Ludwiki Ogorzelec wystawa podziemna w Muzeum Śląskim
Ludwika Ogorzelec to artystka niezwykła. Urodzona w 1953 roku w Chobieni na Dolnym Śląsku aż 6 razy próbowała dostać się na PWSSP we Wrocławiu. Zupełnie nie rozumiem dlaczego miała takie problemy, bo jako osobowość twórcza jest dla mnie przykładem niesamowicie świadomej i pewnej swojej wizji rzeźbiarki, której materią jest przestrzeń. Pierwszą wystawę jej prac widziałam we wrocławskim BWA w 1993 roku i zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Przez lata obserwowałam jej artystyczny rozwój i muszę stwierdzić, że jak niewielu polskich artystów współczesnych potrafiła doskonale odnaleźć się w kapryśnej Francji, gdzie niezwykle trudno jest o akceptację.Moim zdaniem należy do tych twórców, którzy choć znaleźli już swój rozpoznawalny, charakterystyczny styl to jeszcze nie powiedzieli ostatniego słowa, jeśli chodzi o miejsca jakie postanowili artystycznie zaanektować. Wystawa zdjęć najważniejszych dokonań Ludwiki Ogorzelec ustawiona w 2015 roku w małej uliczce wewnątrz wrocławskich Sukiennic, pokazywała realizacje polskie (np. w warszawskiej Bibliotece Uniwersyteckiej, we wrocławskich Ogrodach Hallera, w prywatnych ogrodach w Kielcach), ale też i Anglii i Stanach Zjednoczonych, dając świadectwo różnorodnych eksperymentów artystki zarówno z materiałami (szkło, drewno, celofan) jak i formami realizacji rzeźbiarskich.
Kształciła się we wrocławskiej pracowni rzeźby profesora Leona Podsiadłego, a w 1985 roku wyjechała do Francji, gdzie w latach 1985-1987 kontynuowała studia w Szkole Sztuk Pięknych w paryskiej pracowni Cesare'a. Tworzy charakterystyczne "pajęczynowe formy", które zawłaszczają i przekształcają przestrzeń zarówno we wnętrzach, jak i w plenerze. Jej realizacje znajdują się na całym świecie. Brała udział w ponad stu wystawach. Od 1985 roku mieszka w Paryżu.
Od połowy maja 2015 roku można było podziwiać jej dzieła we wrocławskich Sukiennicach, gdzie nad wąskimi uliczkami zawisły niczym meteoryty, ogromne formy wykonane z celofanu, przez który w upalne dni przeświecało słońce, ożywiając to mało atrakcyjne w porównaniu z innymi uroczymi zakątkami rynku, miejsce. Artystka od 1990 roku tworzy cykl "Krystalizacja przestrzeni", których kontynuację - wrocławskie "Przejścia" - można było wtedy zobaczyć, jeśli się spojrzało w górę np. przechodząc od strony pręgierza w małą uliczkę, z której "wyjście" prowadzi wprost na szklaną fontannę. Właściwie niewiele osób przechodzi zwykle tędy spacerując po rynku. Turyści wolą okrążać ratusz, podziwiać wejście do Piwnicy Świdnickiej, zaglądać do sklepików z pamiątkami.
Ludwika Ogorzelec swoją "Krystalizacją przestrzeni" zachęcała do zagłębienia się w uliczki, na których można zobaczyć zarówno urokliwe latarenki zawieszone na murach, jak i wejście do Instytutu Grotowskiego, które ozdobione zostało wielką rzeźbiarską formą niczym pajęczyną, która zaskakuje przypadkowego przechodnia nie spodziewającego się niczego nowego w tym trochę obskurnym miejscu, którego główną atrakcją jest płyta upamiętniająca Teatr Laboratorium, który miał tu swoją siedzibę.
Od 8 kwietnia w Muzeum Śląskim w Katowicach można oglądać trzy nowe instalacje specific site Ludwiki Ogorzelec na "Wystawie podziemnej". Wspaniała szklano-muzyczna "Rapsodia przezroczysta" wypełnia Galerię Jednego Dzieła, tworząc konstelację drobnych ażurowych form połączonych stalowymi linkami. To 108 wystawa Ludwiki Ogorzelec, po raz pierwszy prezentującej swoje prace na Górnym Śląsku. Wcześniej w 2021 roku można było zobaczyć instalacje Ludwiki Ogorzelec Sięgając po niemożliwe z cyklu Krystalizacja przestrzeni w Zamku Ujazdowskim w Warszawie. Niestety ja nie miałam okazji jej zobaczyć.
Schodząc na dół z holu przechodzimy w pajęczynowatą "Pochylnię" oplatającą wszystko strukturą gęstą i tajemniczą. Na dole na poziomie -4 znajduje się drewniana zwisająca konstrukcja, która otacza widza zmuszając go do podniesienia głowy i zastanowienia nad tym jak to tajemnicze dzieło się trzyma, gdyż zdaje się być tak lekkie i delikatne, a zarazem tak rzeźbiarsko masywne.
Częścią wszystkich tych struktur misternie tworzonych przez artystkę od grudnia 2021 roku w muzeum znajdującym się w poindustrialnych przestrzeniach dawnej kopalni KATOWICE jest przestrzeń i powietrze oraz światło nadające tym pracom niezwykłych cech. Widz zostaje otoczony i wchłonięty, wręcz porażony Krystalizacją przestrzeni polskiej rzeźbiarki, która od lat mieszka we Francji i niczym prządka tka swoje rzeźbiarskie kompozycje, zagarniając niczym Christo spore partie nowych miejsc.
Ekspozycję można oglądać do 2 października.






Komentarze
Prześlij komentarz