O twórczości Gabrieli Buzek-Garzyńskiej



Malarstwo i fotografia, dwie drogi, którymi podąża krakowska artystka Gabriela Buzek-Garzyńska, prześledzić można obecnie w galerii Floriańska 22 w Krakowie. Ekspozycja 'Patrząc z boku" składa się z dwóch części, które wzajemnie się uzupełniają, prezentując dwa sposoby podejścia do krajobrazu - realny (fotografie z cyklu "obcy, inny, wyjątkowy") oraz abstrakcyjny (obrazy z cyklu "Droga"). Pejzaże abstrakcyjne, wielkoformatowe, niezwykle dynamiczne, wykonane techniką mieszaną (akryl, ecolina, gwasz) tworzą struktury przyciągające wzrok zestawami kolorów, kształtami wynurzającymi się z barwnej magmy, pełnej tych drapieżnych mrocznych form, pod którymi czai się pełna niepokoju struktura oraz fotografie, na których pomalowane jaskrawymi farbami, teatralnie upozowane kamienne "totemy" wyróżniają się w roślinności, zdawać by się mogło banalnej, na którą raczej nie zwrócilibyśmy uwagi, gdyby nie te barwne kamienne instalacje budzące niepokój, zdumienie lub zaciekawienie. Fotografie są różnych rozmiarów - od maleńkich zgrupowanych jedna pod drugą, do których musimy zbliżyć się, by im się dobrze przyjrzeć, do ogromnych z kolorowymi akcentami form pomalowanych kamieni. Sztuka i natura przenikają się, nie tracąc nic ze swojej odrębności, a widz może obserwować jak dumnie prężą się niczym małe pomniki twórczej aktywności człowieka, który od wieków ingeruje w naturę, aby zaznaczyć swoją obecność. Fotografie przypominają mi dzieła dolnośląskiego rzeźbiarza Zbigniewa Frączkiewicza, który w górach umieszczał pomalowane  kamienie budzące zdumienie turystów odwiedzających Karkonosze. Krakowska artystka eksponuje na swoich fotografiach formy wertykalne, ułożone niczym wieże piętrowo, jakby zachęcając widza do zastanawiania się nad tym jak sztuka może ożywić szare, monotonne otoczenie. Obecność fotografii na wystawie Gabrieli Buzek-Garzyńskiej nie jest niczym dziwnym, wszak artystka pochodzi ze starego rodu znakomitych fotografów krakowskich, o wieloletniej tradycji.
Druga część wystawy to fascynujące ogromne kompozycje o wspaniałym wyczuciu koloru i doskonałej znajomości historii sztuki. W tych dziewięciu obrazach znaleźć można aluzje nie tylko do ulubionych przez artystkę amerykańskich malarzy takich jak  Mark Rothko czy Clyfford Still, ale też echa ekspresjonistycznej tradycji malarskich działań  Maxa Ernsta, czy grupy Blaue Reiter, a nawet - sięgnąwszy głębiej w dzieje sztuki - do neoimpresjonizmu i fowizmu. Artystka po ukończeniu krakowskiej edukacji (m.in. u profesora Jana Pamuły), kształciła się również za granicą - w Niemczech i Stanach Zjednoczonych, mając kontakt nie tylko ze znakomitymi profesorami, z jakimi miała okazję zetknąć się na stażach (Darmstadt, Baltimore), ale też z dostępnymi w muzeach i galeriach wybitnymi dziełami sztuki XX wieku, co wpłynęło na jej twórczość, dostarczając pożywki nie tylko do eksperymentów malarskich, ale też do różnorodnych działań, w których znaczącą rolę odgrywa przypadek. Malarstwo pełne swobodny, analiza, przemyślenia, abstrakcyjne i ekspresyjne działania przypominające nieco twórczość Jacksona Pollocka, ale też odnosząca się do filozoficzno-egzystencjalnych rozważań "zawartość" tych dzieł, daje widzowi możliwość różnorodnych interpretacji. Szeroko pojęte malarstwo nieprzedstawiające o wyrafinowanych, starannie przemyślanych strukturach pozwala dopatrywać się aluzji do doznań i doświadczeń całkiem realnych. Artystka wskazuje tu na konotacje biblijne, na księgę Genesis, i swe osobiste przeżywanie "pejzażu duszy". W cyklu "Druga" najpiękniejszy jest moim zdaniem obraz o różowo-niebiesko- zielono-fioletowej tonacji składający się z dziesiątek maleńkich kropeczek, przywodzących na myśl malarstwo francuskiego neoimpresjonisty Paula Signaca. Niczym zasłony, pełne kropel złocistej substancji albo żagle wyłaniające się jak w malowanych przez impresjonistów marinach uwieczniających łodzie na Lazurowym Wybrzeżu, kuszą i skłaniają do zastanowienia się nad urodą świata. Bo w tych malarskich krajobrazach znaleźć można kształty, które kojarzą się z  wyśnionymi miejscami i tajemnymi postaciami, jakie wyobrazić sobie można patrząc na te obrazy. Warto też zwrócić uwagę na obraz, na którym długie czarne "włosy" i postać wynurzająca z abstrakcyjnej kompozycji, w której doszukać się można nagiego ciała i zieleni trawy, w jakiś przedziwny sposób przypomina nagie postacie tańczące na obrazach Henri Matisse'a. Artystka daje widzowi swoimi malarskimi wizjami możliwość zagłębienia się w wykreowanym świecie, jakże pięknym i jakże okrutnym... Warto podążyć śladem fascynacji krakowskiej artystki.

Wystawa czynna będzie do 30 września 2018 r.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem

"Kostium jest także ubiorem" - wywiad z krakowską artystką Dorotą Morawetz

Z wizytą w pracowni - Iwona Ornatowska-Semkowicz i Paulina Semkowicz