Przejdź do głównej zawartości

"Rzeźba na meblościankę" w Królikarni


 


Ceramiczne pingwiny, małpy, gazele, ryby, siłacze i seksbomby powszechnie zdobiły meblościanki w polskich mieszkaniach przez niemal cały okres PRL-u. Te niewielkie rzeźby zrobiły furorę w Polsce i za granicą i do dziś budzą zachwyt miłośników designu. 

Wystawa w Muzeum Rzeźby w Królikarni pokazuje ich prototypy, opracowane w połowie lat 50. XX wieku w Zakładzie Ceramiki i Szkła Instytutu Wzornictwa Przemysłowego (IWP) w Warszawie, skąd potem trafiły do masowej produkcji. To pierwsza tak szeroka prezentacja zbioru z kolekcji Muzeum: można zobaczyć aż 152 figurki. 

W historii polskiego wzornictwa wyraźnie zapisało się powołanie w 1950 roku Instytutu Wzornictwa Przemysłowego. Powstawały tam projekty mebli, tkanin i odzieży, a od 1955 roku – ceramiki, która niebawem miała na dobre rozgościć się na meblościankach w całej Polsce i wyznaczać nowoczesne trendy. Wzory figurek tworzyli w IWP rzeźbiarze: Henryk Jędrasiak, Mieczysław Naruszewicz, Hanna Orthwein i Lubomir Tomaszewski razem z zespołem wykwalifikowanych techników, technologów i modelarzy. Projekty miały mieć wymiar praktyczny: prototypy trafiały do masowej produkcji w fabrykach w całym kraju. W latach 1956– 1965 IWP opracował ok. 140 modeli w różnych wariantach dekoracyjnych. 

Styl rzeźb ceramicznych w IWP przeszedł ewolucję: od form realistycznych, wyposażonych w ozdobne detale, po uproszczone i syntetyczne. Twórcy bazowali na naturalnych właściwościach porcelany i metodach produkcji masowej. Rzeźby były modelowane miękko i pozbawione płaszczyzn z ostrymi kantami, a ich powierzchnię szkliwiono. Optymalizowano formę i unikano elementów wystających, podatnych na zniekształcenia podczas wypalania. Wykluczono też drobne i delikatne elementy ze względu na kruchość materiału, a także doklejane – dla skrócenia czasu produkcji i uniknięcia konieczności retuszu. Na kształt nowej estetyki wpłynęły m.in. rozprzestrzeniające się w wyniku odwilży międzynarodowe prądy w sztuce i wzornictwie, w tym modernizm organiczny oraz organiczna abstrakcja inspirowana twórczością Henry’ego Moore’a. 

Główną inspiracją dla twórców figurek był świat fauny wszystkich kontynentów, a podstawowym założeniem formalnym – synteza, polegająca na uproszczeniu kształtu przy jednoczesnym zaakcentowaniu typowej cechy modela. Wśród figurek pojawia się m.in. czapla z charakterystycznie wygiętą szyją czy zając z czujnie nastawionymi uszami. Artyści z IWP potęgowali w ten sposób nastrój i podkreślali charakter przedstawienia, rezygnując równocześnie z anatomicznej dokładności. W ramach tej koncepcji stosowali szeroki wachlarz rzeźbiarskiego warsztatu, jak rozbicie bryły za pomocą ażuru, kontrastowanie małych i dużych elementów, eksperymenty z formą otwartą charakterystyczne dla Tomaszewskiego, dynamizowanie kompozycji nagłymi zmianami kierunków przez Naruszewicza, kompozycje kinetyczne składające się z dwóch rozłącznych elementów w pracach Jędrasiaka, a także rozwijanie falujących, strzelistych form u Orthwein. 

Rzeźbiarze zajęli się także opracowaniem dekoracji malarskiej dla powstających figurek. Kreowali ją przede wszystkim w powiązaniu z kompozycją, a nie treścią przedstawienia. To z kolei powodowało odrealnienie koloru i rysunku. Artyści podążali za luźnym skojarzeniem, nawiązywali do naturalnego środowiska życia danego gatunku lub sięgali po abstrakcję. Decydowali się na swobodne malarskie traktowanie plamy barwnej lub kompozycje graficzne operujące kreską, rysowane kolorem na białym bądź barwnym tle. Dla swoich projektów przewidzieli technikę ręcznego malowania lub natrysku wybieranego. 

Inspiracjami dla przedstawień postaci ludzkich stały się ówczesna prasa, film, a także uliczna i kawiarniana moda. Wpływy te widać m.in. w satyrycznych, stereotypowo ujętych siłaczach oraz seksbombach, które mają wysoko upięte kucyki i mocny makijaż. Zdarzało się, że projektanci opracowywali po kilka wariantów danej dekoracji. Do swojego repertuaru włączyli też przedstawienia pozaeuropejskich kultur i grup etnicznych, upowszechnianych w prasie tamtych czasów. Figury ludzkie są reprezentowane dużo rzadziej od zwierzęcych. 

Ceramiczne prototypy IWP spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem już na premierze na Międzynarodowych Targach Poznańskich w 1957 roku. Praca nabiera wtedy rozmachu, a większość modeli zostaje skierowana do produkcji masowej. Figurki produkują zakłady porcelany w całym kraju, m.in. „Ćmielów”, „Włocławek” i „Pruszków”. Zakłady wdrażają też własne projekty dekoracji oraz modele jedynie inspirowane prototypami z Instytutu. Małe, ceramiczne figurki szybko zdobywają uznanie nabywców, szczególnie wśród młodego pokolenia. Zna je niemal każdy, stają się symbolem nowego stylu życia. Dopełniają aranżacji wnętrz mieszkań i domów, powszechnie trafiają na półki, szafki, regały i meblościanki. 

Porcelanowe figurki z biegiem czasu zyskały rangę cenionych obiektów kolekcjonerskich. Obecnie znajdują się w najważniejszych kolekcjach muzealnych w Polsce, są również cenione przez kolekcjonerów prywatnych. W 1978 roku w ramach przekazu założycielskiego wyjątkowa kolekcja obejmująca aż 237 prototypów rzeźb ceramicznych powstałych w latach 1956–1965 w Zakładzie Ceramiki i Szkła IWP trafia do Zbiorów Wzornictwa Muzeum Narodowego w Warszawie. Prezentowana wystawa po raz pierwszy ukazuje ją w tak szerokiej odsłonie. 

Wystawę „Rzeźba na meblościankę” dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Partnerem wystawy jest Instytut Wzornictwa Przemysłowego.


Wystawa w Muzeum Rzeźby im. Xawerego Dunikowskiego w Królikarni RZEŹBA NA MEBLOŚCIANKĘ  czynna jest  od 14 maja  do  25 października 2026  


(mat.pras.)

Foto: dzięki uprzejmości MNW

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wystawa "Przestrzenie" w Zachęcie - zapowiedź

Wojciech Fangor, Stanisław Zamecznik, Ewa Partum, Zdzisław Jurkiewicz, Maria  Pinińska-Bereś, Teresa Kelm i Zygmunt Krauze — prace tych i innych klasyków  polskiej sztuki współczesnej zobaczyć można będzie na przekrojowej wystawie Przestrzenie  w Zachęcie — Narodowej Galerii Sztuki. Wystawa "Przestrzenie" przybliży ważne zjawisko w sztuce drugiej połowy XX wieku, w którym  tworzywem i tematem realizacji łączących różne media stała się przestrzeń. Termin  environment (ang. — otoczenie) wyprzedza o kilka dekad pojęcie instalacji artystycznej  i charakteryzuje wykreowane przez twórców „światy”, w których zmysły widza poddawane  są działaniu różnych bodźców. Będzie to opowieść o artystycznych eksperymentach, w których  malarstwo łączy się z architekturą, dźwiękiem i działaniami performatywnymi.  W ramach wystawy prezentowanych będzie pięć rekonstrukcji historycznych realizacji  environment, powstałych ponad pół wieku temu — w tym trzy pokaza...

Czekając na SALOME w Operze Wrocławskiej, czyli premiery i zapowiedzi

Na czerwcowej konferencji prasowej w Operze Wrocławskiej zapowiedziane zostały premiery (4 operowe, 2 baletowe) zaplanowane na nadchodzący sezon 2025/2026 oraz spektakle upamiętniające wybitne, lecz nieżyjące już postacie związane z wrocławską Operą: Ewę Czermak ( koncert 30 sierpnia) i Macieja  Krzysztyniaka (8 października).  W latach 1988-2015 Ewa Czermak wykreowała na deskach wrocławskiej sceny wiele pamiętnych ról. Widzowie do dziś wspominają jej sopran liryczny z takich kreacji jak Micaela (Carmen), Mimi (Cyganeria), Hanna (Straszny Dwór), Desdemona (Otello), Pamina (Czarodziejski Flet), Agata (Wolny Strzelec), Zuzanna (Wesele Figara) i wielu innych. B yła również pedagogiem, profesorem wokalistyki na Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu, gdzie kształciła studentów odnoszących dziś sukcesy na operowych scenach w kraju i za granicą. To właśnie ich występy usłyszymy w trakcie koncertu. Ponadto na skrzypcach towarzyszyć im będzie syn solistki, Adam Czerma...

Rozpakowanie polsko-białoruskiej historii

"Un-packing" to sztuka białoruskiego dramaturga Mikity Iłynczyka  zainspirowana książką Anety  Prymaki-Oniszk "Kamienie musiały polecieć. Wymazywana przeszłość Podlasia". Wieloznaczną, pełną podtekstów, mrocznych  odniesień  do autentycznych historii Podlasia political fiction, wyreżyserowała  Katarzyna Kalwat bardzo subtelnie prowadząc aktorów i tych z zespołu Wrocławskiego Teatru Współczesnego i tych warszawskich (spektakl powstał w koprodukcji z Teatrem Dramatycznym imienia Gustawa Holoubka w Warszawie).  Tytułowe rozpakowywanie rozgrywa się w "tiktokowym domku" posłanki Joanny Jachimczuk  (Ewelina Paszke-Lowitzsch), która nagrywa tu spot wyborczy z uchodźcami w tle; choć powinni być w roli głównej, to jednak sprowadzeni są przez nieco nieogarniętą polityczkę do roli milczących obserwatorów, którzy przez długi czas po prostu siedzą i czekają. Scena zastawiona jest kartonami. Nawet łóżko jest wykonane z kartonów, a uchodźcy są niczym przedmioty porzu...