Przejdź do głównej zawartości

O muzyce i genetyce w Operze Wrocławskiej

Po niemal dziewięciu latach ponownie we Wrocławiu zagościł Festiwal Opery Współczesnej, tym razem pod hasłem Operowe Odkrycia. Ta już szósta festiwalowa edycja, zainaugurowana została 5 września efektowną naukowo-metaforyczną muzyczną ucztą, bo tak można by było określić prapremierę opery "GenOm" Michała Ziółkowskiego z librettem Justyny Miguły-Damasiewicz w reżyserii Maxa Nowaka.

Napisana  w języku polskim, fantastycznie zagrana  przez Orkiestrę Opery Wrocławskiej pod batutą Agnieszki Franków - Żelazny, znakomicie czującej muzykę współczesną, składa się z 12 scen i trwa 80 minut. Próby przed wystawieniem tej opery trwały zaledwie 3 tygodnie.

"GenOm " to opowieść o muzyce i genetyce, o geniuszu, który porzucił dobrze zapowiadającą się karierę kompozytorską, by poświęcić się genetyce i, popadając niemal w szaleństwo, poszukiwać tego, co idealne. Nawet pokazywany na początku spektaklu toast  podczas uroczystego bankietu  na kongresie genetyków, główny bohater profesor Teodor Zaks wznosi "za doskonałość". Jest owładnięty pragnieniem stworzenia ideału, co sprawia, że odrzuca nie tylko piękną i oddaną mu partnerkę (wspaniała wrocławska mezzosopranistka Barbara Bagińska), ale i własnego syna jako niedoskonały, pełny błędów, nieudany ludzki eksperyment. Skomplikowana, pełna  konfliktów i wzajemnych animozji jest w "GenOmie" relacja ojca (w wykonaniu występującego gościnnie na prapremierowym spektaklu bas barytona Jerzego Butryna) i syna (także gościnnie tenor Sebastian Mach).

Kiedy po latach Teodor Zaks wraca z Ameryki do Wrocławia, porzucony w dzieciństwie dorosły już syn Adam próbuje się do niego zbliżyć, ale mu się to nie udaje. Adam podobnie jak ojciec jest genetykiem, choć Teodor miał nadzieję, że jego potomek zostanie muzykiem i zajmie się tym, co sam odrzucił. Poruszające duety Teodora i Adama podkreśla muzyka pełna niemal filmowej wieloznaczności. Momentami miałam wrażenie jakby rozgrywały się tu sceny z filmu, nasycone odgłosami tykających zegarów i dzwonu - sygnalizującego upływ czasu. Sławny naukowiec Teodor Zaks zachowuje się jak rozczarowany i cierpiący z powodu ułomności swego dzieła doktor Frankenstein, tyle że profesor z Wrocławia obsesyjnie pracuje nad genem doskonałości, ignorując zasady etyki, co zresztą doprowadza do wyrzucenia go z uczelni. 

Libretto Justyny Miguły-Damasiewicz, podobnie jak muzyka skomponowana przez Michała Ziółkowskiego i oryginalna choreografia Tomasza Wygody, zadaje kłam twierdzeniu, że to co stworzone współcześnie zawsze jest trudne, hermetycznie i niezrozumiałe. 

W warstwie  narracyjnej  w otwierającym Festiwal Opery Współczesnej "GenOmie" muzyka i genetyka walczą ze sobą, a o tym, która z tych dziedzin wygrywa przekonujemy się w romantycznym finale. 

Możemy w "GenOmie" obejrzeć poruszające, pełne emocjii dramatyzmu, nasycone symbolami sceny, jak ta ze zmaganiem się profesora z oplatającym go łańcuchem nici, które ostatecznie prowadzą do jego "uwięzienia" w okrągłej  klatce z wizualnym przedstawieniem genomu w środku. 

W spektaklu pojawiają się też trzy Mojry z mitologii greckiej. Zadaniem Lachesis, bogini losu, jest odmierzanie nici ludzkiego istnienia za pomocą wrzeciona, jej siostra Kloto przędzie nić życia, a Atropos ją przecina. Postacie te znakomicie wplatają się we współczesną operową opowieść o upadku pełnego pychy i przekonania o własnej nieomylności Teodora Zaksa.

"GenOm" mimo zastosowania  typowo operowych środków wyrazu ma w sobie dużo z klasycznego teatru. Oprócz śpiewu są tam partie mówione, a  choreografii i ruchom postaci (leżący na scenie Teodor udręczony prześladującymi  go dźwiękami)  towarzyszą w tle projekcje multimedialne (Karolina Jacewicz). Kostiumy (Radosława Niezgoda) są współczesne, a scenografia (również Radosława Niezgoda) od samego początku jest trochę przewrotna - wszak już w pierwszych scenach widzimy na scenie Opery Wrocławskiej poustawiane krzesła i rozsiadającą się na nich "publiczność". Dopiero po chwili orientujemy się, że to dlatego, że za chwilę zacznie się wykład w ramach IV Ogólnopolskiego Kongresu Genetycznego.

 "GenOm" podejmuje nie tylko kwestie porozumienia między ludźmi i różnych postaw wobec życiowych celów, ale też wątek choroby i cierpienia. Profesor Zaks pogrążony w pracy nad genomem co jakiś czas słyszy świdrujący nieprzyjemny  dźwięk, który niczym pisk hamującego pociągu przeszywa jego uszy. Zupełnie jakby porzucona muzyka przypominała mu o sobie boleśnie. Ewidentnie cierpi też na manię wielkości, gdyż bezkrytycznie wierzy w możliwość przekroczenia ograniczeń natury  i stworzenia doskonałego życia.

Libretto było zainspirowane wykładem polskiego genetyka, profesora Michała Witta, "Genetyka i muzyka - co je łączy", którego można było wysłuchać przed prapremierą 5 września.

Spektakl interesująco rozpoczął szóstą edycję Festiwalu Opery Współczesnej i można go zaliczyć do tegorocznych Operowych Odkryć w Operze Wrocławskiej.

Foto: Karpati i Zarewicz


REALIZACJA

Michał Ziółkowski – muzyka

Agnieszka Franków-Żelazny – kierownictwo muzyczne

Anna Grabowska-Borys – kierownictwo chóru

Jakub Grzybowski – asystent dyrygenta

Justyna Miguła – libretto, dramaturgia

Max Nowak – reżyseria

Marysia Stasiak – asystent reżysera

Tomasz Wygoda – choreografia i ruch sceniczny

Anna Szopa-Kimso – asystent choreografa

Radosława Niezgoda – scenografia i kostiumy

Barbara Masłowska – asystent kostiumografa

Bogumił Palewicz – reżyseria świateł

Karolina Jacewicz – projekcje multimedialne

Ivan Zhukov – fortepian, przygotowanie solistów

Anita Tashkinova – fortepian, przygotowanie solistów

Ashot Drnayan-Babrouski – fortepian, przygotowanie solistów

Maciej Węglarz – producent ds. technicznych

Iwona Handzlik – producent

Patrycja Kuruc – inspicjent

Dorota Sawka – tłumaczenie libretta (jęz. angielski)

Katarzyna Zapart – plakat

Tomasz Konieczny – dyrektor castingu Opery Wrocławskiej

⸻

OBSADA

Jerzy Butryn – Teodor

Sebastian Mach – Adam

Barbara Bagińska – Izabela

Maria Rozynek – Cecylia

Sebastian Rutkowski – Gregor

Katarzyna Toboła – Matka

Grzegorz Główka – Adaś

Orkiestra Opery Wrocławskiej

Chór Opery Wrocławskiej


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jubileuszowa premiera we Wrocławskim Teatrze Lalek – zapowiedź

    2026 to dla Wrocławskiego Teatru Lalek bardzo ważny – jubileuszowy – rok, w którym obchodzone jest 80-lecie WTL. Teatr chce uczcić nie tylko  swoją długą historię jako instytucji, lecz przede wszystkim osiem dekad ciągłego rozwoju, konsekwentnego budowania programu  artystycznego i pracy na rzecz misji edukacyjnej i społecznej.  Premiera „Wyobraź sobie…” wraz z uroczystą Galą i otwarciem 8. Przeglądu Nowego Teatru dla Dzieci to kluczowe wydarzenia obchodów. Ten jubileuszowy program ma być przede wszystkim spotkaniem: mieszkańców Wrocławia, obecnych i byłych pracowników, współpracowników i przyjaciół  Wrocławskiego Teatru Lalek, a także przedstawicieli władz oraz zaproszonych gości.  W trakcie uroczystej Gali zostaną uhonorowani pracownicy, których wieloletni wysiłek i zaangażowanie stworzyły fundamenty artystycznej tożsamości teatru. O spektaklu: WYOBRAŹ SOBIE... adresowany jest dla dzieci powyżej 9 roku życia. W zapowiedzi spektaklu czytamy:...

„Natchnienie jest czymś ulotnym” – wywiad z krakowską malarką Ewą Kutermak-Madej

Artystyczne spojrzenie: Pochodzi Pani z rodziny artystycznej, czy zawsze wiedziała Pani, że będzie malarką?  Nie chciała się Pani zbuntować? Ewa Kutermak-Madej: Rzeczywiście pochodzę z rodziny artystycznej. Mój ojciec był pedagogiem ASP. Uczył rysunku i malarstwa na Wydziale Architektury Wnętrz ASP w Krakowie. Nie wyznaczało to jednak moich przyszłych wyborów. Od wczesnego dzieciństwa towarzyszyłam Tatusiowi, dzierżąc szkicownik, w wypadach na łono natury i biorąc udział w plenerach, które prowadził dla studentów. Zapełnione szkicowniki nie były początkiem dalszej drogi.  Od 4 roku życia brałam udział w teatrzyku, który prowadził znany aktor Jan Niwiński. Z tej „stajni” wyrośli znani aktorzy Monika Niemczyk, Ryszard Filipski, poetka Halina Poświatowska, Mietek Grąbka, Anna Dymna, Jan Frycz.   Nie zdecydowałam się na tę drogę pomimo albo dlatego, że w wieku 9 lat zagrałam główną rolę w „Cudzie w Alabamie” w Starym Teatrze. Świadomie myśląc o przebytyc...

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...