Przejdź do głównej zawartości

O kosmosie, Eneidzie i rysunkach – wywiad z rosyjskim rysownikiem, ilustratorem i scenografem, Dmitrijem Szewionkowem-Kismiełowem


W cyklu Wywiad z artystą - Dmitrij Szewionkow-Kismiełow

Artystyczne spojrzenie: Czy pamięta Pan swój pierwszy rysunek? Czy w Pana rodzinie byli artyści?

DSK: Byłem dzieckiem, dużo rysowałem, ale były to takie rysowanki. Dopiero potem moje prace stały się bardziej wyrafinowane, odzwierciedlały mój sposób myślenia. Pochodzę z rodziny matematyków i fizyków, moi rodzice zajmowali się badaniami kosmicznymi, byłem w Bajkonurze, poznałem jako dziecko Gagarina, oglądałem te wielkie maszyny - pierwsze komputery, które były ogromne, ale ich pamięć to było 13 Mb. Byłem pierwszym nie matematykiem w rodzinie.

Artystyczne spojrzenie: Studiował Pan jednak nie na Akademii Sztuk Pięknych, ale w MCHAT?

DSK: Wtedy gdy chciałem studiować artystyczne studia na akademii były w Moskwie głównie dla dzieci prominentów, zwalniały od wojska. Zdecydowałem się na scenografię przy Teatrze Artystycznym założonym przez Stanisławskiego. Studiowało tu wielu znanych aktorów związanych potem z MCHATem. Zajmowałem się scenografią, byłem też na studiach w USA, w Monachium na zaproszenie Fundacji Batorego. Zrobiłem sporo scenografii, m.in. do "Emigrantów" Mrożka. Chciałem jednak zająć się ilustrowaniem książek. Na zaproszenie Andrzeja Drawicza przyjechałem do Krakowa, bo jedno z wydawnictw podziemnych legalizowało swoją działalność i szukało grafika do przygotowania nowej szaty graficznej książek. Dostałem namiary na właścicieli Oficyny Literackiej i tak to się zaczęło. 

Artystyczne spojrzenie: Czy pamięta Pan jakąś wyjątkową książkę, którą Pan ilustrował?

DSK: To była "Eneida", która dostała prestiżową nagrodę na Targach Książki we Frankfurcie. Była w specjalnym pudełku, podzielonym na dwie części - widniał tam raz wizerunek  Eneasza, a raz pszczoła. Każda księga miała rozbudowane ilustracje o symbolicznych treściach. Kolejną wyjątkową książką była ilustrowana książka Adama Zagajewskiego dla Znaku.

Artystyczne spojrzenie: Ile ich było?

DSK:W Polsce około 300, nie wiem dokładnie; w Rosji dużo więcej, zwłaszcza gdy pracowałem w wydawnictwie, które wydawało poezję rosyjską. Nie gromadzę autorskich książek, pozbywam się ich. Nie trzyma się przecież pod łóżkiem eks - kochanki. Ciągle trzeba pracować nad czymś nowym.

Artystyczne spojrzenie: Jakich artystów Pan ceni najbardziej? Którzy Pana inspirują?

DSK: Rene Magritte, Jan Lebenstein. Zafascynował mnie także rosyjski malarz  Paweł Fiłonow, niezwykły, bardzo specyficzny artysta, który potem zmarł podczas oblężenia Leningradu. Zaprzyjaźniłem się z artystkami, które były jego uczennicami - były to Alicja Poret i Tatiana Glebowa. Wracając jednak do Fiłonowa to wymyślił on własny sposób zaczynania rysunku - od kropki. Pozwalał rysunkowi rozwijać się od najmniejszych elementów.

Artystyczne spojrzenie: Jak mógłby Pan określić swój styl?

DSK:Trudno powiedzieć. Czasem moje rysunki są charakterystyczne, tak że od razu można poznać, że to moje, ale czasem nie. Niektóre są abstrakcyjne, a inne figuralne.

Artystyczne spojrzenie: Czym Pan rysuje?

DSK:Rapidografem, pisakiem, używam też wacomy, często dla gazet rysuję od razu na ekranie komputera - z tych prac nic nie zostaje, są na komputerze, a potem znikają. To ulotne, tak jak rysowane okładki dla wydawnictw.

Artystyczne spojrzenie: Jak długo powstaje jeden rysunek?

DSK: To zależy, czy jest skomplikowany, rozbudowany, np. niedawno robiłem okładkę dla francuskiego wydawcy i była tam płonąca katedra, a wokół  istoty uskrzydlone z różnych epok zestawione ze sobą. Po pożarze katedry Notre Dame zrezygnowaliśmy z okładki... Czasem jednak rysuję jedną kreską, szybko, od razu.

Artystyczne spojrzenie: Co jest najtrudniejsze do narysowania? Niektórzy artyści twierdzą, że ręce

DSK: Trudne to jet uprawianie miłości, a nie rysowanie.

Artystyczne spojrzenie: Czy są kolekcjonerzy, którzy kupują wyłącznie rysunki?

DSK: Oczywiście. Krzysztof Materna jest takim kolekcjonerem, który gromadzi wyłącznie rysunki. Rysunki kolekcjonują niektórzy także ze względu na cenę - są tańsze niż obrazy.

Artystyczne spojrzenie: Dziękuję, że zechciał Pan odpowiedzieć na moje pytania.

Rozmawiała:Ewa Mecner






REKLAMA

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...

Wystawa "Przestrzenie" w Zachęcie - zapowiedź

Wojciech Fangor, Stanisław Zamecznik, Ewa Partum, Zdzisław Jurkiewicz, Maria  Pinińska-Bereś, Teresa Kelm i Zygmunt Krauze — prace tych i innych klasyków  polskiej sztuki współczesnej zobaczyć można będzie na przekrojowej wystawie Przestrzenie  w Zachęcie — Narodowej Galerii Sztuki. Wystawa "Przestrzenie" przybliży ważne zjawisko w sztuce drugiej połowy XX wieku, w którym  tworzywem i tematem realizacji łączących różne media stała się przestrzeń. Termin  environment (ang. — otoczenie) wyprzedza o kilka dekad pojęcie instalacji artystycznej  i charakteryzuje wykreowane przez twórców „światy”, w których zmysły widza poddawane  są działaniu różnych bodźców. Będzie to opowieść o artystycznych eksperymentach, w których  malarstwo łączy się z architekturą, dźwiękiem i działaniami performatywnymi.  W ramach wystawy prezentowanych będzie pięć rekonstrukcji historycznych realizacji  environment, powstałych ponad pół wieku temu — w tym trzy pokaza...

Czekając na SALOME w Operze Wrocławskiej, czyli premiery i zapowiedzi

Na czerwcowej konferencji prasowej w Operze Wrocławskiej zapowiedziane zostały premiery (4 operowe, 2 baletowe) zaplanowane na nadchodzący sezon 2025/2026 oraz spektakle upamiętniające wybitne, lecz nieżyjące już postacie związane z wrocławską Operą: Ewę Czermak ( koncert 30 sierpnia) i Macieja  Krzysztyniaka (8 października).  W latach 1988-2015 Ewa Czermak wykreowała na deskach wrocławskiej sceny wiele pamiętnych ról. Widzowie do dziś wspominają jej sopran liryczny z takich kreacji jak Micaela (Carmen), Mimi (Cyganeria), Hanna (Straszny Dwór), Desdemona (Otello), Pamina (Czarodziejski Flet), Agata (Wolny Strzelec), Zuzanna (Wesele Figara) i wielu innych. B yła również pedagogiem, profesorem wokalistyki na Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu, gdzie kształciła studentów odnoszących dziś sukcesy na operowych scenach w kraju i za granicą. To właśnie ich występy usłyszymy w trakcie koncertu. Ponadto na skrzypcach towarzyszyć im będzie syn solistki, Adam Czerma...