"Miejsca dla samotnych artystów" Joanny Warchoł


W galerii Floriańska 22 krakowska artystka Joanna Warchoł wykreowała niezwykłą przestrzeń. Poetycką, artystyczną, na poły abstrakcyjną, na poły futurystyczną. Połączone elementy rysunku, poezji i instalacji kuszą widza i wciągają w świat, który każdemu jest bliski - świat piękna, poezji, zadumy, ale i niezwykle wyrafinowanych barw, czysto geometrycznych form zachęcających do zbliżenia się do tych obiektów. Te prace są niczym ołtarze dla poetów przesiadujących w kafejkach i na serwetkach zapisujących strofy pełne romantycznych uniesień. Joanna Warchoł stworzyła dla publiczności w galerii szczególny, niezwykle intymny klimat - zrozumiały nie tylko dla twórców, ale i dla zwykłych ludzi, którym zdarzają się chwile samotności i tęsknot, które skłaniają do zadawania sobie egzystencjalnych pytań - o sens istnienia otaczającego świata, o potrzebę bycia samemu ze sobą.
Ta wystawa nosi znaczący tytuł. "Miejsca dla samotnych artystów" to być może aluzja do tego, że wszyscy jesteśmy odrobinę artystami, że mamy takie chwile, gdy coś nas ciągnie do zastanawiania się nad życiem, do przeżywania różnych chwil głębiej, do stworzenia czegoś...
Te szczególne stoliki  Joanna Warchoł zaczęła tworzyć kilka lat temu. Impulsu  do podjęcia tego tematu dostarczył  letni plener wikliniarski  w Arboretum w Bolestraszycach  koło Przemyśla. Powstał wówczas cykl 7 stolików z wikliny, drewna, z malowanym blatem. Ustawiono je na rozświetlonej słońcem polanie, pośród krzewów i drzew. Niczym świadectwo tajemnego rytuału, obrzędu dokonywanego w samotności przez człowieka i  przyjętego bez oporów przez przyrodę. Joanna Warchoł temat stolika połączyła z rysunkowym dopełnieniem, tworząc nasycone odniesieniami do procesu tworzenia miejsca. Stolik dla poety, stał się stolikiem dla artysty. Świadkiem sukcesów, bo przecież to przy stolikach świętuje się je najczęściej, ale i porażek. Te symboliczne stoliki są miejscem tajemnych rytuałów twórcy, który czasem ma swoje własne sposoby przeżywania różnych chwil w swoim życiu, i tych dobrych i tych złych, radosnych i smutnych - niemocy twórczej, ale i zachwytu, trudów, jakie napotyka w trakcie pracy, wyczerpania z powodu jej ukończenia, ale i zadowolenia z udanego dzieła; poczucia klęski, euforii i wielu innych emocji.
Każdy z tych stolików jest przeznaczony dla jednego człowieka (artysty). Każdy z nich jest przestrzenią jednego twórcy. Samotnym terytorium jego rozmyślań i marzeń. Można w galerii Floriańska 22 przystanąć przy każdym z nich i poczuć się jak artysta, jak pogrążony w samotności twórca, który odpoczywa, patrząc na geometryczne wytworne kształty, na promienie ognistego słońca, fale morskie, widoczne przez okna, za którymi rozgrywają oniryczne sceny przypominające zmaterializowane marzenia.
Te stoliki pełne grafiki i poezji mogą kogoś zainspirować do twórczości, do układania wierszy, a także do próby wczucia się w sytuację samotnego artysty. Krakowska artystka od lat wnikliwie badająca problem przestrzeni tym razem stworzyła ją ze swych prac w sali galerii Floriańska 22. Warto wejść do tej nadrealnej wyobrażonej "kawiarni", w której nie ma poetów, nie ma malarzy ani rysowników, lecz pozostał wyłącznie esprit - duchowy, mistyczny ulotny "duch" przez nich pozostawiony. Duch miejsca, które dzięki tym pracom stało się inne, odmienne, bardziej tajemnicze, wyrafinowane i pociągające. Mam wrażenie, że kiedy ostatni goście zwiedzający wystawę, opuszczą to miejsce i sala galerii się wyludni, "miejsca dla samotnych artystów" ożyją i nasycą się poezją. Wystawę najlepiej obejrzeć w zwykły dzień, w ciszy kontemplując te miejsca, które urzekną nie tylko samotnych artystów.

Wystawa czynna do 16 stycznia 2019 r.

Ekspozycja pod patronatem Artystycznego spojrzenia


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem

"Kostium jest także ubiorem" - wywiad z krakowską artystką Dorotą Morawetz

Z wizytą w pracowni - Iwona Ornatowska-Semkowicz i Paulina Semkowicz