Czarno na białym, czyli o rysunku w krakowskiej ASP


Po raz pierwszy w murach krakowskiego Muzeum Narodowego można oglądać rysunki dawnych studentów, a potem profesorów ASP w Krakowie, które powstawały na przestrzeni 200 lat. I są to rysunki nie tylko zapomnianych pierwszoroczniaków z przeszłości (niegdyś na I roku studiów malowanie było zakazane i studenci krakowskiego ASP mogli wyłącznie rysować), ale też tak znakomitych potem absolwentów jak Matejko, Jacek Malczewski, potentat rysunkowy Leon Wyczółkowski, Wojciech Weiss (prezentowany na ekspozycji  portret Jana Matejki wykonany techniką rysunku na co dzień wisi w gabinecie rektora krakowskiej ASP Stanisława Tabisza, nawiasem mówiąc również mistrza rysunku!), czy... marnie rysujący Xawery Dunikowski i Marian Konieczny (jego rysunek zachował plamy po kawie, którą młody artysta popijał w trakcie rysowania), a także twórcy powojenni jak Jerzy Nowosielski, Zbysław Marek Maciejewski, Zbylut Grzywacz. Na krakowskiej ekspozycji "Czarno na białym" mamy ponad 170 rysunków wykonanych nie tylko przez przyszłe gwiazdy malarstwa czy grafiki, ale też przez rzeźbiarzy, a nawet architektów (Adolf Szyszko-Bohusz). Są tu wyodrębnione rysunki stanowiące zwykłe, nie zawsze doskonałe, wprawki początkujących studentów ASP, są też rysunki stanowiące przygotowanie do kompozycji malarskich (Matejko) czy graficznych (Wyczółkowski). Znajdują się tu także szkicowniki, niezwykle trudne do prezentacji z powodu złego stanu zachowania (rozpadają się).


Na pierwszym piętrze w doskonałej aranżacji (pomysłowe połączenie rysunków wyjętych z archiwów MN i krakowskiej uczelni oraz wypożyczonych ze zbiorów spadkobierców słynnych artystów, z rysunkami wykonanymi specjalnie na tę wystawę bezpośrednio  na ścianach muzealnych sal przez młodego artystę Wojciecha Ireneusza Sobczyka oraz wyciągnięcie z archiwów nie pozbawionych akcentów humorystycznych czy kolokwializmów wypowiedzi na temat profesorów i ich metod kształcenia - uważam za znakomite posunięcie, gdyż zaprojektowanie wystawy rysunków jest niezwykle trudne, bo tradycyjne zawieszenie prac na ścianach, bez "ciekawostek" może widza zwyczajnie znudzić).


Artystów jest 44, a artystka jest tylko jedna - Jadwiga Kraupe.
W jednym z wywiadów jakie przeprowadziłam w cyklu WYWIAD Z ARTYSTĄ znamienne były słowa wspominającej minione lata na krakowskiej uczelni znakomitej graficzki Iwony Ornatowskiej-Semkowicz (ur. w 1949 r., dyplom uzyskała w 1975 roku):"wydaje mi się, że w tamtych czasach było mniej kobiet na Akademii niż dziś".
To co prawda charakterystyczny znak czasów, gdy kobiety na krakowskiej uczelni były w zdecydowanej mniejszości, ale nieco dziwi, gdy w czasach nam najbliższych nie znaleziono więcej artystek uprawiających rysunek obok głównego nurtu twórczej aktywności. Można zrozumieć ograniczoną przestrzeń jaka była do dyspozycji kuratorów wystawy, ale  można się zastanawiać, czy było to spowodowane tym, iż takich rysunków wykonanych przez kobiety-artystki w zbiorach muzeów: Narodowego i uczelnianego (nawiasem mówiąc dość szczupłego w tego rodzaju archiwalia) nie znaleziono.
Znakomitym pomysłem jest pokazanie procesu kształcenia artystów na ASP "od kuchni", zamieszczenie wypowiedzi np. Andrzeja Wajdy o sali nr 6, w której jako 18 latek miał szanse ćwiczyć rysunek obok uznanego już wówczas artysty Henryka Uziembły. To dodaje kolorytu wystawie, podobnie jak powiększone zdjęcia artystów z krakowskiej ASP "przy pracy".


Wystawa została zorganizowana jako zwieńczenie obchodów dwustulecia krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, które zaczęły się uroczystościami jeszcze w 2018 roku. Mnóstwo unikalnych rysunków, w tym jako samodzielnego medium (te są najciekawsze), historyczne opisy korekt i archiwalne fotografie oraz wydzielona sala z pokazami multimedialnymi - to wszystko sprawia, że tę wystawę naprawdę dobrze się ogląda, gdyż nie tylko można zaobserwować jak zmieniał się rysunek na przestrzeni stuleci, ale też jak wyglądali modele, pozujący młodym artystom. Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że krakowska uczelnia jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym cierpiała na tak notoryczny brak modeli (byli nimi głównie, choć nie tylko, mężczyźni), że władze Akademii zdecydowały się zwrócić do krakowskiego więzienia o udostępnienie studentom jako modeli więźniów...

Ekspozycja czynna do 29 września

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem

"Kostium jest także ubiorem" - wywiad z krakowską artystką Dorotą Morawetz

Z wizytą w pracowni - Iwona Ornatowska-Semkowicz i Paulina Semkowicz