Przejdź do głównej zawartości

Nowa wystawa w Domku Miedziorytnika


Jan Franciszek Ferenc kilka dni temu otworzył swoją wystawę Strefa ciszy w kamieniczce Jaś we Wrocławiu, w której mieści się obecnie Domek Miedziorytnika oraz spora kolekcja dzieł wrocławskiego artysty i profesora ASP Eugeniusza Geta - Stankiewicza (1942-2011), któremu w 1995 roku na 20 lat wydzierżawiono to miejsce, a on stworzył tu warsztat i zarazem  pracownię miedziorytniczą. Obecnie organizowane są w niej wystawy grafiki i rysunku, czasem fotografii lub pokazy miedziorytniczych umiejętności młodych artystów. To miejsce, w którym niemal zawsze miłośnik grafiki spodziewać się może dobrej wystawy, technicznie doskonałej formy prezentowanych dzieł, a mimo niewielkiej przestrzeni (są tu zaledwie dwie salki: jedna na parterze, druga na piętrze), zawsze jest co oglądać i to "coś" jest zwykle wysokiej klasy. Tak też jest i tym razem.
Na otwieranej w wyjątkowo zimne piątkowe popołudnie wystawie można zobaczyć rysunki artysty urodzonego w Jarosławiu, a związanego z Lublinem. Twórcy, który zagłębia się w filozoficzno-artystyczne rozważania, kształtując abstrakcyjne, kosmiczne formy, w których stara się zawrzeć osobiste wrażenia\wspomnienia\ skojarzenia, w tak intrygujący sposób, że widz zastanawia się, jak to jest zrobione i czym to jest wykonane. Na papierze graficznym za pomocą kredki rysunki wykonane zostały wyjątkowo przemyślnie. Są nieokreślone i niepokojące. Trochę jak uwierająca maleńka drzazga za paznokciem, którą trudno usunąć. Patrząc na te fragmenty próbujemy porównać je ze swoimi odczuciami, zapamiętanymi chwilami, czymś co jest ledwo uchwytne i jest rysunkowym ekwiwalentem słów.


Czymś o czym myślimy, że nazwanie tego mamy dosłownie na końcu języka. Jakiś istotny element rzeczywistości, który objawił się podczas przyglądania się tym pracom. Jan Franciszek Ferenc to artysta, którego prace przyciągają i choć na wystawie jest ich niewiele i bynajmniej nie są łatwe do zinterpretowania i nie wywołują od razu zachwytu, to każda budzi inne emocje. Każda ma w sobie ładunek pewnych wzruszeń, tytułowych "Odłamków" rzeczywistości, wśród których można znaleźć jakieś "drogi rozpoznania". Generalnie nie jest to twórczość efektowna ani efekciarska. Nie ma tu technicznych popisów ani form ekscentrycznych czy przyciągających wzrok kształtów. Jest skromność, prostota, głębia, ograniczenie zabiegów twórcy do czegoś szalenie subtelnego, do niemal boskiego dotknięcia, które łatwo może pozostać niezauważone. W plątaninie linii nagle pojawia się coś jakby kształt, jakaś kreska, piórko, błysk, linia, rozbijająca formę i budząca zaciekawienie. Warto przyjrzeć się także papierom, na których wykonano te prace. Przywodzą na myśl grafiki dawnych mistrzów, co przecież kłóci się z ich zawartością, na poły abstrakcyjną, na poły nadrealną, a w każdym razie typową dla sztuki najnowszej.


Artysta kreuje w swoich rysunkach przestrzeń, w której coś budzi niepokój. Jak zdarzenia, której pojawiają się w naszym życiu i choć niepozorne i wyglądające na mało ważne, wywracają w końcu naszą codzienność do góry nogami. Jan Franciszek Ferenc nie zabawia widza ani nie stara się mu przypodobać, lecz zmusza  do myślenia o drobnych zdarzeniach. O czymś co rozbija spokojne ułożone istnienie, codzienny plan zajęć stawiając na głowie...
Warto zobaczyć tę wystawę, choćby w kontrze do innych, jakie prezentowane są np. w Muzeum Teatru imienia Henryka Tomaszewskiego, gdzie można zobaczyć prace Goyi z cyklu "Kaprysy" ( wystawa "Goya-Dali.Gdy śpi rozum, budzą się potwory"), pełne romantycznych wątków, ale i złowrogiej siły wpływającej na człowieka, który musi się jej poddać, a także onirycznych znaczeń, jakie zawarł w swych pracach hiszpański artysta. Jan Franciszek Ferenc swoje rysunki prezentuje w murach gotyckiej kamieniczki na wrocławskim rynku, co nadaje wystawie "Strefa ciszy" szczególnego charakteru, stając się w otoczeniu pozostałych po Eugeniuszu Gecie - Stankiewiczu dzieł, pewnym dopełnieniem historii sztuki, istniejącej od dawna w tych szacownych murach. Warto też pamiętać, że dosłownie obok, pod arkadą między kamieniczkami Jaś i Małgosia w XVIII wieku znajdował się cmentarz (przypomina o tym napis na kartuszu: Mors Ianua Vitae – Śmierć bramą życia) i ten funeralny akcent, nieświadomie nadaje tej wystawie jakiś melancholijny wymiar.

Wystawa czynna do 19 grudnia 2019 roku.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...

Wystawa "Przestrzenie" w Zachęcie - zapowiedź

Wojciech Fangor, Stanisław Zamecznik, Ewa Partum, Zdzisław Jurkiewicz, Maria  Pinińska-Bereś, Teresa Kelm i Zygmunt Krauze — prace tych i innych klasyków  polskiej sztuki współczesnej zobaczyć można będzie na przekrojowej wystawie Przestrzenie  w Zachęcie — Narodowej Galerii Sztuki. Wystawa "Przestrzenie" przybliży ważne zjawisko w sztuce drugiej połowy XX wieku, w którym  tworzywem i tematem realizacji łączących różne media stała się przestrzeń. Termin  environment (ang. — otoczenie) wyprzedza o kilka dekad pojęcie instalacji artystycznej  i charakteryzuje wykreowane przez twórców „światy”, w których zmysły widza poddawane  są działaniu różnych bodźców. Będzie to opowieść o artystycznych eksperymentach, w których  malarstwo łączy się z architekturą, dźwiękiem i działaniami performatywnymi.  W ramach wystawy prezentowanych będzie pięć rekonstrukcji historycznych realizacji  environment, powstałych ponad pół wieku temu — w tym trzy pokaza...

Czekając na SALOME w Operze Wrocławskiej, czyli premiery i zapowiedzi

Na czerwcowej konferencji prasowej w Operze Wrocławskiej zapowiedziane zostały premiery (4 operowe, 2 baletowe) zaplanowane na nadchodzący sezon 2025/2026 oraz spektakle upamiętniające wybitne, lecz nieżyjące już postacie związane z wrocławską Operą: Ewę Czermak ( koncert 30 sierpnia) i Macieja  Krzysztyniaka (8 października).  W latach 1988-2015 Ewa Czermak wykreowała na deskach wrocławskiej sceny wiele pamiętnych ról. Widzowie do dziś wspominają jej sopran liryczny z takich kreacji jak Micaela (Carmen), Mimi (Cyganeria), Hanna (Straszny Dwór), Desdemona (Otello), Pamina (Czarodziejski Flet), Agata (Wolny Strzelec), Zuzanna (Wesele Figara) i wielu innych. B yła również pedagogiem, profesorem wokalistyki na Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu, gdzie kształciła studentów odnoszących dziś sukcesy na operowych scenach w kraju i za granicą. To właśnie ich występy usłyszymy w trakcie koncertu. Ponadto na skrzypcach towarzyszyć im będzie syn solistki, Adam Czerma...