WARTO ZOBACZYĆ, odcinek poświęcony Karpaczowi


Jesienią warto wybrać się w Karkonosze, do Karpacza, niewielkiej miejscowości u stóp góry Śnieżki. Jedną z najczęściej odwiedzanych atrakcji jest tam świątynia Wang usytuowana w górnej części miasta. Kościół ewangelicki przeniesiono tu w 1842 roku z norweskiego miasteczka Vang. Wykonany został z sosnowych bali bez użycia gwoździ (zastosowano tzw. złącze ciesielskie). To najstarszy drewniany kościół w Polsce, a właściwie najstarsze są te jego części, które są oryginalne, czyli pochodzą z pierwotnej świątyni zbudowanej  nad norweskim jeziorem Vangsmjøsa (cztery kolumny we wnętrzu, portale i rzeźbione lwy). Pozostałe fragmenty - krużganki, wieże, okna w krużgankach i w ścianach wewnętrznych, rozpadły się tuż po transporcie i trzeba je było zrekonstruować na podstawie zachowanych rysunków. Kościółki takie budowano licznie  w Norwegii między X a XII wiekiem. Odzwierciedlały typowo skandynawskie pomieszanie chrześcijaństwa z pogańskimi wierzeniami Wikingów. Szacuje się iż było ich około tysiąca. Wiele z nich spłonęło w latach 90. XX wieku, podczas fali podpaleń (prawdopodobnie o podłożu satanistycznym), jaka przeszła przez Norwegię. Jednym z podpalaczy był Varg Vickernes, kontrowersyjny muzyk blackmetalowy, twórca Burzum, współpracujący z takimi kapelami jak Meyhem, Darkthrone czy Old Funeral. Współpraca z Meyhem zakończyła się tragedią. Varg wokalistę Meyhema, Euronymousa, zabił, i tuż po tym... sfotografował (motyw ten pojawia się w jednym z odcinków  amerykańskiego serialu "Kości" nawiązującego do cyklu powieści Kathy Reichs). Vickernes przyczynił się do spalenia 3  norweskich kościółków (m.in. podpalił  świątynię Fantoft w Fana). Do dziś w krajach skandynawskich zachowało się ich tylko 28. Wszystkie były wykonane z drewna, najczęściej jednonawowe, o prostej konstrukcji, a na dachach umieszczone miały rzeźbione wizerunki lwów. Kościółek w Karpaczu wygląda jak bliźniak świątyń jakie zachowały się na terenie Skanii. Umieszczony jest dość wysoko w górach i tuż nad nim znajduje się wejście do Karkonoskiego Parku Narodowego, skąd szlaki wiodą w górę, ku Śnieżce. Kiedyś można było wejść tam bezpłatnie - obecnie trzeba wykupić bilet, by ruszyć w góry.


Obok świątyni Wang mieści się mały cmentarzyk, na którym spoczywa m.in.  sławny założyciel Wrocławskiego Teatru Pantomimy Henryk Tomaszewski oraz jeszcze sławniejszy poeta Tadeusz Różewicz, który zmarł kilka miesięcy temu, we Wrocławiu, lecz na mocy testamentu  jego prochy przeniesiono na cmentarz przy Wangu. Henryk Tomaszewski  stworzył w Karpaczu Średnim Muzeum Zabawek, które kilka lat temu można było zwiedzać, schodząc z Karpacza Górnego i podziwiając przy tym fantastyczne górskie widoki. W 2012 roku muzeum to przeniesiono na sam dół Karpacza, do odremontowanego budynku od dawna nieczynnego już dworca kolejowego, gdzie kolekcja ta ma więcej miejsca i gdzie można za niewielką opłatą oglądać zbierane przez mistrza pantomimy lalki i inne zabawki, dla których baśniową scenografię wykreował współpracujący z Tomaszewskim przy prawdziwych spektaklach Kazimierz Wiśniak. Porcelanowe damy, woskowe niemieckie anioły, czeskie lale z liści kukurydzy, gliniane staruszki z Holandii, krakowskie szopki i mnóstwo innych eksponatów, których jest około 2 tysięcy i z którymi wiąże się mnóstwo historyjek, jak choćby ta o zabawce kupionej za pokaz pantomimy w wykonaniu samego Tomaszewskiego  na paryskiej ulicy, czy o miłości od pierwszego wejrzenia do weneckiej lalki, od której twórca kolekcji nie mógł  oderwać oczu i która kosztowała go znaczną część honorarium za występy w Italii. Zabawki kolekcjonowane od 1967 roku w latach 90. XX wieku  trafiły do Karpacza, po tym jak  władze Wrocławia nie zgodziły się przyjąć kolekcji i nie znalazły miejsca na ekspozycję. Za to ówczesny burmistrz Karpacza z radością przygarnął w 1994 roku zbiór zabawek i, jak się wkrótce okazało, był to strzał w dziesiątkę, gdyż w tym małym górskim miasteczku tłumnie odwiedzanym  przez wiekowych niemieckich turystów i rodziny z dziećmi z Wrocławia i okolic, brakowało takiego miejsca, gdzie można byłoby pójść podczas  paskudnej pogody  i zatopić się w innym świecie.
Ciekawe wystawy czasowe można obejrzeć również w Muzeum Sportu i Turystyki, gdzie obecnie gości wystawa fotografii. Budynek od początku przeznaczony był na cele muzealne - został zbudowany w latach 1932-1936. Dla publiczności otwarty został po II wojnie światowej.

Warto również zwrócić uwagę na Dom Morgensterna, czyli dom Pod Bocianami, gdzie dawniej mieszkał malarz pejzażysta  Carl Ernst Morgenstern (1847-1928), zwany królem pocztówek, gdyż specjalizował się widoczkach karkonoskich, które przyniosły mu sławę i pieniądze. Dom ten mieści się nieopodal Kruczych Skał, przy ul. Curie- Skłodowskiej i niestety można podziwiać jedynie jego fasadę z rzeźbami bocianów.

Miejscem, które warto odwiedzić jest również galeria  sztuki Cavaletto, mieszcząca się przy Akwaparku. Otwarto tam ostatnio wystawę prac warszawskiej artystki Malwiny de Brade.



Komentarze

  1. No to w takim razie już mam plan na jesień. Dzięki za podsunięcie propozycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, w Karkonoszach nie tylko przyroda jest piękna, a w samym Karpaczu i okolicach jest co oglądać.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem

"Kostium jest także ubiorem" - wywiad z krakowską artystką Dorotą Morawetz

Z wizytą w pracowni - Iwona Ornatowska-Semkowicz i Paulina Semkowicz