WARTO ZOBACZYĆ w muzeach i galeriach, odc.18


W październikowym odcinku cyklu WARTO ZOBACZYĆ chciałabym zachęcić was do obejrzenia wystaw sztuki najnowszej, które prezentowane są w salach muzeów w Krakowie i Katowicach.
Na pierwszą z nich warto się wybrać do Krakowa, do MOCAKu, gdzie otwarto kilka dni temu aż 7 nowych ekspozycji. Jedną z najciekawszych jest wystawa "Karol Marks vs Moby Dick. Analiza formy i rozbiórka idei" Krzysztofa M.Bednarskiego. Ta retrospektywna, ogromna ekspozycja rzeźb i obiektów wypełniająca kilka pomieszczeń muzealnych, wychodząca także poza sale wystawiennicze (różowa fontanna składająca się z głów Karola Marksa), to ekspozycja nie tylko do oglądania, ale i do słuchania. Kręcące się wielkie mobydickowe obiekty wydają dźwięki niczym statki zabłąkane na morzu w wieczornej mgle. Oprócz gładkich jak u Brancusiego rzeźb mamy poszarpane, poskręcane jak żelastwo kompozycje przypominające wraki pozostałe z rozbitych łodzi. Kojarzona negatywnie i politycznie potępiana obecnie postać Karola Marksa sprowokowała warszawskiego artystę do kompletnie szalonych pomysłów - od taczek, w których są umieszczone świecące marksowe oblicza, po łyżwy wbite w marksowe głowy, a nawet całkiem atrakcyjne wizualnie doniczki, w których zasadzono prawdziwe rośliny. Niczym Andy Warhol, który uwieczniał zbrodniarzy w swoich popartowskich barwnych litografiach, Krzysztof M.Bednarski pokazuje twórcę marksizmu z innej perspektywy, unieszkodliwiając niejako przerażający wizerunek, obalając mit i "poważną" prezentację autora "Kapitału".
Wystawa czynna do  24 marca 2019 r. Wstęp płatny (poza wtorkiem).


Druga niezwykła ekspozycja, choć o zupełnie odmiennym charakterze to "Język kwiatów" japońskiego artysty Akiry Inumaru, również prezentowana w gmachu krakowskiego MOCAKu. Artysta pokazuje tu 3 cykle: "Podwójny", "Błędne ogniki" oraz "Tęcza roślin". Do wykonania prac wykorzystał kwiaty z rodziny astrowatych (kosmosy), dopuszczając ingerencję światła słonecznego. Wystawa "Język kwiatów" tworzy miejsce, w którym można się wyciszyć, przyglądając się jak życiodajne światło może także powodować obumieranie roślin i niszczenie form żywych i przechodzących w formy artystyczne, a także swoistą symbiozę sztuki i natury, z których ta pierwsza czerpie inspirację. Wystawa czynna do 17  marca 2019 r. Wstęp płatny (poza wtorkiem).

Trzecia z polecanych przeze mnie ekspozycji czynna jest w galerii ARTEMIS w Krakowie. "Laboratorium-ciało" to pokaz prac rysunkowych i graficznych krakowskiej artystki Małgorzaty Stachurskiej, w której analizuje ona ludzkie wnętrze, prezentując powiększone formy, jakie można oglądać pod mikroskopem. To z czego się składamy "w środku" prezentowane w galeryjnej sali rodzi w oglądającym pytanie o to jacy jesteśmy, skąd się wywodzimy, jaka jest geneza naszego istnienia. Wykonane techniką mezzotinty prace pokazują nasze ciało z zupełnie innej perspektywy w skali mikro, o której w życiu codziennym, w zdrowiu, nie myślimy i dopiero, podczas badań uświadamiamy sobie własną kruchość i śmiertelność. Ta metafizyczna wystawa skłania do zadumy i zastanowienia się nad swoim życiem. Ujęte w formy mandali komórki, tkanki czy narządy pokazują też jak fascynującym mechanizmem jest ludzkie ciało. Wystawa czynna do 20 listopada. Wstęp wolny.
Na kolejne polecane przeze mnie ekspozycje warto wybrać się o Katowic.
W galerii Rondo Sztuki w Katowicach obejrzeć można ekspozycję "Umiejscowienie" Romana Nowotarskiego prezentującą wybór obrazów z ostatnich 40. lat malarza pochodzącego z Zabrza, wieloletniego profesora Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach oraz film dokumentalny Macieja Zborka o jego twórczości, prezentowany w małej salce w galerii.


Industrialne, odrealnione obrazy, weduty miejskie, podwórka, bramy, okna i podwórka nie mają swoich odpowiedników w rzeczywistości. Są kreacją artysty, który w dzieciństwie przeżył doświadczenie wysiedlenia z rodzinnej  Worochoty na Huculszczyźnie, by po wędrówce osiąść na Śląsku, w Zabrzu i zamieszkać w wieżowcu, na ostatnim piętrze.
Obrazy pokazujące niemal jak w pittora metafisica (Giorgio de Chirico) oniryczny Śląsk, zainspirowany miejscami ukrytymi obecnie w zapyziałych podwórkach, w dzielnicach familoków nie odremontowanych, ze starymi szyldami, w otoczeniu, gdzie właściwie wszystko jest nowoczesne w należącym do katowickiej ASP Rondzie Sztuki, które jest nowoczesnym budynkiem nieopodal Spodka i nowoczesnego biurowca, który zastąpił dawny budynek dyrekcji PKP, i gdzie dalej za nowoczesnym gmachem NOSPRu buduje się nowe obiekty zasłaniające obecnie równie nowoczesne szklane świetliki Muzeum Śląskiego. Wystawa Romana Nowotarskiego  czynna jest do 10 listopada, wstęp wolny.
Ostatnią z ekspozycji jakie polecam można obejrzeć w pobliskim Muzeum Śląskim. To pokonkursowa wystawa  10. edycji Triennale Grafiki Polskiej, na której Grand Prix zdobyła młodziutka graficzka z Katowic Barbara Jura i to za pracę, odwołującą się i do tradycji sztuki graficznej i do ekologii (degradacja środowiska naturalnego).


Sama wystawa jest interesująca także z uwagi na niezwykle aktualny charakter - oprócz technik tradycyjnie kojarzonych z grafiką, możemy obejrzeć tam także techniki wirtualne, skojarzenia z formami internetowymi, a oprócz czarno-białych prac są także niezwykle kolorowe, bliskie malarstwu i takie, które zachęcają widza do interakcji.


Ta ekspozycja pokazuje co obecnie w grafice się dzieje, co się zmienia, czym zajmują się młodzi artyści i to, że jak to podkreśliła jedna z jurorek, belgijska graficzka Ingrid Ledent  "polska grafika jest teraz najlepsza na świecie". I coś w tym jest, bo oglądając wystawę można zorientować się w światowych trendach w grafice najnowszej. Wstęp na wystawę płatny (we wtorek wstęp wolny). Wystawa czynna do 27 stycznia 2019 r.

Kolejny odcinek cyklu WARTO ZOBACZYĆ ukaże się pod koniec listopada.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem

"Kostium jest także ubiorem" - wywiad z krakowską artystką Dorotą Morawetz

Z wizytą w pracowni - Iwona Ornatowska-Semkowicz i Paulina Semkowicz