Kolczasta ławka na ulicy

Od pewnego czasu przyglądam się ławkom. Są wszędzie, można je zobaczyć w całej Polsce na przystankach. Nie da się z nich skorzystać ani ich zniszczyć, bo są jedynie wizerunkiem ławki, ideą ławki, którą można obejrzeć i zastanowić się. Na przykład dlaczego ta ławka ma kolce, dlaczego ostre szpikulce zdobią siedzisko i oparcie. I dlaczego te szpikulce są czarne, a otoczenie ławki tak soczyście, wiosennie zielone. Jest to zatem ławka do myślenia. Stojący na przystanku ludzie zerkają na nią czasem i pewnie myślą: "O co chodzi?". Bo ta ławka nie reklamuje siedzenia. Jest ławką nie do siedzenia, lecz do patrzenia.
Skąd się wzięła? Jest to praca, która wygrała na 15. konkursie  Galerii Plakatu AMS ogłoszonym przez agencję reklamy outdoorowej ams. Projekt studenta III roku wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu imienia Kopernika w Toruniu Adriana Gruszeckiego. Praca lapidarna i spójna, niepokojąca i skłaniająca do myślenia. Hasło przewodnie konkursu to "Przestrzeń wspólna - przestrzeń niczyja". Ławka jest szczególnie nośnym symbolem. Wszak ławki są wszędzie. W parkach, na skwerkach. Jedne nowiutkie, dopiero co postawione. Inne już nadgryzione zębem czasu i  połamane przez wandali. Do kogo należą te ławki? Do nas wszystkich, albo do nikogo. Każdy może na nich usiąść - i bogaty i biedny. Swego czasu  podczas mrozów we Francji w jednym z miast ławki zostały aresztowane - władze miejskie zamknęły je w metalowych klatkach, aby nie przesiadywali  na nich bezdomni, płosząc klientów pobliskiej galerii handlowej, gdzie zamożni klienci robili świąteczne zakupy. Po protestach medialnych ławki uwolniono.
Przestrzeń wspólna to miejsce egalitarne. Każdy może skorzystać. I każdy może je uszanować albo zniszczyć. Wybór należy do nas. Plakat konkursowy Adriana Gruszeckiego to jedna z najciekawszych propozycji, jakie zdarzyło mi się ostatnio oglądać na polskich ulicach. Subtelna, nie epatująca, nie budząca w patrzącym odrazy, lęku, przykrości, złości, czy i innych  negatywnych odczuć jakie budzą w nas  często kampanie społeczne. Dla mnie takie plakaty jak ten z ławką Gruszeckiego to doskonały przykład myślenia o odbiorcy i równocześnie dzięki zastosowanej kolorystyce znakomity sposób ozdobienia ulicy, na której i tak króluje zbyt wiele reklamowego kiczu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wystawa Abakanowicz w Wałbrzychu

„Określiłabym siebie raczej jako peintre-graveur” – wywiad z krakowską artystką Agnieszką Łakomą.

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem