Przejdź do głównej zawartości

WARTO ZOBACZYĆ w polskich galeriach i muzeach, odc.33




Po kilkumiesięcznej przerwie wraca cykl WARTO ZOBACZYĆ w polskich galeriach i muzeach. Już po raz 33  polecam 5 najciekawszych polskich wystaw. Po raz ostatni pisałam o najlepszej piątce wystawienniczej w lutym. Potem zaczęło się zamykanie wystaw i wszystko przeniosło się do internetu. Wrzesień jednak obfituje w ciekawe ekspozycje, które warto zobaczyć na żywo. W Warszawie trwa pierwsza wystawa obrazów niedocenionego malarza epoki manieryzmu, czyli Tomasza Dolabelli, którego 22 obrazy można podziwiać w salach Zamku Królewskiego do 6 grudnia ("Dolabella.Wenecki malarz Wazów"). Oprócz dzieł włoskiego mistrza, który wywarł znaczący wpływ na polskie malarstwo barokowe, na wystawie obejrzeć można prace innych malarzy weneckich  oraz rzemiosło artystyczne tego czasu.
W warszawskim Muzeum Narodowym czynna jest obszerna prezentacja naszych polskich malarskich arcydzieł, z których nie wszystkie są dobrze znane miłośnikom sztuki. W takim zestawie i w takim "natężeniu" dobrej sztuki sprzed dwóch wieków pokazywane są w Polsce chyba po raz pierwszy. 

Foto: mat.pras. MNW 

Warszawska odsłona ekspozycji pokazywanej już wcześniej we Francji w Louvre Lens nosi tytuł "Polska. Siła obrazu". Jest nieco mniejsza niż wystawa francuska (w Lens pokazywano 124 obrazy, w Warszawie 105). To nagromadzenie wielkich nazwisk polskiego malarstwa XIX wieku, bo są tu prezentowane dzieła takich  klasyków jak Matejko, Wyspiański czy Malczewski, których obrazy zostały posegregowane według wątków i tematów interesujących artystów w owych czasach. Dla fanów malarstwa ekspozycja ta jest ciekawym spojrzeniem na to co w polskiej sztuce XIX w. najbardziej znane i podziwiane. Aby obejrzeć tę ekspozycję trzeba się trochę pośpieszyć, bo czynna będzie w Muzeum Narodowym w Warszawie tylko do 20 grudnia, choć potem będzie jeszcze okazja, by zwiedzić ją w Poznaniu.

 Jednak w tym odcinku cyklu WARTO ZOBACZYĆ zapraszam do Krakowa, bo wszystkie polecane przeze mnie do obejrzenia we wrześniu wystawy czynne są w tutejszych galeriach.

Foto: Beata Zuba

Tygodniowa, a więc niezwykle krótka, lecz niezmiernie interesująca, jest wystawa indywidualna krakowskiej artystki Beaty Zuba, która prezentowana jest w miejscu, z którym żegnamy się już jako z centrum wystawienniczym, czyli w Tytano, mieszczącym się przy ulicy Dolnych Młynów 12. Wystawa "open the door, open your mind before your close forever" Beaty Zuba to przegląd motywów pojawiających się w jej pracach od lat. Są tam wspaniale zaaranżowane w postindustrialnym wnętrzu monumentalne prace przedstawiające góry - wielką miłość artystki, wciąż na nowo odkrywaną i równie piękną co niebezpieczną, jednak równie wielkie wrażenie robi także cykl drzwi i schodów, które  mają charakter podobny nieco jak malarstwo iluzjonistyczne - wiodą nas do miejsc, których tak naprawdę nie ma, a właściwie są niewidoczne, bo ukryte we wnętrzu i wspomnieniach patrzącego. Warto też zwrócić uwagę na niezwykle wyrafinowaną kolorystykę i na fragmentaryczność uwiecznionego przez Beatę Zuba świata, do którego artystka wskazuje nam wejście. Ekspozycja pokazuje jak łatwo dzięki przemyślanej aranżacji można zmienić wielką halę, gdzie dawniej znajdowała się fabryka wyrobów tytoniowych, w nowoczesną, awangardową galerię. Wielka szkoda, że to miejsce odchodzi w przeszłość i znika z mapy artystycznych przedsięwzięć Krakowa. Wystawa Beaty Zuba czynna jest tylko do 25 września.


Drugą z polecanych przeze mnie do obejrzenia wystaw jest najnowsza prezentacja obrazów Władysława Szyszko o nieco perwersyjnym tytule "Gallina i po-śladki". Na wystawie zobaczymy zachwycające zielonookie piękności, odziane w dekoracyjne szaty, przyozdobione klejnotami i fantazyjnymi, baśniowymi nakryciami głowy, ale i  charakterystyczne dla tego artysty motywy. To trzeba obejrzeć, bo  Władysław Szyszko to niezwykle oryginalny twórca, który erudycyjnie bawi się historią sztuki i mistrzowsko żongluje motywami znanymi ze swej wcześniejszej twórczości. Przeplata to co erotyczne (słynne pupy zdobione klejnotami niczym tatuażami, przypominają rokokowe pośladki malowane przez Bouchera w XVIII wieku) i  poetyckie, z tym co przewrotnie polityczne i nam najbliższe. Nie mogło tu wszak zabraknąć odniesień do czasów pandemii, czyli maseczek, ukrywających twarze posągowych dam. Ta wystawa czynna jest jeszcze do 2 października w galerii Floriańska 22.

Foto: galeria Artemis


Trzecia z ekspozycji krakowskich, które warto odwiedzić to prezentacja 25 olśniewających, intrygujących nieco zmysłowych prac Jana Dobkowskiego w galerii Artemis. Zanurzone w błękicie postacie mające się ku sobie, nieco abstrakcyjne i bardziej aluzyjne niż dosłowne, pełne są miłości, nostalgii i marzycielskiego uroku, charakterystycznego dla tego artysty. Doskonałe malarstwo, w którym to co widać i to czego można się domyślić, pozostaje w pełnej prawdziwego piękna symbiozie. Niewielka sala galeryjna to dobre tło dla onirycznych rozważań artysty o stosunkach międzyludzkich, metaforycznie przedstawionych na wystawie, której już sam tytuł jest sugestywny. Te "Obrazy magiczne" można oglądać przy ulicy Poselskiej 15 do 17 października.


We wrześniu warto również wybrać się na Łobzowską 3, do Galerii "Pryzmat", gdzie miłośnicy grafiki obejrzeć mogą  szóstą odsłonę cyklu Grafika i Czas "Forma i rytm". To fragment zbioru prac graficznych ZPAP Okręgu Krakowskiego, kolekcji, która powstawała sukcesywnie od lat 50. XX wieku i stanowi ciekawy dokument tendencji i zmieniających się stylów w polskiej grafice. Na wystawie kuratorowanej przez znakomitą krakowską artystkę Ewę Gołogórską obejrzeć można prace takich twórców jak: Marek Batorski, Andrzej Bednarczyk, Stefan Berdak, Andrzej Bębenek, Stanisław Cholewa, Marcin Cziomer, Jerzy Dmitruk, Agnieszka Dutka, Teresa B. Frodyma, Walenty Gabrysiak, Joanna Gałecka, Agata Głogowska, Antoni Haska, Jerzy Hura, Alina Kalczyńska, Hieronim Kozłowski, Agnieszka Kucia, Ingrid Ledent, Zbigniew Lutomski, Agnieszka Łakoma, Ewelina Małysa, Aleksander Nitka, Gabriela Morawetz, Ryszard Otręba, Monika Pałka, Jan Pamuła, Leonard Pędziałek, Rafał Pytel, Jerzy Romaniuk, Marek Sajduk, Anna Siek, Wiesław Skiniński, Mira Skoczek-Wojnicka, Witold Skulicz, Małgorzata Stachurska, Magda Szczęśniak, Iwona Urban, Marta Wojnicka, Adam Wsiołkowski i Jacek Zaborski. Specjalnie podaję nazwiska tych grafików, by uświadomić jak różnorodne stylistycznie prace pokazywane są na tej ekspozycji, jak różnym poszukiwaniom oddawali się twórcy z różnych pokoleń. Szósta odsłona kolekcji ZPAP "Sztuka i czas" czynna będzie do końca września. Wstęp na wystawę jest wolny. 


Foto: Archiwum Galerii Zderzak


Ostatnia z polecanych do oglądania we wrześniu wystaw to mistrzowski duet w galerii Zderzak, która przeniosła się w sierpniu z Floriańskiej na Aleję Słowackiego 58\10. Intrygujący pokaz zestawiający abstrakcyjne malarstwo warszawskiego klasyka Stefana Gierowskiego i nieżyjącego już artystę słynącego z projektowania wysmakowanych kolorystycznie szkieł, czyli Zbigniewa Horbowego. Ekspozycja "Stefan Gierowski. Zbigniew Horbowy. Zauberberg" czynna jest do 22 października, tylko po wcześniejszym umówieniu telefonicznym lub mailowym. Wstęp wolny.


Kolejny odcinek cyklu WARTO ZOBACZYĆ ukaże się pod koniec października.





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wystawa "Przestrzenie" w Zachęcie - zapowiedź

Wojciech Fangor, Stanisław Zamecznik, Ewa Partum, Zdzisław Jurkiewicz, Maria  Pinińska-Bereś, Teresa Kelm i Zygmunt Krauze — prace tych i innych klasyków  polskiej sztuki współczesnej zobaczyć można będzie na przekrojowej wystawie Przestrzenie  w Zachęcie — Narodowej Galerii Sztuki. Wystawa "Przestrzenie" przybliży ważne zjawisko w sztuce drugiej połowy XX wieku, w którym  tworzywem i tematem realizacji łączących różne media stała się przestrzeń. Termin  environment (ang. — otoczenie) wyprzedza o kilka dekad pojęcie instalacji artystycznej  i charakteryzuje wykreowane przez twórców „światy”, w których zmysły widza poddawane  są działaniu różnych bodźców. Będzie to opowieść o artystycznych eksperymentach, w których  malarstwo łączy się z architekturą, dźwiękiem i działaniami performatywnymi.  W ramach wystawy prezentowanych będzie pięć rekonstrukcji historycznych realizacji  environment, powstałych ponad pół wieku temu — w tym trzy pokaza...

Czekając na SALOME w Operze Wrocławskiej, czyli premiery i zapowiedzi

Na czerwcowej konferencji prasowej w Operze Wrocławskiej zapowiedziane zostały premiery (4 operowe, 2 baletowe) zaplanowane na nadchodzący sezon 2025/2026 oraz spektakle upamiętniające wybitne, lecz nieżyjące już postacie związane z wrocławską Operą: Ewę Czermak ( koncert 30 sierpnia) i Macieja  Krzysztyniaka (8 października).  W latach 1988-2015 Ewa Czermak wykreowała na deskach wrocławskiej sceny wiele pamiętnych ról. Widzowie do dziś wspominają jej sopran liryczny z takich kreacji jak Micaela (Carmen), Mimi (Cyganeria), Hanna (Straszny Dwór), Desdemona (Otello), Pamina (Czarodziejski Flet), Agata (Wolny Strzelec), Zuzanna (Wesele Figara) i wielu innych. B yła również pedagogiem, profesorem wokalistyki na Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu, gdzie kształciła studentów odnoszących dziś sukcesy na operowych scenach w kraju i za granicą. To właśnie ich występy usłyszymy w trakcie koncertu. Ponadto na skrzypcach towarzyszyć im będzie syn solistki, Adam Czerma...

Rozpakowanie polsko-białoruskiej historii

"Un-packing" to sztuka białoruskiego dramaturga Mikity Iłynczyka  zainspirowana książką Anety  Prymaki-Oniszk "Kamienie musiały polecieć. Wymazywana przeszłość Podlasia". Wieloznaczną, pełną podtekstów, mrocznych  odniesień  do autentycznych historii Podlasia political fiction, wyreżyserowała  Katarzyna Kalwat bardzo subtelnie prowadząc aktorów i tych z zespołu Wrocławskiego Teatru Współczesnego i tych warszawskich (spektakl powstał w koprodukcji z Teatrem Dramatycznym imienia Gustawa Holoubka w Warszawie).  Tytułowe rozpakowywanie rozgrywa się w "tiktokowym domku" posłanki Joanny Jachimczuk  (Ewelina Paszke-Lowitzsch), która nagrywa tu spot wyborczy z uchodźcami w tle; choć powinni być w roli głównej, to jednak sprowadzeni są przez nieco nieogarniętą polityczkę do roli milczących obserwatorów, którzy przez długi czas po prostu siedzą i czekają. Scena zastawiona jest kartonami. Nawet łóżko jest wykonane z kartonów, a uchodźcy są niczym przedmioty porzu...