Przejdź do głównej zawartości

O pięknych damach, biżuterii i miniaturach Władysława Szyszko


Obrazów Władysława Szyszko na wystawie „Et cetera” w galerii Floriańska 22 w Krakowie jest 77. Są maleńkie, wytworne, oprawione w szerokie, dekoracyjne bordiury. Arystokratyczne niczym prace dawnych mistrzów wiszące w rezydencjach barokowych kolekcjonerów, pokazują  świat wiecznych piękności o zielonych oczach, porcelanowych twarzach, misternie ułożonych fryzurach, w które wplecione są nie tylko klejnoty, ale też  przedmioty takie jak trąbki, fajki czy dzwonki („Przydasie”). Te obrazy Władysława Szyszko łatwiej ogląda się przez lupę, która jest zresztą dostępna w galerii. Ale  można też zbliżyć twarz do miniaturowych portretów i czasem chichocząc („Kukurydzyk”), a czasem zdumiewając się wnikliwością artysty dostrzegającego nasze ludzkie słabości („Latawica”, „Nie nadymaj się”, „Kolanoskopia”), podziwiać ich czysto malarskie wartości, doskonałość warsztatu, wirtuozerię, której patronują mistrzowie manieryzmu jak Giuseppe Arcimboldo (1527-1593), ulubiony malarz Władysława Szyszko. Nie bez powodu zatem na wystawie możemy obejrzeć  „Cztery pory roku” nawiązujące do profilowych portretów namalowanych przez włoskiego mistrza. Krakowski artysta jak rzadko który współczesny twórca swoje dzieła dopieszcza w najmniejszym szczególe, nasycając je swoją wiedzą o ludziach. Kobiece wizerunki, idealnie piękne i idealnie namalowane umieszcza  w dwuznacznych sytuacjach męsko-damskich („Adorator”, „Dzwonniczka”). Męskie postacie często w takich kompozycjach wyglądają jak mali rycerze pojawiający się, aby strzec dam swego serca („Ariergarda”) albo stanowią nieodłączną część kobiecego świata (i ciała!), umieszczeni dosłownie  w damskich głowach („Si vis pacem parabellum para bellum”), za damskimi plecami („Przeprosiny”) i na kobiecych pośladkach („Świadek koronny”), które z takim upodobaniem, niczym rokokowy malarz francuski Francois Boucher (1707-1770), uwiecznia Władysław Szyszko.
Motyw głowy kobiecej zestawionej z głową mężczyzny pojawia się w najróżniejszych konfiguracjach w malarstwie Władysława Szyszki.  Jednym z najbardziej interesujących jest „Femme fatale”, gdzie kobieta, wspiera się na dwóch męskich głowach, z których z pewnością żadna nie wie o drugiej. Wpatrując się w tę pracę przyszła  mi na myśl skandalizująca swego czasu książka Michała Choromańskiego „Zazdrość i medycyna” (wydana w 1933 r.), w której bohaterka, manipulantka, uwodzicielka i modliszka zarazem,  prowadzi swoje miłosne gierki z dwoma mężczyznami – wściekle zazdrosnym mężem i zakochanym w niej doktorem Tamtenem…
Portretowe wizerunki stworzone przez krakowskiego artystę ogląda się niczym przedstawienia wiecznej kobiecości – istniejącej od zarania dziejów i wciąż stanowiącej źródło fascynacji malarzy z różnych epok. Warto zwrócić uwagę na tytuły obrazów, które najczęściej są łacińskimi sentencjami, użytymi przewrotnie i ułatwiającymi zrozumienie przedstawionych sytuacji („Si vis pacem para bellum”).
Tytuł wystawy „Et cetera” to fragment łacińskiego „i tak dalej”, umieszczanego często na końcu zdania i sugerującego, że długo by jeszcze można opowiadać. Bo też ta ekspozycja to opowieść o kobietach i mężczyznach, o ich emocjach, grach, zachowaniach, o ich fizycznym pięknie, marzeniach, które nimi pozostają i ich wiecznie tych samych problemach… Damsko-męskie sprawy wciąż będą się rozgrywać tak jak dawniej, jak w minionych wiekach, a oprawę stanowiły dla nich pełne intryg dwory książęce i królewskie, gdzie odziane we wspaniałe szaty i obwieszone biżuterią damy uwodziły pięknych kawalerów i manipulowały  znamienitymi mężami, których rozkochiwały w sobie i porzucały bez skrupułów. Nie sposób tu nie pomyśleć o "Niebezpiecznych związkach", czyli o wydanej w Paryżu w 1782 r. powieści epistolarnej Les Liaisons dangereuses Chodelosa de Laclosa. I pomyśleć, że wszystkie te głębokie, choć także i nieco humorystyczne przemyślenia na temat ludzkiej kondycji, skomplikowane, niemal teatralne, scenki, które znamy i dziś z naszych własnych doświadczeń, krakowski artysta potrafił zmieścić na tych maleńkich obrazkach, na miniaturach pełnych życia, które zostały tam zatrzymane niczym w dziełach odkrywanych przez archeologów (wszak Władysław Szyszko studiował, i to bardzo dogłębnie, archeologię śródziemnomorską na Uniwersytecie Jagiellońskim).
Chapeau bas, Monsieur Szyszko!

Wystawa czynna do 27 czerwca 2018 r.

Foto: Paweł Zechenter

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jubileuszowa premiera we Wrocławskim Teatrze Lalek – zapowiedź

    2026 to dla Wrocławskiego Teatru Lalek bardzo ważny – jubileuszowy – rok, w którym obchodzone jest 80-lecie WTL. Teatr chce uczcić nie tylko  swoją długą historię jako instytucji, lecz przede wszystkim osiem dekad ciągłego rozwoju, konsekwentnego budowania programu  artystycznego i pracy na rzecz misji edukacyjnej i społecznej.  Premiera „Wyobraź sobie…” wraz z uroczystą Galą i otwarciem 8. Przeglądu Nowego Teatru dla Dzieci to kluczowe wydarzenia obchodów. Ten jubileuszowy program ma być przede wszystkim spotkaniem: mieszkańców Wrocławia, obecnych i byłych pracowników, współpracowników i przyjaciół  Wrocławskiego Teatru Lalek, a także przedstawicieli władz oraz zaproszonych gości.  W trakcie uroczystej Gali zostaną uhonorowani pracownicy, których wieloletni wysiłek i zaangażowanie stworzyły fundamenty artystycznej tożsamości teatru. O spektaklu: WYOBRAŹ SOBIE... adresowany jest dla dzieci powyżej 9 roku życia. W zapowiedzi spektaklu czytamy:...

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...

„Natchnienie jest czymś ulotnym” – wywiad z krakowską malarką Ewą Kutermak-Madej

Artystyczne spojrzenie: Pochodzi Pani z rodziny artystycznej, czy zawsze wiedziała Pani, że będzie malarką?  Nie chciała się Pani zbuntować? Ewa Kutermak-Madej: Rzeczywiście pochodzę z rodziny artystycznej. Mój ojciec był pedagogiem ASP. Uczył rysunku i malarstwa na Wydziale Architektury Wnętrz ASP w Krakowie. Nie wyznaczało to jednak moich przyszłych wyborów. Od wczesnego dzieciństwa towarzyszyłam Tatusiowi, dzierżąc szkicownik, w wypadach na łono natury i biorąc udział w plenerach, które prowadził dla studentów. Zapełnione szkicowniki nie były początkiem dalszej drogi.  Od 4 roku życia brałam udział w teatrzyku, który prowadził znany aktor Jan Niwiński. Z tej „stajni” wyrośli znani aktorzy Monika Niemczyk, Ryszard Filipski, poetka Halina Poświatowska, Mietek Grąbka, Anna Dymna, Jan Frycz.   Nie zdecydowałam się na tę drogę pomimo albo dlatego, że w wieku 9 lat zagrałam główną rolę w „Cudzie w Alabamie” w Starym Teatrze. Świadomie myśląc o przebytyc...