Przejdź do głównej zawartości

Tamara Łempicka – elegancka celebrytka epoki art deco

 


Tamara Łempicka, malarka, elegantka, zmysłowa femme fatale, zagadkowa i tajemnicza artystka, brylująca w latach 20. i 30. XX wieku na paryskich salonach. Kobieta, którą dziś można by uznać za wyrafinowaną celebrytkę, potrafiła umiejętnie podkręcać zainteresowanie własną osobą. Przyrównywana do wielkich gwiazd filmowych, kochała kobiety i wychodziła za mąż za mężczyzn. Portretowała swoją córkę Kizette, ale i seksownie modelki, takie jak jak zmysłowa Rafaela, którą spotkała w Ogrodzie Luksemburskim w Paryżu. Miewała romanse i bywała bohaterką skandali obyczajowych. Przyrównywana do Grety Garbo, mnie kojarzy się raczej z biseksualną, wyjątkowo elegancką Marleną Dietrich.
Tamara Łempicka zarabiała na portretach przedstawicieli bohemy artystycznej, milionerów i śmietanki towarzyskiej. Kreowała się i kusiła stylem, niepowtarzalnym i charakterystycznym, a przy tym doskonale znała osiągnięcia dawnych mistrzów, których obrazy wnikliwie studiowała w Luwrze. Portrecistka, której obrazy dziś osiągają gigantyczne sumy na aukcjach, nieczęsto gościła w ostatnich latach w polskich muzeach, choć tegoroczna  wystawa "Łempicka w podróży" w Muzeum Narodowym w Lublinie przyciągnęła ponad 90 tysięcy zwiedzających. 


Najnowsza ekspozycja "Łempicka" w Muzeum Narodowym w Krakowie to pokaz 35 obrazów i fotografii zorganizowany we współpracy z Tamara de Lempicka Estate. Przedstawicielki sławnej, nieżyjącej od 1980 roku, malarki (zmarła w zapomnieniu w  Cuernavaca w Meksyku) - wnuczka artystki Marisa Łempicka i prawnuczka Victoria -  przybyły do Krakowa i na pokazie prasowym można się było przekonać jak bardzo podobne są do słynnej malarki. 
Zjawiskowo piękna Tamara urodziła się prawdopodobnie ok. 1898 roku (a być może dwa lata wcześniej), może w Warszawie, jak twierdziła z uporem, a może w Petersburgu. Z Rosji uciekła do Paryża, gdzie zaczęła się jej wielka kariera. Uważała się za Polkę i ze swoją córką Marią Krystyną, zwaną Kizette rozmawiała i kłóciła się po polsku.


Na wystawie w Muzeum Narodowym w Krakowie możemy obejrzeć najbardziej znane portrety pędzla Tamary Łempickiej, ale też nigdy niepokazywane obrazy z kolekcji prywatnych oraz z francuskich i amerykańskich muzeów. Warto zwrócić uwagę na niesamowitą aranżację wystawy na pierwszym piętrze krakowskiego muzeum, gdzie z ciemności, zza cieniutkich sznureczków zwisających z sufitu w formie zasłon wyłaniają się obrazy o nasyconych, żywych kolorach. Niektóre zaskoczyły mnie rozmiarami, gdyż oglądając je wcześniej wirtualnie, nie sądziłam, że jedne są tak małe, a inne tak duże (zwłaszcza niedokończony portret pierwszego męża Tamary Łempickiej, Tadeusza, wydawał mi się zawsze niewielki). Portrety kobiecych postaci prezentowane są obok  martwych natur, które wyglądają jak dzieła dawnych mistrzów holenderskich czy hiszpańskich, a także aktów, takich jak legerowska piękność leżąca nago w obrazie, który ledwo mieści tę zmysłową postać ułożoną w erotycznej pozie.


To Rafaela, modelka, którą Łempicka uważała za najpiękniejszą kobietę świata. Na wystawie zaskakują też prace powojenne, abstrakcyjne, wzorzyste, awangardowe, które w ogóle nie przypominają tego malarstwa Łempickiej, które po wojnie stanowiło przedmiot pożądania kolekcjonerów.


Są tu też obrazy szpachlowe, zupełnie odmienne od stylu art deco, którego Łempicka była najbardziej charakterystyczną i reprezentatywną przedstawicielką. W drugiej sali przywołany został  świat fotograficznych kreacji, których bohaterką jest Łempicka. Te zamawiane u wybitnych i topowych  w owym czasie fotografów sesje, ukazują zmysłową, niesamowicie wystylizowaną blondynkę w wytwornym kapeluszu z woalką , futrze lub kosztownej sukni, przybierającą pozy niczym gwiazda filmowa. Łempicką można też obejrzeć w filmie, puszczanym w sali z fotografiami, w której podobnie jak w sali z obrazami na czarnych ścianach umieszczono wypowiedzi artystki. Słychać tu dźwięki muzyki i śpiew Suzy Solidor ("Mon Secret") kojarzący się z dekadencką epoką automobilowych wyścigów, rautów, pięknych kobiet, wyjazdów na narty do luksusowych kurortów i całego tego blichtru, który opisał tak doskonale F. F. Fitzgerald w "Wielkim Gatsby'm". Ten świat, zmieciony z powierzchni ziemi przez II wojnę światową, uosabia sama Łempicka i jej malarstwo. Warto je zobaczyć na żywo. W Krakowie. 

Wystawa czynna do 12 marca 2023 roku 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jubileuszowa premiera we Wrocławskim Teatrze Lalek – zapowiedź

    2026 to dla Wrocławskiego Teatru Lalek bardzo ważny – jubileuszowy – rok, w którym obchodzone jest 80-lecie WTL. Teatr chce uczcić nie tylko  swoją długą historię jako instytucji, lecz przede wszystkim osiem dekad ciągłego rozwoju, konsekwentnego budowania programu  artystycznego i pracy na rzecz misji edukacyjnej i społecznej.  Premiera „Wyobraź sobie…” wraz z uroczystą Galą i otwarciem 8. Przeglądu Nowego Teatru dla Dzieci to kluczowe wydarzenia obchodów. Ten jubileuszowy program ma być przede wszystkim spotkaniem: mieszkańców Wrocławia, obecnych i byłych pracowników, współpracowników i przyjaciół  Wrocławskiego Teatru Lalek, a także przedstawicieli władz oraz zaproszonych gości.  W trakcie uroczystej Gali zostaną uhonorowani pracownicy, których wieloletni wysiłek i zaangażowanie stworzyły fundamenty artystycznej tożsamości teatru. O spektaklu: WYOBRAŹ SOBIE... adresowany jest dla dzieci powyżej 9 roku życia. W zapowiedzi spektaklu czytamy:...

„Natchnienie jest czymś ulotnym” – wywiad z krakowską malarką Ewą Kutermak-Madej

Artystyczne spojrzenie: Pochodzi Pani z rodziny artystycznej, czy zawsze wiedziała Pani, że będzie malarką?  Nie chciała się Pani zbuntować? Ewa Kutermak-Madej: Rzeczywiście pochodzę z rodziny artystycznej. Mój ojciec był pedagogiem ASP. Uczył rysunku i malarstwa na Wydziale Architektury Wnętrz ASP w Krakowie. Nie wyznaczało to jednak moich przyszłych wyborów. Od wczesnego dzieciństwa towarzyszyłam Tatusiowi, dzierżąc szkicownik, w wypadach na łono natury i biorąc udział w plenerach, które prowadził dla studentów. Zapełnione szkicowniki nie były początkiem dalszej drogi.  Od 4 roku życia brałam udział w teatrzyku, który prowadził znany aktor Jan Niwiński. Z tej „stajni” wyrośli znani aktorzy Monika Niemczyk, Ryszard Filipski, poetka Halina Poświatowska, Mietek Grąbka, Anna Dymna, Jan Frycz.   Nie zdecydowałam się na tę drogę pomimo albo dlatego, że w wieku 9 lat zagrałam główną rolę w „Cudzie w Alabamie” w Starym Teatrze. Świadomie myśląc o przebytyc...

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...