Przejdź do głównej zawartości

Miśnieńskie figurki Kaendlera na Wawelu



 
Od 24 maja do 29 września w sali na I piętrze Zamku Królewskiego na Wawelu czynna jest  wystawa "Wspaniałość rokoka. Miśnieńskie figurki porcelanowe Johanna Joachima Kaendlera". Po raz pierwszy prezentowane są dzieła z prywatnych kolekcji, nigdy dotąd nie pokazywane publicznie. Wspaniałe malatury, rewelacyjna aranżacja i mistrzowskie scenki wykonane z kruchego materiału to kontynuacja pokazu stałego w nowym zamkowym miejscu - Gabinecie Porcelanowym, który sąsiaduje z salą wystawy czasowej pełnej porcelanowego piękna.



Cykle orientalne, małpie i arlekinowe wypełniają wspaniale oświetlone gabloty. Są też mopsy - na zegarach (jednym z najcenniejszych eksponatów jest tu zegar z mopsami), w scenach romantycznych i przy ozdobnych naczyniach. Ilość mopsów w tej sali oszałamia. Mopsy duże, mopsy małe, ale i słonie, wielbłądy oraz lwy. Sceny rodzajowe, sceny miłosne, sceny targowe i teatralne. Mistrzostwo detalu, delikatność materiału, żywe kolory, złocone brązy, okazałe kwiaty na powierzchniach naczyń... Wystawa cieszy oczy i robi wrażenie, bo eksponatów jest aż 230 z 6 prywatnych kolekcji. Uzupełnione zostały o wypożyczenia ze zbiorów drezdeńskich i dusseldorfskich. Dzieła te nie funkcjonują w powszechnym obiegu muzealnym, nie są pokazywane na wystawach czasowych, nie można ich też obejrzeć na wystawach stałych. To pierwsza monograficzna ekspozycja poświęcona dziełom J.J. Kaendlera. Ekspozycję przygotował Zamek Królewski na Wawelu oraz Röbbig Gallery w Monachium. 



"Rokokowy teatr, w którym role grają niewiarygodne arcydzieła" - tak nazwał tę ekspozycję profesor Dirk Syndram, były dyrektor Państwowych Zbiorów Sztuki w Dreźnie, podczas konferencji prasowej, na której pojawił się również współtwórca aranżacji wystawy Massimo Pizzi Gasparon Contarini – architekt, scenograf, reżyser światła i reżyser operowy pracujący nad „Wspaniałością rokoka” wraz z Pier Luigi Pizzim – reżyserem operowym i projektantem kostiumów teatralnych tworzący m.in. dla La Scali.



W 1731 roku dwudziestopięcioletni Johann Joachim Kaendler został zatrudniony przez króla Augusta Mocnego jako nadworny rzeźbiarz i modeler. W manufakturze miśnieńskiej pracował aż do śmierci w roku 1775. Z nazwiskiem Kaendlera jest związany najświetniejszy okres działalności zakładu w Miśni. Artysta był odpowiedzialny za wszystkie zrealizowane wówczas projekty, które stanowią do dziś najważniejszą część oferty wytwórni i są bardzo poszukiwane przez kolekcjonerów.



Głównymi odbiorcami wyrobów manufaktury do końca unii polsko-saskiej byli królowie z dynastii Wettynów oraz ich otoczenie, a podejmowana przez Kaendlera tematyka ukazywała m.in. życie dworu królewskiego.
Wczesne rzeźby Kaendlera nawiązują także do zainteresowań drezdeńskiej socjety: polowań, teatru – szczególnie commedii dell’arte i opery oraz Zakonu Mopsa, który po roku 1738 zastąpił zakazaną przez Kościół katolicki masonerię. Kaendler opracował także serię grup figuralnych, znanych obecnie jako „krynolinowe”. Te wspaniałe, wielobarwne kompozycje, składające się z dam i kawalerów w bogatych strojach dworskich, przedstawiają normowaną etykietą codzienność ówczesnej elity – kurtuazyjne rozmowy i pełne zmysłowości zaloty. Zwykle w tle możemy dostrzec czarnoskórych służących serwujących modne wówczas napoje – czekoladę czy kawę.

Powszechna w wieku XVIII fascynacja Orientem i jego nieprzebranym bogactwem znalazła wyraz w figurkach przedstawiających tematy dalekowschodnie, postacie w fantazyjnych kostiumach czy egzotyczne zwierzęta – jak słonie, nosorożce, wielbłądy czy lwy. Były one często wzorowane na rycinach publikowanych w relacjach ówczesnych podróżników.




Dworskiej miłości – dla odmiany w pasterskich kostiumach – poświęcił Kaendler kolejną serię grup figuralnych, w której przebranym za pastuszków kochankom towarzyszą owieczki trzymane na wstążkach i symbolizujące wierność psy. Panujące wówczas przekonanie o urokach prostego, zgodnego z naturą życia obrazować miały także niezwykle drobiazgowo oddane figurki rzemieślników.

Umiejętność obserwacji i dokonywania syntezy najbardziej charakterystycznych cech przedstawianych modeli ujawnia się w kaendlerowskich rzeźbach ptaków, od których artysta zaczął karierę w królewskiej manufakturze.

Nie sposób rozwodzić się na temat poszczególnych eksponatów, choć każdy z nich ma swoje indywidualne historie, które sprawiają, że ta pozornie kameralna wystawa zdaje się niewyczerpaną kopalnią anegdot (np. o "Niemieckim Francuzie", który nie znosił krynolin i napisał poemat na ten temat). Warto też o Kaendlerze poczytać w książce Jacka Dehnela "Łabędzie" i pójść na Wawel, by obejrzeć Gabinet Porcelanowy, a potem otworzyć drzwi do sali pełnej miśnieńskich cacek Kaendlera.


Wystawa czynna jest do 29 września.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jubileuszowa premiera we Wrocławskim Teatrze Lalek – zapowiedź

    2026 to dla Wrocławskiego Teatru Lalek bardzo ważny – jubileuszowy – rok, w którym obchodzone jest 80-lecie WTL. Teatr chce uczcić nie tylko  swoją długą historię jako instytucji, lecz przede wszystkim osiem dekad ciągłego rozwoju, konsekwentnego budowania programu  artystycznego i pracy na rzecz misji edukacyjnej i społecznej.  Premiera „Wyobraź sobie…” wraz z uroczystą Galą i otwarciem 8. Przeglądu Nowego Teatru dla Dzieci to kluczowe wydarzenia obchodów. Ten jubileuszowy program ma być przede wszystkim spotkaniem: mieszkańców Wrocławia, obecnych i byłych pracowników, współpracowników i przyjaciół  Wrocławskiego Teatru Lalek, a także przedstawicieli władz oraz zaproszonych gości.  W trakcie uroczystej Gali zostaną uhonorowani pracownicy, których wieloletni wysiłek i zaangażowanie stworzyły fundamenty artystycznej tożsamości teatru. O spektaklu: WYOBRAŹ SOBIE... adresowany jest dla dzieci powyżej 9 roku życia. W zapowiedzi spektaklu czytamy:...

„Natchnienie jest czymś ulotnym” – wywiad z krakowską malarką Ewą Kutermak-Madej

Artystyczne spojrzenie: Pochodzi Pani z rodziny artystycznej, czy zawsze wiedziała Pani, że będzie malarką?  Nie chciała się Pani zbuntować? Ewa Kutermak-Madej: Rzeczywiście pochodzę z rodziny artystycznej. Mój ojciec był pedagogiem ASP. Uczył rysunku i malarstwa na Wydziale Architektury Wnętrz ASP w Krakowie. Nie wyznaczało to jednak moich przyszłych wyborów. Od wczesnego dzieciństwa towarzyszyłam Tatusiowi, dzierżąc szkicownik, w wypadach na łono natury i biorąc udział w plenerach, które prowadził dla studentów. Zapełnione szkicowniki nie były początkiem dalszej drogi.  Od 4 roku życia brałam udział w teatrzyku, który prowadził znany aktor Jan Niwiński. Z tej „stajni” wyrośli znani aktorzy Monika Niemczyk, Ryszard Filipski, poetka Halina Poświatowska, Mietek Grąbka, Anna Dymna, Jan Frycz.   Nie zdecydowałam się na tę drogę pomimo albo dlatego, że w wieku 9 lat zagrałam główną rolę w „Cudzie w Alabamie” w Starym Teatrze. Świadomie myśląc o przebytyc...

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...