Przejdź do głównej zawartości

O rysunkach i rzeźbach Marii Niewiadomskiej



Na najnowszej wystawie prac krakowskiej artystki Marii Niewiadomskiej "Obecność" w galerii Floriańska 22 prezentowany jest cykl postaci 3D "Naskórek rzeźby". Na próżno szukać tu doskonałych harmonijnych posągów, którymi zafascynowana jest artystka i które, jak "Dyskobol" Myrona czy "Doryforos" Polikleta stanowią punkt wyjścia do jej refleksji nad ideałem ludzkiego ciała. Prace Marii Niewiadomskiej są raczej artystycznym komentarzem do degeneracji współczesnego piękna, dążenia do iluzorycznej doskonałości człowieka naszych czasów,  dokonującego nie zawsze przemyślanych ulepszeń i metamorfoz, a także nie zawsze udanych rekonstrukcji związanych z leczeniem chorób cywilizacyjnych.
W rzeźbach Marii Niewiadomskiej widać nie tylko echa oddziaływania antycznych rzeźb (Grupa Laokoona, Nike z Samotraki, Wenus z Milo), ale też nawiązania do eksperymentów rzeźbiarskich podejmowanych przez takich twórców współczesnych, jak Niki de Saint Phalle, Anthony Gormley, Jaume Plensa czy Magdalena Abakanowicz.
Doskonałość i piękno tak podziwiane w naszych czasach zapatrzonych w sfotoszopowane sylwetki celebrytów, ma swoje drugie dno, którym chorobliwie ekscytujemy się, patrząc na wynaturzone twarze gwiazd filmowych, które przesadziły z operacjami plastycznymi.
Maria Niewiadomska swoje rzeźby wzbogaca kolorowymi korkami, które tworzą na ich powierzchni coś w rodzaju skorupy, pancerza ochronnego. Postacie te są zdeformowanymi korpusami, chimerami bez twarzy, ciałami niekompletnymi, zatrzymanymi w ruchu, jakby starożytne posągi pochylone lub skręcone, pozbawiono właściwego im piękna i harmonii, zostawiając jedynie ułomność.
Te mutanty, zawierające w warstwie formalnej pewne aluzje do prac Magdaleny Abakanowicz (por. "Mutanty" z Pawilonu Czterech Kopuł we Wrocławiu), mają w sobie coś z połączenia cech człowieka i zwierzęcia, zdegenerowanego, chorego jak środowisko, w którym żyje. To postacie ze świata, który stworzyliśmy my sami, niszcząc naszą planetę i jej naturalne piękno.
Ustawione w galeryjnej sali rzeźby Marii Niewiadomskiej są raczej bezkształtne, niemal amorficzne, ale nie przekraczają granic abstrakcji.


Kolor nadaje ich kończynom drastyczności - czerwień, niebieski, zielony lub biały korkowy pancerz, niczym pancerz łuskowca, czyli zwierzęcia, które podobno było pośrednim między nietoperzem a człowiekiem nosicielem koronowirusa, który niedawno pojawił się w Chinach i przeraził cały świat. Łuskowca, który co prawda jest pod ochroną, ale od lat przemytnicy organizują na niego nielegalne polowania, bo jego mięso stanowi wyjątkowy przysmak, a łuski wykorzystywane są w tradycyjnej chińskiej medycynie.
Rzeźby Marii Niewiadomskiej wpisują się w nurt proekologiczny w sztuce współczesnej. Pokazują postacie oblepione plastikiem i zdeformowane, przekształcające się w coś potwornego i nieznanego. W wielu z nich dostrzec można znieruchomiałe wężowe sploty przypominające te z antycznej Grupy Laokoona. Zatrzymane w ruchu wyglądają jak podczas odwróconego procesu ewolucji - od człowieka do płaza czy gada.


Oprócz obiektów rzeźbiarskich, wykorzystujących nietradycyjne materiały, takie jak tkanina czy nakrętki z plastikowych butelek do napojów, na wystawie w galerii Floriańska 22, możemy obejrzeć serię rysunków, w większości czarno-białych, w których artystka bada różne ujęcia postaci ludzkiej, pochylonej, skręconej, obracanej na różne sposoby, pozbawionej zindywidualizowanych rysów, bezwłosej. Postaci na tych rysunkach wyglądają jak tańczące figurki, upadające w rozpaczy, z bólu zwijające się niczym giętkie miękkie plastelinowe ludziki, w każdej chwili mogące przybrać inną formę lub się rozpaść, zamieniając się w bezkształtną masę. W rysunkach tych krakowska artystka analizuje możliwości ludzkiego ciała, to jak łatwo może się przeobrazić, za sprawą uczuć, choroby, cierpienia.
Ta wystawa ma znaczący tytuł OBECNOŚĆ. Głównym jej tematem jest ludzka  cielesność, z towarzyszącą jej ułomnością, podatnością na zranienie.
Człowiek powoli i nieubłaganie staje się mutantem, dziwaczną chimerą, którą niewiele dzieli od upadku. Jeszcze podtrzymuje się podłoża, jeszcze nakłada na siebie barwny strój, ale za moment stanie się potworem. Obecność człowieka na ziemi staje się coraz bardziej niszcząca, zarówno dla natury, która go otacza, jak i dla niego samego. Tytułowa obecność jest więc niebezpieczna, bo może doprowadzić do śmierci, zarówno naszej planety jak i jej mieszkańców.

Wystawa czynna jest do 27 lutego.

Ekspozycja pod patronatem

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...

Wystawa "Przestrzenie" w Zachęcie - zapowiedź

Wojciech Fangor, Stanisław Zamecznik, Ewa Partum, Zdzisław Jurkiewicz, Maria  Pinińska-Bereś, Teresa Kelm i Zygmunt Krauze — prace tych i innych klasyków  polskiej sztuki współczesnej zobaczyć można będzie na przekrojowej wystawie Przestrzenie  w Zachęcie — Narodowej Galerii Sztuki. Wystawa "Przestrzenie" przybliży ważne zjawisko w sztuce drugiej połowy XX wieku, w którym  tworzywem i tematem realizacji łączących różne media stała się przestrzeń. Termin  environment (ang. — otoczenie) wyprzedza o kilka dekad pojęcie instalacji artystycznej  i charakteryzuje wykreowane przez twórców „światy”, w których zmysły widza poddawane  są działaniu różnych bodźców. Będzie to opowieść o artystycznych eksperymentach, w których  malarstwo łączy się z architekturą, dźwiękiem i działaniami performatywnymi.  W ramach wystawy prezentowanych będzie pięć rekonstrukcji historycznych realizacji  environment, powstałych ponad pół wieku temu — w tym trzy pokaza...

Czekając na SALOME w Operze Wrocławskiej, czyli premiery i zapowiedzi

Na czerwcowej konferencji prasowej w Operze Wrocławskiej zapowiedziane zostały premiery (4 operowe, 2 baletowe) zaplanowane na nadchodzący sezon 2025/2026 oraz spektakle upamiętniające wybitne, lecz nieżyjące już postacie związane z wrocławską Operą: Ewę Czermak ( koncert 30 sierpnia) i Macieja  Krzysztyniaka (8 października).  W latach 1988-2015 Ewa Czermak wykreowała na deskach wrocławskiej sceny wiele pamiętnych ról. Widzowie do dziś wspominają jej sopran liryczny z takich kreacji jak Micaela (Carmen), Mimi (Cyganeria), Hanna (Straszny Dwór), Desdemona (Otello), Pamina (Czarodziejski Flet), Agata (Wolny Strzelec), Zuzanna (Wesele Figara) i wielu innych. B yła również pedagogiem, profesorem wokalistyki na Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu, gdzie kształciła studentów odnoszących dziś sukcesy na operowych scenach w kraju i za granicą. To właśnie ich występy usłyszymy w trakcie koncertu. Ponadto na skrzypcach towarzyszyć im będzie syn solistki, Adam Czerma...