Rewolucja według designerów

Efektom pracy uznanych speców  pracujących w reklamie trudno się oprzeć. Ludzie rzadko potrafią nie ulegać urokowi  produktów, które często, gdyby nie reklama, uznaliby za kompletnie bezużyteczne. Sposób w jaki oddziałuje na nas reklama telewizyjna czy prasowa był już przedmiotem wielu badań i wielu dyskusji. Jako anegdotkę przytoczyć tu mogę historię zaprzyjaźnionego ze mną designera, który choć sam "wie jak to działa", oglądając reklamy robione przez włoskich speców od kulinariów ulega im do tego stopnia, iż widząc  wspaniale oświetlone "obrazki"  włoskiego makaronu  seksownie nawijane na widelec przez piękną Włoszkę, która do tego z gracją popija wino z kryształowego kieliszka, pędzi do supermarketu i kupuje kolejne penne czy canneloni i gdy je potem gotuje nie może się nadziwić, że nie są ani tak dobre jak to wyglądało w reklamie ani tak ładnie nie wyglądają na talerzu.
Dobra kampania reklamowa jest w stanie wypromować każdy produkt, niezależnie od jego wartości. Niektórzy  artyści wypowiadają się o pracy w reklamie jako o złu koniecznym ("bo tam się zarabia prawdziwe pieniądze") albo też jako o czymś co niszczy  prawdziwą sztukę. Jakkolwiek by na to nie patrzeć, reklama jest wszechobecna i dotyka wszelkich sfer naszego życia.
Od kilku lat jednak można zaobserwować jak specjaliści od designu, reklamy i marketingu zaczynają poza swoją zawodową pracą zajmować się "drugą stroną medalu" - zaprzęgając swoje umiejętności do twórczości bliższej działaniom aktywistów, dziennikarzy czy ekologów. Owocem takich akcji mających na celu uświadomienie ludziom tego jak bardzo i jak łatwo ulegają reklamowym sztuczkom i jak przez to stają się nieludzcy jest wystawa "Rezolucje. Projektowanie zmian", której pierwsza odsłona miała miejsce w Holandii w ubiegłym roku, a obecnie prezentowana jest w galerii Design we Wrocławiu.
Kuratorzy Dennis Ehlbers i Sven Ehmann zgromadzili tu realizacje różnych grup projektanckich - od Studio Smack z Holandii, poprzez Center for Urban  Pedagogy z USA i Made in Peace Factory z Izraela. Można tu prześledzić fikcyjną kampanię reklamującą obuwie wykonane ze skóry rzadkiego, będącego na wyginięciu  gatunku ryby, a także obejrzeć jak  amerykańscy bezdomni  stają się nośnikami reklam. Są tu gry i książki, projekty kampanii i deklaracje donosicielskie, które na wzór oryginalnych amsterdamskich druków, zostały stworzone po to, aby pokazać ludziom jak daleko można się posunąć, aby oczyścić okolicę z nielegalnych imigrantów.
Wystawa ta wymaga poświęcenia nieco więcej czasu - obejrzenia filmików, przeczytania komentarzy i zastanowienia się nad tym jakim potworem stał się człowiek współczesny, skoro za normalne uważa istnienie ugrupowań, które wykorzystują do zabijania dzieci (Kony), sankcjonują posiadanie broni i   terroryzm. Szokujące było dla mnie obejrzenie prezentowanej na wystawie książki poświęconej ikonografii i rytuałom istniejących w Stanach Zjednoczonych organizacji terrorystycznych. Nie miałam pojęcia, że jest ich aż tyle.  Szokująca jest również plansza "Drone survival guide" Rubena Patera  z przedstawieniami różnych rodzajów dronów, która służy do rozpoznawania tych śmiercionośnych maszyn, a przy tym pełni też funkcję ochronną, bo można się nią owinąć - a że jest wykonana ze specjalnego rodzaju materiału,  sprawia, że jest się pod tym niewidocznym.
Ekspozycja prezentuje rewolucyjne podejście do designu, który pokazuje nam te aspekty życia człowieka współczesnego, które zwykle bywają pomijane w komercyjnych reklamach. Bezdomność, nielegalni imigranci, wykorzystywanie dzieci, bombardowanie ludności cywilnej krajów, w których toczy się wojna, terroryzm i broń... Wszystkie te elementy, które składają się na współczesną rzeczywistość w różnych zakątkach naszego globu, a których próżno byłoby szukać w telewizyjnych reklamach produktów spożywczych, bestsellerowych książek , gier czy zabawek. Warto obejrzeć i warto przemyśleć wiele z tych projektów.
Ekspozycja czynna będzie do 4 lipca.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wystawa Abakanowicz w Wałbrzychu

„Określiłabym siebie raczej jako peintre-graveur” – wywiad z krakowską artystką Agnieszką Łakomą.

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem