Posty

Marilyn Monroe we Wrocławiu

Kim jest Marilyn Monroe chyba nikomu nie trzeba wyjaśniać. Norma Jeane Mortenson, bo tak brzmiało jej prawdziwe imię i nazwisko, po nieszczęśliwym dzieciństwie (ojciec zginął w wypadku gdy  przyszła MM miała 3 lata, matka montażystka filmowa cierpiała na schizofrenię) spędzonym głównie w rodzinach zastępczych, przedwczesnym małżeństwie zawartym w wieku 16 lat, zrobiła karierę jako modelka  reklamująca kostiumy kąpielowe, a  później  została gwiazdą takich filmowych bestsellerów jak "Mężczyźni wolą blondynki", "Jak poślubić milionera", "Słomiany wdowiec" czy "Książę i aktoreczka". Cierpiąca na depresje, nadużywająca leków i alkoholu aktorka w jednym z najbardziej znanych filmów "Pół żartem, pół serio" do białej gorączki doprowadzała ekipę swoimi spóźnieniami i dublami, o których krążyły legendy. Reżyser Billy Wilder  z powodu MM dostawał  rozstroju nerwowego, o czym po latach z rozbawieniem, ale i nostalgią wspominał  jej f...

Zstąpienie do..., czyli o Przejściu Jerzego Kaliny

Przejście, czyli grupa rzeźbiarska, która stanęła w 2005 roku  na skrzyżowaniu ulic Piłsudskiego i Świdnickiej we Wrocławiu, wzorowana jest na instalacji  Przejście - pomnik anonimowego przechodnia, która ustawiona została w Warszawie w 1977 roku. Jej autorem był Jerzy Kalina, urodzony w 1944 roku w Garwolinie rzeźbiarz, performer, scenograf, twórca witraży i filmów animowanych, który w 1971 r. ukończył warszawską ASP na wydziale malarstwa u Stefana Gierowskiego. Wrocławskie "Przejście" to dwie grupy, składające się z rzeźb przedstawiających  zwykłych ludzi, w zwykłych ubraniach (niektórym przypominają stroje z lat 50., a nie te z połowy lat 70.) usytuowanych po obu stronach skrzyżowania, "pod Arkadami". Postacie zatrzymane w ruchu, spieszące dokądś i w tym biegu zatrzymane. Zapadające się w chodnik. Nie zwracające uwagi na otoczenie. W zaślepieniu zmierzające do celu. Czy tak bardzo różnią się od dzisiejszych przechodniów goniących do pracy z torbami...

Modry Tarasewicza

Leon Tarasewicz urodził się w  1957 roku we wsi Waliły koło Gródka na Podlasiu. Jest Białorusinem. W dzieciństwie odwiedzał cerkiew w Gródku, w której mógł oglądać sakralne dzieła Jerzego Nowosielskiego.  W 1984 roku ukończył studia na warszawskiej ASP i wrócił w rodzinne strony. Nie zaprzestał malowania, a wręcz przeciwnie. Malarstwo zdominowało jego obrazy do tego stopnia, że z tych obrazów... wyszło i zaczęło panoszyć się w jego instalacjach. Farba i wielkie pomalowane w charakterystyczne paski konstrukcje - na poły rzeźbiarskie, na poły architektoniczne stały się znakiem firmowym Tarasewicza. Jego realizacje można obejrzeć w różnych zakątkach świata - w USA, Izraelu, Korei, Niemczech i Polsce. Od pewnego czasu "pasiastą" instalację mogą oglądać mieszkańcy Krakowa i turyści, którzy przyjechali do stolicy Małopolski i odwiedzają  Gmach Główny Muzeum Narodowego. Podobnie jest w Katowicach. W nowej siedzibie Muzeum Śląskiego jeszcze przez kilka miesięcy stać...

Fangorowe fale we Wrocławiu

Wojciech Fangor od lat urzeka mnie swoimi kompozycjami - wielkimi kołami o rozmytych krawędziach, wibrującymi falami jak barwne ślady duchów przemykają przez obrazy i  niemal op-artowskimi dziełami, które w swoich czasach były tak szalone i "oczopląsowe" jak u teoretyka op-artu Victora Vasarely'ego. We wrocławskim Muzeum Narodowym obejrzeć można ekspozycję niemal 100 dzieł Wojciecha Fangora, które powstały na przestrzeni  70 lat. Najwcześniejsza praca datowana jest na koniec lat 40. Z 1948 roku pochodzi portret Einsteina (źródło zdjęcia: strona internetowa zpap.wroclaw.pl). Ostatnie prace  powstały w 2012 roku. Wojciech Fangor jest  co prawda żyjącym klasykiem, ale wciąż zaskakuje żywą wyobraźnią i zmiennością fascynacji. W sztuce tego urodzonego w Warszawie 1922 roku, a więc obecnie 92-letniego artysty sporo jest eksperymentów, świeżości spojrzenia na abstrakcję i  zabawy z klasykami. Autorzy wystawy starali się pokazać wszystkie rodzaje aktywno...

O turbanach, Osmanach i sułtance Roksolanie

Wymyślne nakrycia głowy, turbany  i wzorzyste kilimy. Portrety, zbroje,  osmańskie monety i ceramika. Imperium Osmańskie w czasach renesansu pokazane przez  ówczesnych malarzy, grafików i twórców przedmiotów codziennego użytku. Znakomici artyści -  Gentile Bellini, Tycjan (a właściwie jego warsztat), Albrecht Dürer , Hans Memling. I mistrz renesansowego  portretu  Marcin Kober (nadworny malarz polskiego króla Stefana Batorego). Wszystko to zobaczyć można na wystawie "Ottomania. Osmański Orient w sztuce renesansu" w krakowskim Muzeum Narodowym. Zgromadzono tu 150 eksponatów z 60 muzeów i kolekcji. Wystawa przygotowana we współpracy z brukselskim  BOZAR jest częścią dużego międzynarodowego projektu "Ottomans & Europeans: Reflecting on five centuries of cultural relations". Dla miłośników cieszącego się ogromnym powodzeniem  tureckiego serialu "Wspaniałe stulecie", którego akcja toczy się w roku 1520, kiedy to w Imperium Osmańs...

Nowe Muzeum Śląskie w Katowicach

W Katowicach otwarto nową siedzibę Muzeum Śląskiego, która powstała w wyniku  rewitalizacji terenów pokopalnianych, dzięki czemu udało się  stworzyć  przestrzeń do ekspozycji niemałych zbiorów lokalnych, w tym także Centrum Scenografii Polskiej. Kiedy kilka miesięcy temu oglądałam w jednym ze szklanych pawilonów wystawę "Metropolis" i widziałam jak ogromna jest przestrzeń do zagospodarowania, byłam raczej sceptycznie nastawiona do idei powstania muzeum w tym miejscu. Niektórzy twierdzili wówczas, że na to odludzie nikt nie przyjdzie, chyba że z sąsiednich Bogucic. Pojawiały się nawet głosy, że te szklane domki (rozbudowane świetliki naziemne dzięki którym dzienne oświetlenie dociera do wielu niżej położonych partii muzeum ) wyglądają jak pieczarkarnia, a pokopalnianych budynków nie da się wyremontować na planowane na czerwiec otwarcie. Obawy te okazały się płonne. Wszystko udało się może nie idealnie, bo kompleks muzealny nie jest jeszcze skończony, ale cał...

Poeta w muzeum, czyli o papieżu awangardy i jego czasach

W warszawskim Muzeum Narodowym trwa ekspozycja  poświęcona poecie, krytykowi literackiemu  i wydawcy, Tadeuszowi Peiperowi. Zapomnianemu już trochę twórcy awangardowego pisma Zwrotnica, na łamach którego opublikował swój manifest "Miasto, masa, maszyna" (1922), głoszący kult cywilizacji wielkomiejskiej, wspaniałości wynikającej z rozwoju techniki i siły tkwiącej w masowych działaniach. W tym znaczeniu był Peiper prorokiem (określenie papież awangardy wydaje mi się nieco przesadne, bardzie pasuje chyba do Salvadora Dali), zapowiadającym literaturę ostatnich lat - od  modnego od pewnego czasu steampunk, czy popularnych w latach 80. filmów futurystycznych, którym patronuje "Łowca androidów" Ridleya Scotta, a nawet zabawy ortografią  animowanego polskiego serialu dla dorosłych "Włatcy móch". W Zwrotnicy  swoje wiersze umieszczali tacy poeci jak Julian Przyboś, Jan Brzękowski czy Jalu Kurek. Peiper, którego chyba próżno dziś szukać na lekcjach w s...