"Traktuję swoje obwoluty jak obrazy, maluję je patrząc na całość, na końcu dopiero owijam wokół książki" - wywiad z Jadwigą Sawicką.
W cyklu Wywiad z artystą - Jadwiga Sawicka
Artystyczne spojrzenie: W Bibliotece MOCAK-u można
obejrzeć Pani wystawę "Okładka obca książce", która ma charakter
interwencji w szacowny księgozbiór profesora Mieczysława Porębskiego. Czy znała
Pani profesora osobiście i co Pani sądzi o zbieraczach książek? Czy należy Pani
do tego grona? Wszak zmieniła Pani bez wyrzutów sumienia pierwotne obwoluty na
książkach z własnych zbiorów? Co to za książki?
Jadwiga
Sawicka: Nie znałam Mieczysława Porębskiego – nie znam także zbyt wielu
„zbieraczy książek”, jeśli rozumieć przez to kolekcjonowanie pięknie wydanych
egzemplarzy. Ale znam wiele osób czytających; przyjemnie jest wejść do czyjegoś
mieszkania, gdzie są półki zapełnione książkami, zwłaszcza jeśli rozpoznaje się wśród nich
znajome okładki, nawiązuje się od razu porozumienie. Jeśli chodzi o bibliotekę
Porębskiego w MOCAK-u to zainteresował mnie fakt, że to nie jest właśnie
„szacowny księgozbiór” tylko rodzaj podręcznej biblioteki (najważniejsze,
najcenniejsze pozycje są gdzie indziej), z różnymi popularnonaukowymi
pozycjami, potrzebnymi ciekawemu świata uczonemu; no bo trzeba pamiętać, że
jest to zbiór sprzed Internetu.
Książki,
które obkładam, należą do mnie, część to pozostałość po ojcu, więc mają jakąś
sentymentalną wartość, ale zupełnie nie interesuje mnie ich treść. Są tu także
takie, które kupiłam kiedyś sama, ale straciłam już do nich serce – nie
traktowałabym w ten sposób książek, które są dla mnie ciągle ważne.
Artystyczne
spojrzenie: Czy nie obawiała się Pani zmierzenia z tym tradycyjnym w
gruncie rzeczy miejscem, jakim jest biblioteka nieżyjącego już profesora
uniwersyteckiego, który potraktowała Pani trochę "wywrotowo",
umieszczając tam zestaw książek w nowych obwolutach, z dość niefrasobliwymi
napisami w rodzaju "We łzach", "Walka płci", a nawet
"Omamy miłości"? Czy te tytuły mają w ogóle jakiś związek z
zawartością książek, czy są użyte "na wspak"?
Jadwiga
Sawicka: No tak… dobrze się czuję wśród książek, a na ścianach są obrazy i
rysunki – to przytulne, w gruncie rzeczy, miejsce. Traktuję swoje obwoluty jak
obrazy, maluję je patrząc na całość, na końcu dopiero owijam wokół książki.
Moje tytuły nie mają związku z treścią książek, czasami tworzy się jakaś
interesująca relacja, ale to już zupełnie dodatkowy bonus. Ciekawsze jest dla
mnie to co się dzieje pomiędzy słowami na różnych obwolutach; układam książki w
zestawy, tworzą się narracje.
Artystyczne
spojrzenie: Często w swoich pracach analizuje Pani temat opakowania, stroju czy
kostiumu, na mocakowskiej wystawie tworzy Pani nowe obwoluty, kierując wzrok
widza na to co zewnętrzne, jakby chciała Pani zaprzeczyć twierdzeniu, że
"poznać książkę po okładce". Dlaczego?
Jadwiga
Sawicka: Interesuje mnie opakowanie, bo to jest to co chcemy czy decydujemy się
pokazać, a jednocześnie musi się ono dostosować do formy, którą okrywa.
Artystyczne spojrzenie: Czy zwraca Pani uwagę na to jak
wygląda książka? Co Pani sądzi o współczesnych okładkach książkowych?
Jadwiga
Sawicka: Oczywiście, że zwracam na to uwagę; nie kupiłabym książki tylko dla
urody okładki, ale mam bezinteresowną przyjemność oglądania dobrych projektów i
przykrość gdy muszę patrzeć na te
nieudane. Trudno mi się np. pogodzić z okładkami książek Eleny Ferrante (dlatego
mam je jako ebooki). Na szczęście jest
coraz więcej świetnych okładek; pod tym względem zawsze można liczyć na takie
wydawnictwa jak Karakter czy Bęc Zmiana,
Filtry czy Pauza.
Artystyczne spojrzenie: Jakie książki Pani najchętniej
czyta? Czy jest Pani zapaloną czytelniczką czy wręcz przeciwnie?
Kolekcjonuje Pani książki, np. kupując je w antykwariatach czy księgarniach?
Jadwiga Sawicka: Nie kolekcjonuję, ale one same się
kumulują... Mam raczej problem z nadmiarem; próbuję nad tym panować, kupując
ebooki i audiobooki, ale nie zawsze się to udaje. Nie mam jakiegoś ulubionego
rodzaju literatury; kieruję się intuicją, czasami jedna książka prowadzi do
drugiej, czasami zaintryguje mnie opis czy streszczenie. Trudno się oprzeć
chęci czytania i posiadania; w bibliotece nie zawsze jest to co chce się przeczytać
natychmiast. Mam ambiwalentny stosunek do książek jako obiektów i może dlatego
się nimi zajmuję.
Artystyczne spojrzenie: Czy miejsce, gdzie ułożone są w
Bibliotece MOCAK-u Pani książki, nazwijmy je "twórczo
zmodyfikowanymi", czyli stół w gabinecie profesora Porębskiego, od razu
wybrała Pani na "terytorium" prezentacji, czy też rozważała
Pani inne miejsca? Co o tym zadecydowało? Centralne położenie w pomieszczeniu?
Jadwiga Sawicka: Stół na pewno zapraszał – tym
bardziej, że zwykle leży na nim rozłożona księga bardzo „twórczo zmodyfikowana”
przez Zbigniewa Makowskiego. Bardzo to
było zachęcające, dlatego też nie miałam poczucia naruszania jakiegoś
sanktuarium, tym bardziej że moja obecność na stole jest tymczasowa. Obwoluty
także mają tą cechę, że można je usunąć.
Artystyczne spojrzenie: Czy miała już Pani wcześniej
okazję, aby dokonać interwencji w bibliotece?
Artystyczne
spojrzenie: Dziękuję, że zgodziła się Pani odpowiedzieć na moje pytania.
Rozmawiała:
Ewa Mecner
Foto: dzięki uprzejmości artystki. Fotografia cyfrowa z cyklu Nowe książki / Cała Helena, 2020

Komentarze
Prześlij komentarz