Na zdjęciu: Jadwiga Sawicka z pracą Łukasza Huculaka. Na ścianie ALEGORIA POWONIENIA Johanna Glegglera (Gloecklera) z 1621 r.
Artystyczne spojrzenie: Czy idea ruszenia "w głąb
obrazu" to pomysł, który wynika z Pani fascynacji kostiumem w kulturze na
przestrzeni dziejów?
W bardzo małym stopniu
interesuje mnie historyczny wymiar tego zagadnienia. Ale interesuje mnie
ubranie/kostium jako rodzaj opakowania na ciało – coś, co ochrania, podkreśla,
a nawet nadaje formę, jest symbolem statusu czy pozycji społecznej.
Artystyczne
spojrzenie: Jak w Pani twórczości pojawiło się zainteresowanie sztuką dawną?
Skąd ten dialog z dawnym malarstwem, jakie możemy oglądać na wystawie "W
głębi obrazu" we wrocławskim Muzeum Narodowym?
Myślę –
i mam wrażenie, że jest to pogląd wielu artystów – że jeśli chodzi o
oddziaływanie, to podział na dawną i nową sztukę jest arbitralny i
nieuzasadniony; podobnie jak podział na sztukę profesjonalną i amatorską.
Taka postawa pozornie może sugerować dezorientujący brak kryteriów albo wręcz
intelektualne lenistwo, ale te kryteria istnieją, a ich stosowanie wymaga
wrażliwości popartej wiedzą i intuicją. "Patrzymy na sztukę dawną tak, jak
inny wcześniej na nią nie patrzył" – jak pisał John Berger. To żaden
przywilej, bo z kolei nie możemy zobaczyć obrazów z innych epok oczami ich
współczesnych, nie mamy już dostępu do ich wrażliwości i wiedzy. Ale możemy
znaleźć w tych obrazach rzeczy, które są dla nas ważne dzisiaj.
Artystyczne
spojrzenie: Jaki klucz zastosowała Pani przy wyborze prac malarskich, z którymi
podjęła Pani artystyczny dialog?
Nie ma tu żadnego
systemu, a tylko intuicja. Nie ma znaczenia, czy to jest galeria wypełniona
współczesnymi nam dziełami sztuki, czy dzieła dawnych mistrzów. Czekam na
sygnał ze strony obrazu.
Artystyczne
spojrzenie: Dlaczego wykorzystała Pani formę kolażu? Czy dlatego, że uważa
Pani, iż dla współczesnego odbiorcy będzie bardziej zrozumiała?
Raczej dlatego, że wydał
mi się najbardziej odpowiedni do pokazania równoległych światów: podobne
problemy, a bardzo odmienna forma.
Artystyczne
spojrzenie: Jaki jest Pani stosunek do sztuki sakralnej, wszak wybrała Pani
dzieło przedstawiające np. "Wizję Ezechiela", czyli motyw stricte
biblijny? Czy to wciąż dobre źródło inspiracji dla artysty operującego, jak
Pani, nowoczesnymi środkami wyrazu (instalacje, kolaże)?
Jestem ateistką, a
wymiar duchowy można znaleźć w obrazach przedstawiających bardzo codzienne
tematy. Wybrałam ten obraz, bo moje oko przyciągnęła plątanina ciał, ich
dziwaczne pozy, taka przestrzenna arabeska. Miałam wrażenie oglądania makiety
ułożonej z figur wyjętych z innego kontekstu, manipulowania nimi, sprawdzania w
jaki jeszcze sposób można wypełnić przestrzeń ciałami. Dramatyzm wizji proroka
Ezechiela: dolina wysuszonych kości, które oblekają się na nowo w ciała –
wydaje mi się pretekstem do stworzenia tej kompozycji. Ale może to także sposób
na radzenie sobie z grozą sytuacji, która nas przerasta. Mnie ten kontrast
przyciągnął i skłonił do fotograficznych inscenizacji.
Artystyczne
spojrzenie: Jakie są Pani związki z Wrocławiem, bo przecież urodziła się Pani w
Przemyślu, a wykłada w Instytucie Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego?
No tak... Mieszkam w
Przemyślu, ale na szczęście w sztuce nie ma regionalizacji. Pracując nad
różnymi projektami sami tworzymy nowe związki: międzymiastowe i międzynarodowe.
Artystyczne
spojrzenie: Projekt " W głębi obrazu" powstał jako reakcja na
pojawienie się pandemii, a co za tym idzie na lockdown. Czy czas ten był dla
Pani okresem wzmożonej aktywności artystycznej, czy też twórczo jałowym?
Jeśli
nie znaleźliśmy się w sytuacji zagrożenia życia czy walki o fizyczne
przetrwanie – to sztuka daje możliwość refleksji i pozwala przetrwać trudne
czasy. To sprawdza się także w czasie pandemii.
Artystyczne
spojrzenie: Dziękuję, że zgodziła się Pani odpowiedzieć na moje pytania.
Rozmawiała:
Ewa Mecner
Foto:
dzięki uprzejmości Muzeum Narodowego we Wrocławiu

Komentarze
Prześlij komentarz