Wystawa Abakanowicz w Wałbrzychu



Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że Magdalena Abakanowicz (1930-2017) to artystka światowego formatu, doceniona za granicą, gdzie jej prace pokazywano wielokrotnie z ogromnym sukcesem. Sporą kolekcję prac polskiej rzeźbiarki zmarłej w ubiegłym roku, zgromadził Mariusz Hermansdorfer, wieloletni dyrektor wrocławskiego Muzeum Narodowego, kolekcjoner i przyjaciel wielu polskich artystów, których dzieła znajdują się dziś w MN, eksponowane w Pawilonie Czterech Kopuł, ale też stanowią ozdobę prywatnej wrocławskiej kolekcji znakomitego muzealnika. Po kilku prestiżowych pokazach prac Abakanowicz, teraz jej 150 dzieł pokazywanych jest  w zrewitalizowanych pomieszczeniach Starej Kopalni w Wałbrzychu, miejscu, które jak się okazuje doskonale nadaje się do ekspozycji tego rodzaju sztuki - zarówno w plenerze, między gigantycznymi odrestaurowanymi częściami dawnych kopalnianych maszyn, jak i we wnętrzach.


W Centrum Nauki i Sztuki Stara Kopalnia w Wałbrzychu byłam po raz pierwszy i muszę przyznać, że miejsce to zrobiło na mnie ogromne wrażenie.


Dwadzieścia budynków dawnej wałbrzyskiej kopalni Julia, z których siedemnaście zostało odnowionych, z czego dużą część przeznaczono na różne wydarzenia kulturalne, w tym również te związane ze sztuką, stało się niezwykłym tłem dla wciąż aktualnej sztuki Magdaleny Abakanowicz.


Wystawa "Magdalena Abakanowicz: Obecność.Istota.Tożsamość" to pokaz prac z różnych okresów twórczości artystki, prezentacja dzieł powstałych od lat 70. XX r. do obiektów z pierwszej dekady XXI w. Od płaskich niczym wielkie puzzle figur rycerzy, które ustawiono przed kawiarnią Sztygarka (prace te dotąd znajdowały się w depozycie wrocławskiego Muzeum Narodowego, skąd zostały wycofane, celem prezentacji na wałbrzyskiej wystawie), poprzez bezgłowe figury siedzące lub stojące na tle odnowionych ścian kopalnianych budynków i skulone torsy, które nieco zdziwiły mnie usytuowaniem pustymi wnętrzami do środka, zamiast ekspozycją "od pleców".



W jednym z budynków widzimy wspaniałego srebrzystego ptaka unoszącego się wysoko, niemal na poziomie antresoli, gdzie umieszczono Architekturę Arborealną, która stanowi mniej znany epizod w twórczości Abakanowicz.


W 1991 r. w Paryżu zorganizowano konkurs na zagospodarowanie Wielkiej Osi łączącej dzielnicę biznesu La Defense i Nanterre. Artystka zaproponowała wielkie domy w kształcie drzew, oplecione roślinnością w której w gniazdach miały egzystować ptaki. Te monumentalne projekty w formie makiet i rysunków możemy obejrzeć na wałbrzyskiej wystawie. Niestety nie zostały ze względów finansowych zrealizowane, choć projekt podobał się i miał dużą szansę na zdobycie jednego z czołowych miejsc na paryskim konkursie. Najciekawsza część ekspozycji mieści się jednak w budynku dawnej kopalnianej elektrowni.


W górnej części mamy słynne czarne tkaniny, są też rzędy bezgłowych postaci, zaś w podziemiach, w niszach, które w dawnych czasach były boksami dla kopalnianych koni, umieszczono pojedyncze postaci oraz tłum niewielkich sylwetek zgromadzonych w większym piwnicznym pomieszczeniu. Obiekty wynurzają się z mroku dając efekt stłamszenia, stłoczenia, uwięzienia; przywodzącego na myśl izby tortur w krajach totalitarnych, gdzie więźniowie odseparowani od siebie czekali na śmierć. Ekspozycja pokazuje jak bardzo te prace powstałe w innych okolicznościach, w innych warunkach społecznych i politycznych, wciąż są aktualne, a ich oddziaływanie wciąż jest niezwykle silne.


Wiele motywów poruszanych przez artystkę jest dla współczesnego widza nietrudnych do odczytania. Motyw jednostki odhumanizowanej, stłamszonej, pokornie zginającej plecy, samotnej, albo ukrytej w tłumie, który bynajmniej jej nie chroni, lecz wykorzystuje jako siłę roboczą - można byłoby dziś porównać z sytuacją współczesnych pracowników wielkich korporacji lub z robotnikami, którzy dla zachowania pracy i zarobków gotowi są na wszelkie upokorzenia. Ta wystawa we wnętrzach kopalnianego budynku robi bardziej dojmujące wrażenie niż w muzealnych salach (np. wrocławskiego Pawilonu Czterech Kopuł).


Jest bardziej prawdziwa, bardziej drastyczna. Widz ma okazję poczuć niepokój i grozę, jaka towarzyszyła niebezpiecznemu kopalnianemu życiu dawnych górników kopalni Julia w Wałbrzychu. Wszystkie te użyte przez Abakanowicz "biedne" materiały - tkaniny, sznury, blachy spawane, wszystkie te szare, "brudne" kolory pokazują obraz świata, który wciąż istnieje. Na swój sposób kojarzą się też z Teatrem Cricot 2 Tadeusza Kantora, który w swoich działaniach wykorzystywał podobną estetykę. To szczególne zderzenie "prawdziwości" i teatralności sztuki Abakanowicz jeszcze bardziej wyeksponowała aranżacja ekspozycji. Pewna sztywność, hieratyczność, ułożenia grup postaci tworzących specyficzne instalacje (składające się wszak z obiektów mogących równie dobrze funkcjonować jako pojedyncze egzemplarze), odseparowanie uzyskane dzięki geometrycznie odmierzonym ścieżkom, pomiędzy którymi mogą poruszać się zwiedzający, niczym w barokowym ogrodowym labiryncie pełnym okaleczonych uprzedmiotowionych nagich ciał, których struktury znajdują się tak blisko widza, że trudno oprzeć się, aby ich nie dotknąć.Ta surrealna przestrzeń górnej sali wystawienniczej oświetlona jest stosunkowo dobrze, dzięki czemu wyraźnie możemy oglądać poszczególne obiekty, które  przeznaczone są do oglądania z każdej strony.
Wydaje mi się, że niezwykle interesujący widok i niepowtarzalne przeżycia miały na wernisażu biegające między "instalacjami" małe dzieci wchodzące beztrosko w przestrzeń wypełnioną rzeźbami Abakanowicz.
 Zupełnie odmienne doznania czekają widzów po zejściu po schodach lub zjechaniu windą na dół, do piwnic budynku dawnej elektrowni. Oświetlone w niszach figury-totemy, o zwierzęcych lub zakapturzonych głowach wyglądają jakby czekały na egzekucję. Trochę to taka nekropolia, cmentarzysko skamieniałych, zwierzęcokształtnych postaci.
Abakanowicz wciąż porusza, wstrząsa, wciąż pokazując ludzkie traumy, nieustannie zachęca do przeżywania sztuki, która w tych specyficznych przemysłowych wnętrzach nabiera zupełnie odmiennego wymiaru. Wystawę Abakanowicz w Starej Kopalni po prostu trzeba zobaczyć.

Zaprezentowane prace pochodzą z prywatnej kolekcji artystki, kolekcji Irminy Nazar i Artura Trawińskiego, kolekcji MARe, a także kolekcji NOWA 20_21. Wystawa została przygotowana przez Centrum Nauki i Sztuki Stara Kopalnia, Magdalenę Mielnicką oraz Fundację All That Art! we Wrocławiu we współpracy ze Studiem Magdalena Abakanowicz w Warszawie.

Wystawa czynna do 30 grudnia 2018 r.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem

"Miejscem dla samotnych artystów może być każde, jakie wybiorą lub jakie im się wskaże" - wywiad z Joanną Warchoł

Podsumowanie roku 2018 w muzeach i galeriach. Najlepsza dziesiątka wystaw.