczenia otoczonego szafami z książkami i obrazami wiszącymi na ścianach. Książki zamieniono w artefakty.
Interwencja w tradycyjnej bibliotece pokazuje, że ingerencja artysty może sprawić, że to co zwykle służy do czytania czy oglądania, może się stać przedmiotem, którego już sama obecność zmusza widza do refleksji. Jakie książki wypełniają księgozbiory zwykłych czytelników? Czy zmieniły się profile tego, co gromadzimy w domowych bibliotekach? A przede wszystkim - co czytamy, jakie książki nas interesują?
Wśród tytułów nadanych wtórnie przez Jadwigę Sawicką są aluzje do najpopularniejszych trendów książkowych. "W kremie", "Tłuszcz", "Walka płci", "Lilie", "Kury domowe", "Słodycze", "Gorzkie obiady", "Ciasta" - to tylko niektóre tytuły na okładkach na nowo stworzonych przez Jadwigę Sawicką. Mamy tu zatem jak sądzę aluzje do poradników modowo-urodowych, kulinarnych, zdrowotnych, dietetycznych, seksuologicznych... To czym zaczytują się dzisiejsi czytelnicy. Tyle że wewnątrz książki są o czym innym, i ta ich treść nie ma zupełnie żadnego znaczenia. Liczy się tylko okładka. Artystyczna okładka kusi, by zajrzeć do środka, by się przekonać co tam jest napisane... To jakby przykrywka dla czegoś kompletnie odmiennego. Artystka bawi się z widzem, umieszczając w tradycyjnej bibliotece książki, które nie służą ani do czytania, ani do zaglądania do środka, bo ich funkcja kończy się na okładce.
Wszystkie leżące na stole lub ustawione na podpórkach książki przekształcone przez Jadwigę Sawicką, łączy styl, kolor, liternictwo i lekko surrealistyczny wygląd. Ten różowawy kosmiczny mini księgozbiór odróżnia się od otoczenia i skłania do tego, aby zastanawiać się, jak się tu znalazł i jakie związki łączą go z otoczeniem. To niezwykle interesująca wystawa, która jak trafnie określa tytuł jest właściwie interwencją. Interwencją w tradycyjnie postrzeganą rolę biblioteki, ale i w funkcję książki, która coraz częściej zastępowana jest przez czytniki i różne formy internetowe. Bo czym dziś jest książka? Jedną z wielu form przekazywania napisanych treści. Bynajmniej nie jedyną. Jednak i dziś, choć istniały obawy, że zostanie wyparta przez ebooki i audiobooki, wciąż cieszy się zainteresowaniem w swej tradycyjnej papierowej formie.
Wystawa "Jadwiga Sawicka. Okładka obca książce. Interwencja w bibliotece" czynna jest do 29 października.





Komentarze
Prześlij komentarz