Przejdź do głównej zawartości

Dzieci nie chcą spać, chcą żyć




Na Scenie na Strychu Wrocławskiego Teatru Współczesnego 25 października odbyła się prapremiera nagrodzonej na VI Konkursie Dramaturgicznym STREFY KONTAKTU sztuki "Strefa O" autorstwa i w reżyserii Magdaleny Drab. "Mocno" zagrana, z pełną dramatyzmu muzyką Alberta Pyśka i poruszającymi rolami Miłosza Pietruskiego (Ojciec), Liny Wosik (Matka) oraz nagrodzonej wielkimi brawami młodziutkiej Patrycji Płaczek (Dziewczynka), z zaskakująco sadystyczną rolą Mariusza Bąkowskiego (Człowiek profesjonalny) i podstępną Ewą Niemotko (Człowiek obrzydliwie przemiły) to opowieść o rodzinie, która dostała się w tryby machiny biurokratycznej i unieruchomiona w obcym państwie uwikłała się w pętlę czasu, zmagając się z represjami, pozbawieniem dobytku oraz dziwnym stanem zaśnięcia, w jaki zapadła ich córka. I chociaż "dzieci nie chcą spać, ale żyć", Dziewczynka podobnie jak wielu małych uchodźców ucieka przed traumatyczną rzeczywistością w sen. Spektakl bardzo ważny, wnikliwie badający współczesne niezawinione traumy. Zagrany w konwencji surrealistycznego koszmaru i z mocno wybrzmiewającymi problemami, o których rzadko się mówi w kontekście dzieci.

Mimo kosmicznego tytułu (mnie skojarzył się z zoną z filmu "Stalker" Andrieja Tarkowskiego) spektakl "Strefa O" zaczyna się jak baśń z powtarzającymi się słowami: "Dawno, dawno temu"... Tyle że to nie baśń i bohaterowie tak swojej sytuacji nie postrzegają. Zamiast zatem Króla, Królowej i Królewny w pałacu, mamy parę współczesnych pięknych trzydziestoletnich, utalentowanych, wykształconych i zamożnych, którzy wygodnie sobie żyją w pięknym, bezpiecznym domu z antywłamaniowymi szybami. Mają też dwójkę dzieci - małą, śliczną i inteligentną dziewczynkę o blond włosach i niemowlaka (w spektaklu jego personifikacją jest szmaciana kukła). I żyliby sobie spokojnie wychowując i rozpieszczając potomstwo, gdyby nie zmiana sytuacji w kraju, gdzie mieszkają. To co prawda fikcyjny kraj, ale możemy wyobrazić sobie dowolne państwo, z którego mieszkańcy w wyniku zmiany sytuacji politycznej, działań wojennych czy represji, muszą uciekać. Przemieścić się do innego kraju, gdzie panują inne zwyczaje i gdzie nikt na nich nie czeka, i właściwie nie bardzo wiadomo, co z nimi zrobić. W dodatku muszą się rozłączyć. Tatuś narażając się na tortury zostaje, żeby bronić dobytku, co mu się raczej marnie udaje, a Mama z dziećmi wyjeżdża. Nagle uciekinierka z małymi dziećmi staje się uchodźczynią i musi prosić/żebrać o azyl, choć nie bardzo wie jak to skutecznie zrobić, żeby przekonać urzędników, że oni tylko chcą żyć/przeżyć. Nic więcej. Chcą żyć.

Zamiast tego wpadają w pętlę czasu, w powtarzalność scen rodem z sennego koszmaru, w którym po przebudzeniu wszystko zaczyna się od początku. Nikt ich nie rozumie i nikt nie wykazuje krzty empatii - spotyka ich jedynie pogarda i odmowy; jedna za drugą. Najgorzej znosi to Dziewczynka - w spektaklu grająca tę postać Patrycja Płaczek cały czas milczy. Słyszymy tylko jej słowa nagrane na video niczym wewnętrzny przerażonego głos dziecka, które udaje, że wszystko jest normalnie. We śnie chroni się przed potworną rzeczywistością, w której wrogiem jest nawet nauczycielka z nowej szkoły.

"Jestem zerem", przyznaje po jakimś czasie Tatuś, gdy oprawcy demolują mu dom. Matka traci ciążę. Poraniony Synek jest operowany przez lekarkę z kraju, do którego przybyli. To fikcyjne kraje, ale nie fikcyjne sytuacje. Starania o jakąkolwiek pracę w państwie, gdzie jest to trudne nawet dla mieszkańców, nie odnoszą skutku. W dodatku ciągle pada śnieg. Na scenie śnieg jest na centralnie usytuowanym stole i pod nim, ale też na monitorach, gdzie oglądają to wszystko postacie o twarzach pomalowanych na żółto z jokerowym czarnym uśmieszkiem. Groteskowym niczym parodia emoji wyrażającego zadowolenie, spokój i beztroskę. Te twarze ze "Strefy O"są jak z upiornego snu. Groźne, bo mają władzę.

W "Strefie O" jest wiele elementów symbolicznych. Stół, który zwykle służy porozumieniu, zgodzie, sprzyja jednoczeniu rodziny, staje się tu miejscem upokarzania przez urzędników. Oświetlenie i scenografia są niemal monochromatyczne, zimne, zaśnieżone, a momentami - gdy światło gaśnie - straszne. "Gdy rozum śpi, budzą się upiory", można by było przywołać tytuł grafiki Goyi z cyklu "Okropności wojny". W dodatku Dziewczynka zapada w długotrwały sen. Jakby nie chciała się obudzić. Symboliczna jest też jak sądzę czerwona kurtka, którą rodzice przykrywają Dziewczynkę, a potem sami się w nią owijają. To symbol niezawinionego cierpienia, bólu, którego doświadcza cała rodzina, ale najmocniej odczuwa to Dziewczynka. Przywodzi na myśl Dziewczynkę w czerwonym płaszczyku z filmu "Lista Schindlera" S.Spielberga - ofiarę tragicznej sytuacji, w której się znalazła. W "Strefie O" w pewnym momencie Matka zostaje sama z dziećmi i tę nieszczęsną czerwoną kurtkę chce "przehandlować" tym, którzy jej tak radzą, tyle że oni sami wcale nie chcą przyjąć tego symbolu cierpienia. Z ich strony to po prostu okrutny żart, bo w gruncie rzeczy gardzą Matką i tym co robi, aby przeżyć.

Podczas spektaklu widzowie siedzą w rzędach wokół wielkiego stołu, przy którym rozgrywa się akcja. Widz jest częścią spektaklu, jest włączony we współodczuwanie, w niewygodność sytuacji, którą chociaż może sobie wyobrazić, to jednak nie musi jej naprawdę przeżywać, bo przecież za chwilę spektakl się skończy i choć winda w teatrze zawiezie go w dół (tak jak w "Strefie O"), ale potem wyjdzie z budynku i wszystko się skończy. Dla osób, o których traktował reportaż Doroty Borodaj "Dzieci śpią ze strachu. Co roku ponad 100 dzieci uchodźców zapada w śpiączkę", jaki zainspirował Magdalenę Drab, a właściwie zdjęcie "Przebudzenie" Tomasza Kaczora ilustrujące tekst, to osobisty koszmar, w którym tkwią nieustannie.

Foto: Filip Wierzbicki

Realizatorzy

reżyseria Magdalena Drab 
scenografia, kostiumy, światło Marcin Chlanda 
muzyka Albert Pyśk 
choreografia Jakub Lewandowski 
video Bartosz Bulanda, współpraca Jan Almashan 
inspicjentka Katarzyna Krajewit
asystent reżyserki Maciej Kowalczyk
realizacja światła Daniel Piastowski
realizacja dźwięku Kacper Dubicki
realizacja video Agnieszka Piesiewicz
charakteryzacja Iwona Barlik-Grech

Obsada

Dziewczynka Patrycja Płaczek
Matka Lina Wosik
głos Dziewczynki Patrycja Płaczek
Ojciec Miłosz Pietruski 
Człowiek profesjonalny Mariusz Bąkowski 
Człowiek na stażu Maciej Kowalczyk 
Człowiek obrzydliwie przemiły Ewa Niemotko 
Człowiek zatroskany Beata Rakowska 
Człowiek od brudnej roboty Tadeusz Ratuszniak 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jubileuszowa premiera we Wrocławskim Teatrze Lalek – zapowiedź

    2026 to dla Wrocławskiego Teatru Lalek bardzo ważny – jubileuszowy – rok, w którym obchodzone jest 80-lecie WTL. Teatr chce uczcić nie tylko  swoją długą historię jako instytucji, lecz przede wszystkim osiem dekad ciągłego rozwoju, konsekwentnego budowania programu  artystycznego i pracy na rzecz misji edukacyjnej i społecznej.  Premiera „Wyobraź sobie…” wraz z uroczystą Galą i otwarciem 8. Przeglądu Nowego Teatru dla Dzieci to kluczowe wydarzenia obchodów. Ten jubileuszowy program ma być przede wszystkim spotkaniem: mieszkańców Wrocławia, obecnych i byłych pracowników, współpracowników i przyjaciół  Wrocławskiego Teatru Lalek, a także przedstawicieli władz oraz zaproszonych gości.  W trakcie uroczystej Gali zostaną uhonorowani pracownicy, których wieloletni wysiłek i zaangażowanie stworzyły fundamenty artystycznej tożsamości teatru. O spektaklu: WYOBRAŹ SOBIE... adresowany jest dla dzieci powyżej 9 roku życia. W zapowiedzi spektaklu czytamy:...

„Natchnienie jest czymś ulotnym” – wywiad z krakowską malarką Ewą Kutermak-Madej

Artystyczne spojrzenie: Pochodzi Pani z rodziny artystycznej, czy zawsze wiedziała Pani, że będzie malarką?  Nie chciała się Pani zbuntować? Ewa Kutermak-Madej: Rzeczywiście pochodzę z rodziny artystycznej. Mój ojciec był pedagogiem ASP. Uczył rysunku i malarstwa na Wydziale Architektury Wnętrz ASP w Krakowie. Nie wyznaczało to jednak moich przyszłych wyborów. Od wczesnego dzieciństwa towarzyszyłam Tatusiowi, dzierżąc szkicownik, w wypadach na łono natury i biorąc udział w plenerach, które prowadził dla studentów. Zapełnione szkicowniki nie były początkiem dalszej drogi.  Od 4 roku życia brałam udział w teatrzyku, który prowadził znany aktor Jan Niwiński. Z tej „stajni” wyrośli znani aktorzy Monika Niemczyk, Ryszard Filipski, poetka Halina Poświatowska, Mietek Grąbka, Anna Dymna, Jan Frycz.   Nie zdecydowałam się na tę drogę pomimo albo dlatego, że w wieku 9 lat zagrałam główną rolę w „Cudzie w Alabamie” w Starym Teatrze. Świadomie myśląc o przebytyc...

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...