Przejdź do głównej zawartości

Wrocławskie ciotki w poszukiwaniu straconego czasu


Pierwsza styczniowa premiera we Wrocławskim Teatrze Współczesnym to "Lubiewo" według wydanej 20 lat temu skandalizującej książki Michała Witkowskiego. Wyreżyserowana przez Jędrzeja Piaskowskiego, w adaptacji i dramaturgii Huberta Sulimy to bolesna, gorzka, brutalna opowieść o wrocławskich "ciotkach", ich marzeniach i tęsknotach, w zderzeniu z peerelowską szarą rzeczywistością. To pokazana bardziej tragicznie niż komicznie historia zniszczonych, podczas transformacji ustrojowej ludzi, wyrzuconych na śmietnisko historii.

Jeszcze przed rozpoczęciem spektaklu widza zaskakuje osobliwa kurtyna. Gigantyczna półprzezroczysta firana unosi się i ukazuje widzom dwie podstarzałe zmanierowane postaci. To Patrycja i Lukrecja w perukach i płaszczach, niczym dwie ciceronki, popijając herbatkę, prowadzą nas - momentami zwracając się wprost do publiczności siedzącej na widowni, a chwilami pogrążając się w rozmowie - chichocząc, płacząc lub wzdychając, przez kręgi peerelowskiego piekła do świata, który minął, do ludzi, którzy odeszli, i ich historii, które dawno przebrzmiały.

Ten dwuczęściowy spektakl to królestwo wspomnień Patrycji, Lukrecji i Michaśki, który(a) jest tu jakby stojącym nieco z boku, dodatkowym narratorem, niczym afektowane alter ego pisarza Michała Witkowskiego. To wokół nich kręci się jeszcze ten świat, który powoli zamiera. To oni i ich przygody tworzą wrocławski Ciocioland, pełen słodkiego zepsucia, przesłodzonej kawy, słabej herbaty, koniaku i wuzetki. To tu cinkciarz emabluje łasą na komplementy bufetową Jolę, a Michaśka traci dziewictwo w kiblu "Orbisówki".

Świetne aktorstwo zarówno głównych bohaterów (Tadeusz Ratuszniak i Krzysztof Boczkowski), jak i wyrazistych postaci z tła (Ewelina Paszke-Lowitzsch jako bufetowa Jola - Matka Joanna od Pedałów, ale i Rafał Cieluch jako obleśny kryminalista-gwałciciel), podkreśla niepokojąca ambientowa muzyka (Jacek Sotomski) przeplatana sentymentalnymi piosenkami Anny Jantar, radzieckimi melodiami żołnierskimi i fragmentami opery romantycznej.

Teatralne "Lubiewo" to nie jest słodki gejowski obrazek z całującymi się chłopakami ani sentymentalne wspomnienie miłosne jak w filmie "Tamte dni, tamte noce". "Lubiewo" na deskach WTW to przede wszystkim mnóstwo drastycznych scen z ponurego życia wrocławskich ciot. To niezwykle trudne ukazać na scenie to, co opisał pochodzący z Wrocławia pisarz w "Lubiewie". Bez osłony, bez zakamuflowanych brzydkich stron rzeczywistości. Wrocław pokazany tu jest nie jako słodki instagramowy widoczek, ale dosłownie jako miejsce "odrażające, brudne i złe".

Witkowski-pisarz na swój sposób, jako modowa celebrytka brylująca na salonach, spełnia marzenia biednych naiwnych marzycielek zapatrzonych w seriale i polujących na młodziutkich ruskich żołnierzy na Koszarowej. Michaśka w wykonaniu Bąkowskiego to postać zasłaniająca maską cynizmu pragnienie miłości (scena spotkania z poznanym na internetowym czacie niepełnosprawnym gejem jest niezwykle smutna).

W spektaklu pojawiają się tak niewiarygodnie śmieszne sceny jak ciotowskie dziady czy konfrontacja starych ciot i młodego tęczowego narybku, który Patrycja i Lukrecja przepędzają ze swego mieszkania z pogardą. Tej sceny nie ma w książkowej wersji "Lubiewa", które ukazało się mocno okrojone (dopiero potem w 2012 roku na polskim rynku wydawniczym pojawiła się wersja bez cenzury).

Ciotki-emerytki i ich biografie są całe z PRL-u. Nienawidzą zmian jakie przynosi III RP i pozbawiająca ich wszystkiego transformacja ustrojowa po 1989 roku wraz z rodzącym się dzikim kapitalizmem. I chociaż w ich wspominkach pojawia się brutalne i upokarzające esbeckie przesłuchanie Radwanickiej (Rafał Cieluch), który(a) z miłości do młodego radzieckiego żołnierza podpisuje lojalkę i decyduje się donosić na koleżanki, to Patrycja i Lukrecja chciałyby powrotu dawnych czasów..

"Lubiewo" pokazuje też pierwsze ofiary HIV, kiczowatych cynicznych telewizyjnych celebrytów karmiących się perwersyjnymi opowieściami czy pijackie libacje, które kończą się śmiercią (najmocniejszą sceną w spektakl jest gwałt zakończony śmiercią). Mężczyzn grają też kobiety, a postacie żyjące i duchy (Hrabina) współistnieją harmonijnie na scenie Wrocławskiego Teatru Współczesnego.

W "Lubiewie" po raz pierwszy pokazanym na deskach scenicznych Wrocławia jest dużo lokalnych obserwacji społecznych, wspomnień i historii niespełnionych marzeń. To opowieść o ludziach straconych i zdradzonych, ale i - dzięki Witkowskiemu - niezapomnianych. To trochę taki "Polaków portret własny", z tym że w rolach głównych występują postacie nieheteronormatywne. To im właśnie oddany jest głos. Warto ich wysłuchać.

Foto: Filip Wierzbicki

Realizatorzy

adaptacja, dramaturgia Hubert Sulima
koncepcja Jędrzej Piaskowski, Hubert Sulima
asystent scenografów Kacper Łyszczarz
inspicjentka Katarzyna Krajewit
asystentka reżysera Anna Kieca
realizacja światła Jan Sławkowski
realizacja dźwięku Piotr Postemski, Maciej Rzońca
realizacja video Agnieszka Piesiewicz, Marek Hajduk
charakteryzacja Iwona Barlik-Grech, Magdalena Pieniążek

Obsada

Patrycja Krzysztof Boczkowski

Lukrecja Tadeusz Ratuszniak

Matka Joanna od Pedałów Ewelina Paszke-Lowitzsch

Michaśka Mariusz Bąkowski

Podrywacz Krzysztof Zych

Cinkciarz Rafał Cieluch

Hrabina Jolanta Solarz-Szwed

Radwanicka Rafał Cieluch

Ruski żołnierz Anna Kieca, Magdalena Taranta, Dominika Probachta, Miłosz Pietruski

Osoba Antek Anna Kieca

Osoba Janek Jolanta Solarz-Szwed

Osoba Dominik Dominika Probachta

Osoba Maciek Magdalena Taranta

Astrofizyk (realny) Magdalena Taranta

Astrofizyk (idealny) Miłosz Pietruski (głos)

Daria od relikwii Dominika Probachta

Anna Jantar Krzysztof Zych

Łucja Kąpielowa Miłosz Pietruski

Dżesika Anna Kieca

Oficerka I Anna Kieca

Oficerka II Magdalena Taranta

Lekarka Jolanta Solarz-Szwed

Szczur: Dominika Probachta

Pielęgniarka Ewelina Paszke-Lowitzsch

Luj Marek Krzysztof Zych

Luj Grzegorz Rafał Cieluch

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jubileuszowa premiera we Wrocławskim Teatrze Lalek – zapowiedź

    2026 to dla Wrocławskiego Teatru Lalek bardzo ważny – jubileuszowy – rok, w którym obchodzone jest 80-lecie WTL. Teatr chce uczcić nie tylko  swoją długą historię jako instytucji, lecz przede wszystkim osiem dekad ciągłego rozwoju, konsekwentnego budowania programu  artystycznego i pracy na rzecz misji edukacyjnej i społecznej.  Premiera „Wyobraź sobie…” wraz z uroczystą Galą i otwarciem 8. Przeglądu Nowego Teatru dla Dzieci to kluczowe wydarzenia obchodów. Ten jubileuszowy program ma być przede wszystkim spotkaniem: mieszkańców Wrocławia, obecnych i byłych pracowników, współpracowników i przyjaciół  Wrocławskiego Teatru Lalek, a także przedstawicieli władz oraz zaproszonych gości.  W trakcie uroczystej Gali zostaną uhonorowani pracownicy, których wieloletni wysiłek i zaangażowanie stworzyły fundamenty artystycznej tożsamości teatru. O spektaklu: WYOBRAŹ SOBIE... adresowany jest dla dzieci powyżej 9 roku życia. W zapowiedzi spektaklu czytamy:...

„Natchnienie jest czymś ulotnym” – wywiad z krakowską malarką Ewą Kutermak-Madej

Artystyczne spojrzenie: Pochodzi Pani z rodziny artystycznej, czy zawsze wiedziała Pani, że będzie malarką?  Nie chciała się Pani zbuntować? Ewa Kutermak-Madej: Rzeczywiście pochodzę z rodziny artystycznej. Mój ojciec był pedagogiem ASP. Uczył rysunku i malarstwa na Wydziale Architektury Wnętrz ASP w Krakowie. Nie wyznaczało to jednak moich przyszłych wyborów. Od wczesnego dzieciństwa towarzyszyłam Tatusiowi, dzierżąc szkicownik, w wypadach na łono natury i biorąc udział w plenerach, które prowadził dla studentów. Zapełnione szkicowniki nie były początkiem dalszej drogi.  Od 4 roku życia brałam udział w teatrzyku, który prowadził znany aktor Jan Niwiński. Z tej „stajni” wyrośli znani aktorzy Monika Niemczyk, Ryszard Filipski, poetka Halina Poświatowska, Mietek Grąbka, Anna Dymna, Jan Frycz.   Nie zdecydowałam się na tę drogę pomimo albo dlatego, że w wieku 9 lat zagrałam główną rolę w „Cudzie w Alabamie” w Starym Teatrze. Świadomie myśląc o przebytyc...

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...